się pokornie przygarnąwszy o śniadańko/ o cukierek prosiło: tak i Bóg chcąc nas tym sposobem do dobrych obyczajów/ do spolkowania z sobą/ do dufności przyuczyć/ tego pragnie/ abyśmy go prosili/ i oco/ i dla czego prosiemy wiedzieli. Przeto podaje nam do serca raz jedne/ raz drugie pilniejsze i walniejsze przyczyny/ któreby nas do tej prośby napędzały/ dla których byśmy potrzeby/ usilniej supliki nasze przed jego Majestat donosili. Ze strony naszej/ ustawne i codziene przyczyny są gorącej i częstej prośby/ ciężka niedola/ mizerie/ słabość/ niedostatki/ zguby i upadki nasze/ o których słysząc/ na które patrząc/
się pokornie przygarnąwszy o śniádańko/ o cukierek prośiło: ták y Bog chcąc nas tym sposobem do dobrych obyczaiow/ do spolkowániá z sobą/ do dufnośći przyuczyć/ tego pragnie/ abysmy go prośili/ y oco/ y dlá czego prośiemy wiedźieli. Przeto podáie nam do sercá raz iedne/ raz drugie pilnieysze y wálnieysze przyczyny/ ktoreby nás do tey proźby nápędzáły/ dlá ktorych bysmy potrzeby/ uśilniey suppliki násze przed iego Máiestát donośili. Ze strony nászey/ ustawne y codźiene przyczyny są gorącey y częstey proźby/ ćiężka niedolá/ mizerie/ słábość/ niedostátki/ zguby y upádki násze/ o ktorych słysząc/ ná ktore pátrząc/
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 197
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
tamtych, zaczym na ich sztuki, Wszędzie miał dosyć odporu i wstrętów, Bo choć na czoło uderzały tłuki, Potężniej zaraz zrażano natrętów; Ze cofać przyszło wzad i bez nauki, Nad to, o większe ugodziwszy sztaby Mniejszemi; musiał raz być Grecki słaby. CCVI, Z Rzymskiej zaś strony chociaż bez zacieczy, Walniejsze Nawy gdzie tylko uderzą, Wszędzie niechybny szwank ludzi kaleczy, Spojenia puszczą, boki się rozpierzą; Aż trzy Rodyiskie wkoło opasieczy Rzymianin; niżli drugie wszyk się zbierzą, I jako były zbrojnych pełne ludzi, Tak je z pierwszego pochopu wystudzi. CCVII. Dwie zatopione, insze nie w swej porze, Według możności
tamtych, zaczym na ich sztuki, Wszędzie miał dosyc odporu y wstrętow, Bo choć na czoło uderzały tłuki, Potęzniey zaraz zrażano natrętow; Ze cofać przyszło wzad y bez nauki, Nad to, ó większe ugodziwszy sztaby Mnieyszemi; musiał raz bydz Grecki słaby. CCVI, Z Rzymskiey zas strony chociaz bez zacieczy, Walnieysze Nawy gdzie tylko uderzą, Wszędzie niechybny szwank ludzi kaleczy, Spoienia pusżczą, boki się rozpierzą; Asz trzy Rhodyiskie wkoło opasieczy Rzymianin; niżli drugie wszyk się zbierzą, I iako były zbroynych pełne ludzi, Tak ie z pierwszego pochopu wystudzi. CCVII. Dwie zatopione, insze nie w swey porze, Według moznośći
Skrót tekstu: ChrośKon
Strona: 211
Tytuł:
Pharsaliej... kontynuacja
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Klasztor Oliwski
Miejsce wydania:
Oliwa
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1693
Data wydania (nie później niż):
1693