MIŁOŚCI
Czyj to chłopiec skrzydlaty, rumiany, a biały? Wedle wzrostu ma łuczek; wedle łuczku strzały. Kupido, syn Wenery. Co ta Wenus znaczy I czemu się tak to jej chłopię usajdaczy? Bogini to miłości, w morskiej kiedyś spumie Z Saturna urodzona. A miłość co umie? Zaraza i serc ludzkich okrutna wścieklina: Komu w nie ta zawiedzie strzałkę chłopięcina, Naprzód wzroku pozbędzie, potem go ślepota Rozumu, na ostatek zbawi i żywota. To go nie może złapać? Kiedyć by nie skrzydła. To nie znajdzie pancerza na te jego szydła? I myśleć o tym szkoda; same tylko nogi Wyzwolić człeka mogą od tak wielkiej
MIŁOŚCI
Czyj to chłopiec skrzydlaty, rumiany, a biały? Wedle wzrostu ma łuczek; wedle łuczku strzały. Kupido, syn Wenery. Co ta Wenus znaczy I czemu się tak to jej chłopię usajdaczy? Bogini to miłości, w morskiej kiedyś spumie Z Saturna urodzona. A miłość co umie? Zaraza i serc ludzkich okrutna wścieklina: Komu w nie ta zawiedzie strzałkę chłopięcina, Naprzód wzroku pozbędzie, potem go ślepota Rozumu, na ostatek zbawi i żywota. To go nie może złapać? Kiedyć by nie skrzydła. To nie znajdzie pancerza na te jego szydła? I myśleć o tym szkoda; same tylko nogi Wyzwolić człeka mogą od tak wielkiej
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 290
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Księgi pierwsze O Wścieklinie psiej.
WŚciekliny rodzajów jest kilkanaście różnych/ które opisować trudno/ leczyć jeszcze trudniej. Naprzód tedy trzeba karmić psy dobrze/ na miejscu dobrym chować/ żeby na przestworze żeby przy wodzie/ żeby w zawarciu: Bo ze złej karmiej/ z ścirwów zdechłych bydeł/ z pokąsania wściekłych psów/ pochodzi wścieklina: przeto zawarci psi być mają/ ale tak jako się wypisało/ gdzieby mieli przechadźki siła/ i wodę: a do tego wiatr sobie zdrowy/ który jest zachodny. A do tego tak trudną do leczenia chorobę/ tymi preseruatiuami wczas poprzedzając/ odwracać trzeba. Naprzedniejsza preseruatiua jest Driakiew Wenecka przednia/ którą psom dawać
Kśięgi pierwsze O Wśćieklinie pśiey.
WSćiekliny rodzáiow iest kilkanaśćie rożnych/ ktore opisowáć trudno/ lecżyć ieszcże trudniey. Náprzod tedy trzebá karmić psy dobrze/ ná mieyscu dobrym chowáć/ żeby ná przestworze żeby przy wodźie/ żeby w záwárćiu: Bo ze złey karmiey/ z śćirwow zdechłych bydeł/ z pokąsánia wśćiekłych psow/ pochodźi wśćieklina: przeto záwárći pśi bydź máią/ ále ták iáko sie wypisáło/ gdźieby mieli przechadźki śiłá/ y wodę: á do tego wiátr sobie zdrowy/ ktory iest zachodny. A do tego ták trudną do lecżenia chorobę/ tymi preseruatiuami wcżás poprzedzáiąc/ odwrácáć trzebá. Naprzednieysza preseruatiua iest Dryakiew Wenecka przednia/ ktorą psom dawáć
Skrót tekstu: OstrorMyśl1618
Strona: 18
Tytuł:
Myślistwo z ogary
Autor:
Jan Ostroróg
Drukarnia:
Bazyli Skalski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
myślistwo, zoologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618
sypie; Nie wie tego, że jako wicher niewidomy Porwawszy na powietrze lada wiecheć słomy, Nie tylko razem puści, lecz tymże zawodem W błoto wmiece i lada opaskudzi smrodem. Póki psu chleba dajesz, tobą się opieka; Przestaniesz? Da kto więcej? Kąsa cię i szczeka; Dopieroż gdy mu język zazdrości wścieklina Odbierze, co do gęby przyniesie mu ślina, Wszędzie żuje o tobie za twoje wygody; W łyżce-by cię, gdyby mógł, rad utopił wody. Ten ci statek pospólstwa i kuflowa łaska, Jeśli nie lejesz, zaraz idzie do diaska. Żywot niespokojny CZĘŚĆ DZIEWIĄTA
Ów językiem wykrętnym i goli, i strzyże, Kogo rano
sypie; Nie wie tego, że jako wicher niewidomy Porwawszy na powietrze leda wiecheć słomy, Nie tylko razem puści, lecz tymże zawodem W błoto wmiece i lada opaskudzi smrodem. Póki psu chleba dajesz, tobą się opieka; Przestaniesz? Da kto więcej? Kąsa cię i szczeka; Dopieroż gdy mu język zazdrości wścieklina Odbierze, co do gęby przyniesie mu ślina, Wszędzie żuje o tobie za twoje wygody; W łyżce-by cię, gdyby mógł, rad utopił wody. Ten ci statek pospólstwa i kuflowa łaska, Jeśli nie lejesz, zaraz idzie do dyaska. Żywot niespokojny CZĘŚĆ DZIEWIĄTA
Ów językiem wykrętnym i goli, i strzyże, Kogo rano
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 292
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924