.
A chcąc i z całej krwawe zebrać łupy, Po Alcydowe jak niekiedy słupy, Tak po ostatni w brzegu jej port, onej Sławnej Lizbony,
To srogim mieczem tych się ziem dobija, Które krwią zlała stracona Kandia, To się pod bokiem czarnemu orłowi Zblizka sadowi.
Ale naj barziej na polską krainę Niesytej żądze obracał wścieklinę
I chcąc w jej polach krwawe widzieć brody, Czekał pogody.
A widząc, jako nam los niespokojny Przyniósł postronne i domowe wojny, Które ostatnie ojczyzny siły Cale zwątliły,
Ruszył potęgę Wschodu i wielkimi Wojski, z którymi ciężko było ziemi, Rozumiał, że choć szable nie dobędzie, Polskę posiędzie.
I gdy Kamieniec,
.
A chcąc i z całej krwawe zebrać łupy, Po Alcydowe jak niekiedy słupy, Tak po ostatni w brzegu jej port, onej Sławnej Lizbony,
To srogim mieczem tych się ziem dobija, Ktore krwią zlała stracona Kandya, To się pod bokiem czarnemu orłowi Zblizka sadowi.
Ale naj barziej na polską krainę Niesytej żądze obracał wścieklinę
I chcąc w jej polach krwawe widzieć brody, Czekał pogody.
A widząc, jako nam los niespokojny Przyniosł postronne i domowe wojny, Ktore ostatnie ojczyzny siły Cale zwątliły,
Ruszył potęgę Wschodu i wielkimi Wojski, z ktorymi ciężko było ziemi, Rozumiał, że choć szable nie dobędzie, Polskę posiędzie.
I gdy Kamieniec,
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 482
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
już też ten stróż was przeważy, Godna anielska twarz niebieskiej straży. Nie chcecie ani was prośba ma ruszy I drzecie głośne paszczęki po uszy? To-ć was musi kląć, bodajżeście mieli Takąż wygodę, gdy będziecie chcieli! Niech was zarazi psia gwiazda robakiem I hajduk schodzi z gotowym półhakiem, Gorące czasy przepuszczą wścieklinę, Hycel na białą dusi pargaminę, I jako stare, jako strawne sługi Niech orzą kijem za czujne wysługi, I zapomniawszy waszej przeszłej cnoty, Wloką wpółżywych hakiem między płoty! ŁAŹNIA
W ciepłe południe, kiedy znój był srogi, Płukała Jaga po kolana nogi, Co widząc, rzekłem: O, jako szczęśliwy
Nad
już też ten stróż was przeważy, Godna anielska twarz niebieskiej straży. Nie chcecie ani was prośba ma ruszy I drzecie głośne paszczęki po uszy? To-ć was musi kląć, bodajżeście mieli Takąż wygodę, gdy będziecie chcieli! Niech was zarazi psia gwiazda robakiem I hajduk schodzi z gotowym półhakiem, Gorące czasy przepuszczą wścieklinę, Hycel na białą dusi pargaminę, I jako stare, jako strawne sługi Niech orzą kijem za czujne wysługi, I zapomniawszy waszej przeszłej cnoty, Wloką wpółżywych hakiem między płoty! ŁAŹNIA
W ciepłe południe, kiedy znój był srogi, Płukała Jaga po kolana nogi, Co widząc, rzekłem: O, jako szczęśliwy
Nad
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 169
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
. Dobrze i ziarnek kilka piwoniej włoskiej/ zstarszy na proch/ wczym zadać.
Jest też ziele wielkie/ Ostowi podobne/ którego gałąź warzyć jako Piwonią/ abo rożą. Kiedy się trafił że pies wściekły psy pokąsa/ i dać je w parzy/ zową to ziele Ostropes.
Słonecznik ziele/ każą też na wścieklinę dawać/ ale na to ja eksperiencji nie mam.
Wężownik abo gadownik/ zbierać w Maju/ i suszyć/ siekać go i skorzeniem/ i drobno siekany w parzą kłaść/ ze trzy razy w rok/ dziwnie snadź praeseruat od wściekliny. O parchu Psim
PArch Psi jest rozmaity/ przeto rożmaite nań są lekarstwa/
. Dobrze y źiarnek kilká piwoniey włoskiey/ zstárszy ná proch/ wcżym zádáć.
Iest też źiele wielkie/ Ostowi podobne/ ktorego gáłąź wárzyć iáko Piwonią/ ábo rożą. Kiedy sie tráfił że pies wśćiekły psy pokąsa/ y dáć ie w parzy/ zową to źiele Ostropes.
Słonecżnik źiele/ każą też ná wśćieklinę dáwáć/ ále ná to ia experientiey nie mam.
Wężownik ábo gádownik/ zbieráć w Máiu/ y suszyć/ śiekać go y skorzeniem/ y drobno śiekány w parzą kłáść/ ze trzy rázy w rok/ dziwnie snadź praeseruat od wśćiekliny. O parchu Pśim
PArch Pśi iest rozmáity/ przeto rożmáite nań są lekárstwá/
Skrót tekstu: OstrorMyśl1618
Strona: 20
Tytuł:
Myślistwo z ogary
Autor:
Jan Ostroróg
Drukarnia:
Bazyli Skalski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
myślistwo, zoologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618
to lecie na gorącym słońcu.
Zimie w gorącu w izbie ad putrefactionem, potym weźmi jarych psczoł/ rozetrzy/ maż tą maścią/ by był jako dłoń poroście. O Ślinogorzu.
NA Ślinogorz/ mało co więdzą Myśliwcy/ krom złotowierzbowej witki/ którą na szyję psu kładą.
Dobrze też i przepalić miedzy oczyma jako na wścieklinę. Na sparzelinę psią
KIedy się trafi że się pies ukropem oparzy/ na to trudne lekarstwo żeby nie ostało goło/ ale przecię/ olej lniany ciepły częstokroć tego dobrze ratuje/ oparzone miejsca im maząc. Na stracenie głosu
NA stracenie głosu napierwsze lekarstwo/ psa na pole niebrać póki go znowu mieć nie pocznie.
to lećie ná gorącym słońcu.
Zimie w gorącu w izbie ad putrefactionem, potym weźmi iárych pscżoł/ rozetrzy/ maż tą máśćią/ by był iako dłoń porośćie. O Slinogorzu.
NA Slinogorz/ máło co więdzą Myśliwcy/ krom złotowierzbowey witki/ ktorą ná szyię psu kłádą.
Dobrze też y przepalić miedzy ocżyma iáko ná wśćieklinę. Na sparzelinę pśią
KIedy sie tráfi że sie pies vkropem opárzy/ ná to trudne lekárstwo zeby nie ostáło goło/ ále przećię/ oley lniány ćiepły cżęstokroć tego dobrze rátuie/ opárzone mieyscá im máząc. Ná strácenie głosu
NA strácenie głosu napierwsze lekárstwo/ psá ná pole niebráć poki go znowu mieć nie pocżnie.
Skrót tekstu: OstrorMyśl1618
Strona: 24
Tytuł:
Myślistwo z ogary
Autor:
Jan Ostroróg
Drukarnia:
Bazyli Skalski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
myślistwo, zoologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618
i z całej krwawe zebrać łupy/ Po Alcydowe jak niekiedy słupy/ Tak po ostatniej w brzegu jej Port ony/ Sławnej Lizbony.
To srogim mieczem tych się Ziem dobija/ Które krwią zlała stracona Candia/ To się pod bokiem czarnemu Orłowi/ Z bliska sadowi.
Ale nabarziej na Polską Krainę/ Nie sytej żądze obracał wścieklinę/ I chcąc w jej Polach krwawe widzieć brody/ Czekał pogody.
A widząc jako nam los niespokojny/ Przyniósł postronne u Domowe wojny/ Które ostatnie tej Ojczyzny siły/ Cale zwątliły.
Ruszył potęgę wschodu/ i zwielkiemi Wojski/ z którymi ciężko było ziemi/ Rozumiał że choć szable niedobędzie/ Polskę posiędzie.
I
y z cáłey krwáwe zebráć łupy/ Po Alcydowe iàk niekiedy słupy/ Ták po ostátniey w brzegu iey Port ony/ Sławney Lizbony.
To srogim mieczem tych się Ziem dobiia/ Ktore krwią zláłá strácona Cándya/ To się pod bokiem czarnemu Orłowi/ Z bliská sádowi.
Ale nabárźiey ná Polską Kráinę/ Nie sytey żądze obrácał wśćieklinę/ Y chcąc w iey Polách krwáwe widźieć brody/ Czekał pogody.
A widząc iáko nam los niespokoyny/ Przyniosł postronne v Domowe woyny/ Ktore ostátnie tey Oyczyzny śiły/ Cále zwątliły.
Ruszył potęgę wschodu/ y zwielkiemi Woyski/ z ktorymi ćięszko było źiemi/ Rozumiał że choć száble niedobędźie/ Polskę pośiędźie.
Y
Skrót tekstu: SławWikt
Strona: A2
Tytuł:
Sławna wiktoria nad Turkami od wojsk koronnych
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
i tronu boskiego się tyka; Pomsty woła; lecz na to wszytko hultaj głuchy, Jeden wzajem drugiemu dodawszy potuchy, Siecze, rąbie bezbronnych; kole, kędy może; Nie dba na płacz, na modły, owszem gorzej sroże. Skoro wytnie mężczyzny i położy śniatem, Na białą płeć i starców obciążonych latem Wywrze ślepą wścieklinę; jakby nieme głąbie Równo dziady z babami w krzywe karki rąbie; WOJNA CHOCIMSKA
Na łeb drugich zrucano z chocimskiego mostu, Kędy już ani maści, ani żywokostu Potrzeba, bo każdy z nich nie bywając na dnie, Po hakach się w kawałki roztrzęsie szkaradnie. Dziewki, biednych rodziców nieszczęśliwa piecza (O jakoż często
i tronu boskiego się tyka; Pomsty woła; lecz na to wszytko hultaj głuchy, Jeden wzajem drugiemu dodawszy potuchy, Siecze, rąbie bezbronnych; kole, kędy może; Nie dba na płacz, na modły, owszem gorzej sroże. Skoro wytnie mężczyzny i położy śniatem, Na białą płeć i starców obciążonych latem Wywrze ślepą wścieklinę; jakby nieme głąbie Równo dziady z babami w krzywe karki rąbie; WOJNA CHOCIMSKA
Na łeb drugich zrucano z chocimskiego mostu, Kędy już ani maści, ani żywokostu Potrzeba, bo każdy z nich nie bywając na dnie, Po hakach się w kawałki roztrzęsie szkaradnie. Dziewki, biednych rodziców nieszczęśliwa piecza (O jakoż często
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 179
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924