pamięci Jej M. P. Anna z Ruśce Lubomirska/ Kasztelanka Wojnicka/ Matka I. M. P. Stanisława Lubomirskiego/ Wojewody Krak. który zmurowawszy/ oddała Pannom Zakonnym Reguły ś. Dominika/ życia B. Panny i Matki ś. Agnieszki de Monte Policiano. Jest tu obserwancja wielka Reguły ś. Tunicel abo Włosiennic ostrych zawsze używają/ milczenie wielkie i medytacje zachowują: mięsa nie jadają (oprócz choroby) w czujności wielkiej żyją/ prawe naśladowce ś. Dominika i Matki swej ś. Agnieszki. Mają swe Odpusty/ i Relikwie śś. Bożych wielki dostatek/ a mianowicie te; ś. Serwiliana/ ś. Marcjusa/ żebro ś
pámięći Iey M. P. Anná z Ruśce Lubomirska/ Kásztellanká Woynicka/ Mátká I. M. P. Stánisłáwá Lubomirskiego/ Woiewody Krák. ktory zmurowawszy/ oddáłá Pánnom Zakonnym Reguły ś. Dominiká/ żyćia B. Pánny y Mátki ś. Agnieszki de Monte Policiano. Iest tu obserwáncya wielka Reguły ś. Tunicel ábo Włośiennic ostrych záwsze vżywáią/ milczenie wielkie y meditácye záchowuią: mięsá nie iadáią (oprocz choroby) w czuynośći wielkiey żyią/ práwe náśládowce ś. Dominiká y Mátki swey ś. Agnieszki. Máią swe Odpusty/ y Relikwie śś. Bożych wielki dostátek/ á miánowićie te; ś. Serwiliáná/ ś. Márcyusá/ żebro ś
Skrót tekstu: PruszczKlejn
Strona: 35
Tytuł:
Klejnoty stołecznego miasta Krakowa
Autor:
Piotr Hiacynt Pruszcz
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
przewodniki
Tematyka:
architektura, geografia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
Siedzieć sobie w Cieplicach. Ale tu nie trzeba O tym mówić, ponieważ mamy dostać nieba Wszyscy. Łatwo w niebie być, kto się tam dostanie, Ale jeśli który z nas, ty sam wiesz, mój Panie! Przecię jednak by nie wiem co pokuta chciała, Nie puszczajcie do siebie umartwienia ciała. Chlustaków i włosiennic nie miłuję zgoła, Posty, pokutę z mego wyklinam kościoła. Biczowanie i insze ciała utrapienie, Na nieskończone oraz zdawam potępienie. A co to po tym? Każdy człowiek jako pszczoła, Ma słodkość i uciechy brać z każdego zioła, Ale nie utrapienie, bo kto się sam trapi, Na wieczne utrapienie nieborak się kwapi
Siedzieć sobie w Cieplicach. Ale tu nie trzeba O tym mówić, ponieważ mamy dostać nieba Wszyscy. Łatwo w niebie być, kto sie tam dostanie, Ale jeśli który z nas, ty sam wiesz, mój Panie! Przecię jednak by nie wiem co pokuta chciała, Nie puszczajcie do siebie umartwienia ciała. Chlustaków i włosiennic nie miłuję zgoła, Posty, pokutę z mego wyklinam kościoła. Biczowanie i insze ciała utrapienie, Na nieskończone oraz zdawam potępienie. A co to po tym? Każdy człowiek jako pszczoła, Ma słodkość i uciechy brać z każdego zioła, Ale nie utrapienie, bo kto sie sam trapi, Na wieczne utrapienie nieborak się kwapi
Skrót tekstu: ZimBLutKontr
Strona: 352
Tytuł:
Testament
Autor:
Bartłomiej Zimorowicz
Drukarnia:
Sebastian Fabrowic
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pisma religijne, satyry
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Kontrreformacyjna satyra obyczajowa w Polsce XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Zbigniew Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1968
, umartwienia, to, acz się na oko tak dalece nie wydawało, jednak takie było, że trudno i wierzyć. Albowiem ten sługa Boży, przez jeden dzień i noc, zwłaszcza od starszeństwa uwolnionym będąc, często piętnaście tysięcy razów, dyscypliną w ciało swoje wbijał, oprócz dyscyplin różnych, zażywał rózg, łańcuszków, włosiennic, i dwóch żelaznych grzebieni, i jakiegoś ostremi a gęstemi nabitemi igłami instrumentu, które wszystkie po śmierci jego zbroczone krwią, a ciało całe posiniałe i zbite naleziono. Te zaś świątobliwe katownie, inne u niego były codzienne, inne miesięczne, inne roczne, inne nadzwyczajne. Na każdy tedy dzień, dwanaście dyscyplin na rozmaite
, umartwienia, to, acz się na oko tak dalece nie wydawało, iednak tákie było, że trudno y wierzyć. Albowiem ten sługa Boży, przez ieden dzień y noc, zwłaszcza od starszeństwa uwolnionym będąc, często piętnaście tysięcy razow, dyscypliną w ciało swoie wbiiał, oprocz dyscyplin rożnych, zażywáł rozg, łańcuszkow, włosiennic, y dwoch żelaznych grzebieni, y iákiegoś ostremi á gęstemi nabitemi igłami instrumentu, ktore wszystkie po śmierci iego zbroczone krwią, á ciało całe posiniałe y zbite naleziono. Te zaś świątobliwe katownie, inne u niego były codzienne, inne miesięczne, inne roczne, inne nadzwyczayne. Na każdy tedy dzień, dwanaście dyscyplin na rozmaite
Skrót tekstu: NiesKor_II
Strona: 93
Tytuł:
Korona polska, t. II
Autor:
Kasper Niesiecki
Drukarnia:
Collegium lwowskiego Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
herbarze
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1738
Data wydania (nie wcześniej niż):
1738
Data wydania (nie później niż):
1738
jako z Książęcego Rodziców swoich domu, do Królewskich Państwa Węgierskiego, w trzecim Roku przenosi się Majestatów: jako potym na Królestwo Galacij pomaszczona, rządy Państw Ruskich z Kolomanem Królem obejmuje; a wszytkiemi honorami, wyniosłościami, wszytkiemi światowemi figurami prędko przemijającemi, praeterit enim figura huius mundi, szczerze gardzi: pod Królewską purpurą, ostrych włosiennic przywdziewa: miasto strojów Pańskiej dostojności należytych, lichego podłego odzienia zażywa; z częstym niesmakiem samego Kolomana, z pogardą żelaznemi niewinne ciało swoje dręczy: ostremi dysciplinami bardzo przykro trudzi: od wszelakich publik, od wszelkiej z mężczyzną konwersacji, nawet i od widzenia samego daleko stroni: i żeby ją oko ludzkie przy zabawie, przy
iáko z Xiążęcego Rodźicow swoich domu, do Krolewskich Páństwá Węgierskiego, w trzećim Roku przenośi się Máiestatow: iáko potym ná Krolestwo Gáláciy pomászczona, rządy Panstw Ruskich z Kolománem Krolem obeymuie; á wszytkiemi honorámi, wyniosłośćiámi, wszytkiemi świátowemi figurámi prędko przemiiáiącemi, praeterit enim figura huius mundi, szczerze gárdźi: pod Krolewską purpurą, ostrych włośięnnic przywdźiewa: miásto stroiow Páńskiey dostoynośći należytych, lichego podłego odźięnia záżywa; z częstym niesmákiem sámego Kolomána, z pogárdą żeláznemi niewinne ćiáło swoie dręczy: ostremi disciplinámi bárdzo przykro trudźi: od wszelákich publik, od wszelkiey z męszczyzną konwersácyey, náwet y od widzęnia sámego dáleko stroni: y żeby ią oko ludzkie przy zabáwie, przy
Skrót tekstu: PiskorKaz
Strona: 909
Tytuł:
Kazania na Dni Pańskie
Autor:
Sebastian Jan Piskorski
Drukarnia:
Drukarnia Akademicka
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1706
Data wydania (nie wcześniej niż):
1706
Data wydania (nie później niż):
1706