ś sam najskrytszych rad moich tłumaczem, Snadno przed ludzkim uchronić się wzrokiem, Ale przed Twoim przeraźliwym okiem, Które przegląda serca, nerki, szpiki, A wszelkimi się brzydzi obłudniki, Trudno się ukryć. Ludzie często sądzą Drugich z postaci, ale bardzo błądzą, Bo słowa słodsze niżeli miód płyną, A serce srogą zażarte wściekliną. Ale gdy z Tobą, Stworzycielem, sprawa, Nie pomoże nic zmyślona postawa, Wszytko przed Tobą nago i odkryto; Zaczym fałszerzów tych skarzesz sowito, Co usty swymi ludziom pochlebują, A zaś dla Ciebie serce zachowują. Nie zniesie oko Twe tej nieszczerości I tej bojaźni, że Twej opatrzności Nie wierzac do
ś sam najskrytszych rad moich tłumaczem, Snadno przed ludzkim uchronić się wzrokiem, Ale przed Twoim przeraźliwym okiem, Które przegląda serca, nerki, szpiki, A wszelkimi się brzydzi obłudniki, Trudno się ukryć. Ludzie często sądzą Drugich z postaci, ale bardzo błądzą, Bo słowa słodsze niżeli miód płyną, A serce srogą zażarte wściekliną. Ale gdy z Tobą, Stworzycielem, sprawa, Nie pomoże nic zmyślona postawa, Wszytko przed Tobą nago i odkryto; Zaczym fałszerzów tych skarzesz sowito, Co usty swymi ludziom pochlebują, A zaś dla Ciebie serce zachowują. Nie zniesie oko Twe tej nieszczerości I tej bojaźni, że Twej opatrzności Nie wierząc do
Skrót tekstu: MorszZEmbWyb
Strona: 328
Tytuł:
Emblemata
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
emblematy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1658 a 1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1658
Data wydania (nie później niż):
1680
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wybór wierszy
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1975
z niej odważony i dał Licyjej powiat jej tak żyzny, światu pamiątkę swojej robocizny.
4 Tać to Chimera, monarchija wschodnia, która gdzie tylko wyciągnie pazury, wszytko pustoszy i jako pochodnia ściele popiołem pola, rumem mury. Dostawszy dzisia z Rusina przewodnia, Kamieniec nam, kunszt, wydarła, natury; stąd napuszona łakomstwa wściekliną, chce nam Podole wydrzeć z Ukrainą.
5 Czas zawsze płaci, czas traci, bo i ta, za nasze grzechy, nie bez Boskich sądów, tysiąca królestw bestyja nie syta pod czas największych w Koronie nierządów strasznej nam zawsze imprezy się chwyta i Donajowych, i Dniestrowych prądów nie uważając, oba spiąwszy mostem, wali
z niej odważony i dał Licyjej powiat jej tak żyzny, światu pamiątkę swojej robocizny.
4 Tać to Chimera, monarchija wschodnia, która gdzie tylko wyciągnie pazury, wszytko pustoszy i jako pochodnia ściele popiołem pola, rumem mury. Dostawszy dzisia z Rusina przewodnia, Kamieniec nam, kunszt, wydarła, natury; stąd napuszona łakomstwa wściekliną, chce nam Podole wydrzeć z Ukrainą.
5 Czas zawsze płaci, czas traci, bo i ta, za nasze grzechy, nie bez Boskich sądów, tysiąca królestw bestyja nie syta pod czas największych w Koronie nierządów strasznej nam zawsze imprezy się chwyta i Donajowych, i Dniestrowych prądów nie uważając, oba spiąwszy mostem, wali
Skrót tekstu: PotMuzaKarp
Strona: 14
Tytuł:
Muza polska
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
panegiryki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Adam Karpiński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1996
basza: “Jeszcze z nas takie czyni sobie żarty! ani cesarza na klęczkach przeprasza, że bieł Husseima pod Chocimem, ani da sobie wspomnieć obiecanej dani,
91 Podola nie chce puścić z Ukrainą, jeszcze się u nas Kamieńca napiera”. Toż skoro dalsze traktaty pokiną, konie pogaństwo ostrogami zwiera, wywróci Zbaraż okrutną wściekliną, gdzie wodze rzuci, tam się rozpościera, ziemia pod srogiem ulega ciężarem, płoną wsi, miasta szerokiem pożarem.
92 Już by drugi beł do tych czas na morzu, bojąc się z tylą szczyptą ludzi czekać. Pudyk w Preszburku, Kaźmierz w Raciborzu, ty, Janie, od nas nie myślisz uciekać: “
basza: “Jeszcze z nas takie czyni sobie żarty! ani cesarza na klęczkach przeprasza, że bieł Husseima pod Chocimem, ani da sobie wspomnieć obiecanej dani,
91 Podola nie chce puścić z Ukrainą, jeszcze się u nas Kamieńca napiera”. Toż skoro dalsze traktaty pokiną, konie pogaństwo ostrogami zwiera, wywróci Zbaraż okrutną wściekliną, gdzie wodze rzuci, tam się rozpościera, ziemia pod srogiem ulega ciężarem, płoną wsi, miasta szerokiem pożarem.
92 Już by drugi beł do tych czas na morzu, bojąc się z tylą szczyptą ludzi czekać. Pudyk w Preszburku, Kaźmierz w Raciborzu, ty, Janie, od nas nie myślisz uciekać: “
Skrót tekstu: PotMuzaKarp
Strona: 39
Tytuł:
Muza polska
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
panegiryki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Adam Karpiński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1996