jakiej nawet Familii Wm. moim Mciwym PP. nie tajno. Wiedzona jest zacnemu Domowi Jego Mci ludzkość. Głośno dobrze że z Cnotami przedniejszymi z dobrocią osobliwie i z pilnością także i z rozsądkiem roztropnością i sprawiedliwością wszytkie rzeczy i tej Koronie Naszej pożyteczne/ i miłe z wielką sławą swoją odprawowali. W Ojczyźnie naszej szczerymi/ wiernymi/ i podczas największego niebezpieczeństwa zawsze się stawili/ pokazujac się być synami Koronnemi prawdziwemi/ i jej miłownikami. Szja z tego Domu zacnego na obronęOjczyzny dzielność: Wychodziła naobronęRzeczypospolitej zdrowa rada/ wychodziły naozdobę zacnej Familii wszelakie obfite cnoty widziały pamięci sprawy. Tymże sposobem i tymże torem Jego Mci. P. N.
iakiey náwet Fámiliey Wm. moim Mćiwym PP. nie tayno. Wiedzona iest zacnemu Domowi Ie^o^ Mći ludzkość. Głośno dobrze że z Cnotámi przednieyszymi z dobroćią osobliwie y z pilnośćią tákże y z rozsądkiem rostropnośćią y spráwiedliwośćią wszytkie rzecży y tey Koronie Naszey pożytecżne/ y miłe z wielką sławą swoią odpráwowáli. W Oyczyznie nászey szcżerymi/ wiernymi/ y podczás naywiększego niebespiecżeństwá záwsze się stáwili/ pokazuiac sie być synámi Koronnemi prawdźiwemi/ y iey miłownikámi. Sziá z tego Domu zacnego ná obronęOycżyzny dźielność: Wychodźiłá náobronęRzecżypospolitey zdrowa rádá/ wychodźiły náozdobę zacney Familiey wszelákie obfite cnoty widziáły pámięći spráwy. Tymże sposobem y tymże torem Iego Mći. P. N.
Skrót tekstu: SpiżAkt
Strona: D
Tytuł:
Spiżarnia aktów rozmaitych przy zalotach, weselach, bankietach, pogrzebach
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
peregrynacji przyczyny? Zażem głuchy na owe/ Błog. Apostoła Pawła słowa zostawać miał mówiącego. Oportet Episcopumesse doctorem. Jakżem ja miał insze nauczać/ gdym sam tego nie wiedżał/ czego ich uczyć byłem powinien. Jeśli tego uczyć ich miałem/ aby byli dobremi i pobożnymi: tedy wprzód owego aby byli wiernymi/ i prawowiernymi. Wiara bowiem jest fundament/ nadzieja fundamentu tego/ ściany: a miłość/ obojego tego/ pokrycie. Jaktedy pokrycie abo dach bez fundamentu i bez ścian ostać się nie może/ tak ani miłość bez nadzieje/ i bez wiary. Zaczym aby był kto dobrym i pobożnym/ wiernym pierwej ma być:
peregrinátiey przycżyny? Zażem głuchy ná owe/ Błog. Apostołá Páwłá słowá zostáwáć miał mowiącego. Oportet Episcopumesse doctorem. Iákżem ia miał insze náuczáć/ gdym sam tego nie wiedźał/ czego ich vczyć byłem powinien. Iesli tego vczyć ich miałem/ áby byli dobremi y pobożnymi: tedy wprzod owego áby byli wiernymi/ y práwowiernymi. Wiárá bowiem iest fundáment/ nádźieiá fundámentu tego/ śćiány: á miłość/ oboiego tego/ pokryćie. Iáktedy pokryćie ábo dách bez fundámentu y bez śćian ostáć sie nie może/ ták áni miłość bez nádźieie/ y bez wiáry. Záczym áby był kto dobrym y pobożnym/ wiernym pierwey ma bydź:
Skrót tekstu: SmotApol
Strona: 11
Tytuł:
Apologia peregrinacjej do Krajów Wschodnich
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Dermań
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1628
Data wydania (nie wcześniej niż):
1628
Data wydania (nie później niż):
1628
jemu je daje. A Święty Złotousty też Pana Chrystusowe słowa wykładając/ Jakub/ mówi/ otrzymał Stolicę Jerozolimską/ a Piotr wszytkiego świata nauczycielem jest postanowiony. i zaś: o Braciech mówi/ i o wszytkim świecie pieczołowanie jemu (Pan) zlecił/ i poruczył Równie i Teofilakt ś. nad wszytkiego/ mówi/ świata wiernymi i nad Bracią poruczył mu przełożeństwo. Zatyka my Heretyckie jego usta i Cerkiew nasza Ruska od Wschodniej Cerkwie o tym wyznawać nauczona/ że/ przytomnym siebie stawiwszy przed swymi Zwolennikami Zbawiciel po Zmartwychwstaniu/ Piotrowi o owcach swych pastę poruczył. In cap. 21. Ioan. Do Narodu Ruskiego. In cap. 21. Ioan
iemu ie dáie. A Swięty Złotousty też Paná Chrystusowe słowá wykładáiąc/ Iákub/ mowi/ otrzymał Stolicę Ierozolimską/ á Piotr wszytkiego świátá náuczyćielem iest postánowiony. y záś: o Braćiech mowi/ y o wszytkim świećie pieczołowánie iemu (Pan) zlećił/ y poruczył Rownie y Theophilákt ś. nád wszytkiego/ mowi/ świátá wiernymi y nád Bráćią poruczył mu przełożenstwo. Zátyka my Haeretyckie iego vstá y Cerkiew nászá Ruska od Wschodniey Cerkwie o tym wyznáwáć náuczona/ że/ przytomnym siebie stáwiwszy przed swymi Zwolennikámi Zbáwićiel po Zmartwychwstániu/ Piotrowi o owcách swych pástę poruczył. In cap. 21. Ioan. Do Narodu Ruskiego. In cap. 21. Ioan
Skrót tekstu: SmotApol
Strona: 54
Tytuł:
Apologia peregrinacjej do Krajów Wschodnich
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Dermań
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1628
Data wydania (nie wcześniej niż):
1628
Data wydania (nie później niż):
1628
że klucz dał jemu/ z zagarnieniem pod tę jego władzę/ i samych tych wszytkiego świata z ramienia jego postanowionych sprawców Apostołów/ jakośmy o tym mało wyżej słyszeli ś. Teofilacta z ś. Złotoustego/ mówiącego/ Ze Pan Chrystus przez te swoje do Apostoła Piotra rzeczone słowa/ Paś owce moje: nad wszytkiego świata wiernymi/ i nad Bracią/ poruczył jemu przełożeństwo. Ioan. c. 20. Apologia Ibid. Idem. c. 21. Iż i z prawa Bożego/ i z prawa Cerkiewnego Apelacja do Biskupa Rzymsk: należy.
BLąd i to Heretycki/ w Cerkiew naszą Ruską przez tego Heretyka wtrącony/ nie przyznawać/ aby jak
że klucz dał iemu/ z zágárnieniem pod tę iego władzę/ y sámych tych wszytkiego świátá z rámieniá iego postánowionych sprawcow Apostołow/ iákosmy o tym máło wyżey słyszeli ś. Theophiláctá z ś. Złotoustego/ mowiącego/ Ze Pan Christus przez te swoie do Apostołá Piotrá rzeczone słowá/ Páś owce moie: nád wszytkiego świátá wiernymi/ y nád Bráćią/ porucżył iemu przełożeństwo. Ioan. c. 20. Apologia Ibid. Idem. c. 21. Iż y z práwá Bożego/ y z práwá Cerkiewnego Apellácya do Biskupá Rzymsk: należy.
BLąd y to Hęretycki/ w Cerkiew nászą Ruską przez tego Hęretyká wtrącony/ nie przyznáwáć/ áby iák
Skrót tekstu: SmotApol
Strona: 55
Tytuł:
Apologia peregrinacjej do Krajów Wschodnich
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Dermań
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1628
Data wydania (nie wcześniej niż):
1628
Data wydania (nie później niż):
1628
droga, W który potrzeba rozłącza nas sroga I mus, w niebieskim diamencie ryty, Tarczą przyjaźni naszej nieodbity. Jadę, ach, jadę, ale tylko nogę Dźwigam od ciebie, a dusze nie mogę; Zwierzchnia się tylko ta z tobą rozstaje Postać, ale duch przy tobie zostaje. Niechajże przez czas naszego rozstania Wiernymi będą posłami wzdychania, A jako Alfeus przez zimne poniki Doszedł kochanej trynakryjskiej rzeki, Tak choć nam dłuższy rozdział Bóg wymyśli, Niechaj się sforne nawiedzają myśli. Gwiazdy na niebie, chociaż różnym torem Bieżąc, przyjaznym łączą się wyborem, I choć przeciwną osiędą linią, Chętnymi na się aspektami biją, I drzewo z drzewem,
droga, W który potrzeba rozłącza nas sroga I mus, w niebieskim dyjamencie ryty, Tarczą przyjaźni naszej nieodbity. Jadę, ach, jadę, ale tylko nogę Dźwigam od ciebie, a dusze nie mogę; Zwierzchnia się tylko ta z tobą rozstaje Postać, ale duch przy tobie zostaje. Niechajże przez czas naszego rozstania Wiernymi będą posłami wzdychania, A jako Alfeus przez zimne poniki Doszedł kochanej trynakryjskiej rzéki, Tak choć nam dłuższy rozdział Bóg wymyśli, Niechaj się sforne nawiedzają myśli. Gwiazdy na niebie, chociaż różnym torem Bieżąc, przyjaznym łączą się wyborem, I choć przeciwną osiędą liniją, Chętnymi na się aspektami biją, I drzewo z drzewem,
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 239
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
Niczym nie odproszone; jednak z-dobrotliwy Pan natury, nie będąc na krew żadną chciwy, (Cóż więcej swych poddanych?) ato i te wine Tak ciężką popołnioną, na Hańską przyczyne Im odpuszcza. To po nich obiecując sobie, Ze cóżkolwiek Ojczyźnie przeciw, i osobie Jego do tąd zgrzeszyli, potym to nagrodzą Usługami wiernymi. Zatymże odchodzą. A Punkta tej supliki, do uwagi wziete, Które, ile fortuna i czasy przeklete Nasze niosły, ponieważ o włos i tu mały Tylkoż nie rozerwane, stanąć tak musiały. Bo za owe szabelne siedmdziesiąt tysięcy, Który żołd im należał, dostaliśmy więcej Sług niż potrzebowali. A (
Niczym nie odproszone; iednak z-dobrotliwy Pan natury, nie bedąc na krew żadną chćiwy, (Coż wiecey swych poddanych?) ato i te wine Ták ćieszką popołnioną, ná Hańską przyczyne Im odpuszcza. To po nich obiecuiąc sobie, Ze cożkolwiek Oyczyźnie przećiw, i osobie Iego do tąd zgrzeszyli, potym to nagrodzą Usługami wiernymi. Zátymże odchodzą. A Punkta tey suppliki, do uwagi wźiete, Ktore, ile fortuna i czásy przeklete Násze niosły, poniewasz o włos i tu mały Tylkoż nie rozerwáne, stanąć tak musiały. Bo zá owe szábelne siedmdźiesiąt tysięcy, Ktory żołd im należał, dostáliśmy więcy Sług niż potrzebowali. A (
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 92
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
, że mając od elektora saskiego gaże i wszystkie świadczenia, nie godzi się komu innemu, swego odstąpiwszy pana, na wierność przysięgać. Drugi rezonowali, że grandmuszkieterowie Polacy i dla usługi Rzpltej Polskiej od nieboszczyka króla instituti, a oraz pod komendą marszałka wielkiego koronnego jako dwór królewski będąc, niesłuszna rzecz, aby Rzpltej nie byli wiernymi i przysięgać rekuzowali.
W takowych rozróżnionych sentymentach poszedłem radzić się do kapitana Maflara, regimentu śp. wojewody podlaskiego, który to kapitan, jako się wyżej namieniło, po francusku mię przestrajał, a już naówczas wdał się był w przeciwne generałowi swemu korespondencje, o czym ja nie wiedziałem, i potem był w ścisłym
, że mając od elektora saskiego gaże i wszystkie świadczenia, nie godzi się komu innemu, swego odstąpiwszy pana, na wierność przysięgać. Drugi rezonowali, że grandmuszkieterowie Polacy i dla usługi Rzpltej Polskiej od nieboszczyka króla instituti, a oraz pod komendą marszałka wielkiego koronnego jako dwór królewski będąc, niesłuszna rzecz, aby Rzpltej nie byli wiernymi i przysięgać rekuzowali.
W takowych rozróżnionych sentymentach poszedłem radzić się do kapitana Maflara, regimentu śp. wojewody podlaskiego, który to kapitan, jako się wyżej namieniło, po francusku mię przestrajał, a już naówczas wdał się był w przeciwne generałowi swemu korespondencje, o czym ja nie wiedziałem, i potem był w ścisłym
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 50
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
zawisnych czy sąsiadów, czy opiekunów ojczyste drogi, zarosłe dawne gościńce widząc, przez chrosty i chrapy przedzierać się musi: takiemu drogę do domu jego pokazać, nie jest uszczypliwa przymówka, ale prawdziwie szczerego i życzliwego przyjaciela braterska uprzejmość i obrada. Skąd i ja snać żadnego nie urażę: gdy tych kilku kart przestrogą, i wiernymi ślakami na drogę do domu nawiodę. Nie wdomusmy się, nie w domu porodzili, na słuch tylko i prawie po gwiazdach miarkując, tam gdzie nasze dziedzictwo ciągniemy; zagajone prześcia, popsowane przeprawy, gęstymi zasiekami zamulone, zdradzieckiemi drożyskami zamieszane do Ojczyzny naszej drogi ledwie co śladu mają. Dom i Ojczyzna nasza jest wieczne zbawienie
zawisnych czy sąśiadow, czy opiekunow oyczyste drogi, zarosłe dawne gośćińce widząc, przez chrosty y chrapy przedźierać się muśi: takiemu drogę do domu iego pokazać, nie iest uszczypliwa przymowka, ale prawdźiwie szczerego y życzliwego przyiaćiela braterska uprzeymość y obrada. Zkąd y ia snać żadnego nie urażę: gdy tych kilku kart przestrogą, y wiernymi ślakami na drogę do domu nawiodę. Nie wdomusmy się, nie w domu porodźili, na słuch tylko y prawie po gwiazdach miarkuiąc, tam gdźie nasze dźiedźictwo ćiągniemy; zagaione prześćia, popsowane przeprawy, gęstymi zaśiekami zamulone, zdradźieckiemi drożyskami zamieszane do Oyczyzny naszey drogi ledwie co śladu maią. Dom y Oyczyzna nasza iest wieczne zbawienie
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 12
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
doglądać, także kieratów i poleni, zdrowia ludzkiego, koni i psowania lin. Sami, nie przez sługi, aby rotę od kopacza odbierali, mniejszych urzędników dozierali, cieślom robotę rozkazować umieli, w czas
zjechawszy góry i roboty obejść, każdy kąt wiedzieć. Szybowych takich aby obierali, coby ich honoru bronili, stróżami wiernymi porządnie wydawali.
Pp. warcabni wiarygodni mają być, aby wiernie robotnika popisywali; wieczór rozmówiwszy się z pp. stygarami wprzód kierat naznaczyć, trybarzów, potym walaczów, aby z z niemi senior zjeżdżał. Po walaczach rotnym i beczkowym robotę naznaczyć, wozaków rozporządzić, piecowym łój rozdać; po zjachaniu cieślów tablice spisać i zaraz
doglądać, także kieratów i poleni, zdrowia ludzkiego, koni i psowania lin. Sami, nie przez sługi, aby rotę od kopacza odbierali, mniejszych urzędników dozierali, cieślom robotę rozkazować umieli, w czas
zjechawszy góry i roboty obejść, każdy kąt wiedzieć. Szybowych takich aby obierali, coby ich honoru bronili, stróżami wiernymi porządnie wydawali.
Pp. warcabni wiarygodni mają być, aby wiernie robotnika popisywali; wieczór rozmówiwszy się z pp. stygarami wprzód kierat naznaczyć, trybarzów, potym walaczów, aby z z niemi senior zjeżdżał. Po walaczach rotnym i beczkowym robotę naznaczyć, wozaków rozporządzić, piecowym łój rozdać; po zjachaniu cieślów tablice spisać i zaraz
Skrót tekstu: InsGór_1
Strona: 52
Tytuł:
Instrukcje górnicze dla żup krakowskich z XVI-XVIII wieku, cz. 1
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
instrukcje
Tematyka:
górnictwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1615 a 1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1615
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Antonina Keckowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1963
Wojsko swoje z nim złączywszy do Czech iść. Lecz wiedząc/ że tak wielkie opus bez pozwolenia przedniejszych Głów Wojska trudno do efektu przyść mogło/ zdało mu się je zwołać do Pilzny/ i z niemi pod pokrywką dobroci/ fałszywie i politicè traktować/ osobliwie z Grofem Gallasem/ z Grofem Octaujanem Piecolmini/ i z drugimi wiernymi Cesarza I. M. Obersterami/ o których wierze trzymając/ że cnotliwemi i mężnemi Cawallerami będąc/ Szlacheckiego urodzenia swego/ sromotną zdradą i konspiracją przeciwko wszytkiemu Państwu Rzymskiemu/ i przeciwko pomazańcowi Bożemu Cesarzowi I. M. nie mieli mazać/ i na to przystać/ decydował był/ gdyby nie zezwolili/ onych po Turecku
Woysko swoie z nim złączywszy do Czech iść. Lecz wiedząc/ że ták wielkie opus bez pozwolenia przednieyszych Głow Woyská trudno do effektu przyść mogło/ zdáło mu się ie zwołáć do Pilzny/ y z niemi pod pokrywką dobroći/ fałszywie y politicè tráktowáć/ osobliwie z Groffem Gállásem/ z Groffem Octáuiánem Piecolmini/ y z drugimi wiernymi Cesárzá I. M. Obersterámi/ o ktorych wierze trzymáiąc/ że cnotliwemi y mężnemi Cawállerámi będąc/ Szlácheckiego vrodzeniá swego/ sromotną zdrádą y conspirácyą przećiwko wszytkiemu Páństwu Rzymskiemu/ y przećiwko pomázańcowi Bożemu Cesárzowi I. M. nie mieli mázáć/ y ná to przystáć/ decydował był/ gdyby nie zezwolili/ onych po Turecku
Skrót tekstu: RelWall
Strona: Av
Tytuł:
Krótka ale prawdziwa relacja rzeczy, które [...] z Olbrachtem Wallensteinem [...] na świat się pokazały
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia wdowy po Janie Rossowskim
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Gatunek:
relacje
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1634
Data wydania (nie wcześniej niż):
1634
Data wydania (nie później niż):
1634