grzech; i to kłopot, i to, Tam na dzieci, tu orać, pocąc się, na żyto. Święcze się, księży stanie: bez pługu, bez brony Ma żyto; co rzecz większa: ma dzieci bez żony. 459. ZĘBY
Uskarżał mi się jeden szlachcic stary srodze, Że już tylko samymi dziąsłami chleb głodzę, Że mu jedne wygniły, a drugie, w chorobie, Przed bólem balwierzowi kazał wybrać sobie. „Bale cię też już w piekle czart nie będzie witał, Bo czymże byś tam — rzekę — wedle Pisma, zgrzytał?” 460. DO UTRACJUSZA
Starzałeś się, nieboże, ani wiedzieć
grzech; i to kłopot, i to, Tam na dzieci, tu orać, pocąc się, na żyto. Święćże się, księży stanie: bez pługu, bez brony Ma żyto; co rzecz większa: ma dzieci bez żony. 459. ZĘBY
Uskarżał mi się jeden szlachcic stary srodze, Że już tylko samymi dziąsłami chleb głodzę, Że mu jedne wygniły, a drugie, w chorobie, Przed bólem balwierzowi kazał wybrać sobie. „Bale cię też już w piekle czart nie będzie witał, Bo czymże byś tam — rzekę — wedle Pisma, zgrzytał?” 460. DO UTRACJUSZA
Starzałeś się, nieboże, ani wiedzieć
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 204
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
mocno z tylu obłapiwszy/ a drudzy ściskali. Lubo już Cesarzowa miała więcej niż Ośmdziesiąt lat/ lubo przez ten wszytek czas morderstwa swego była jak w zachwyceniu/ lubo już i jednego zęba w gębie niemiała/ porwawszy się jednak/ niby kiedy się kto z głębokiego snu ocknie/ poczęła kąsać/ i tak mocno ściskać dziąsłami wielki palec od lewej ręki Dogandziego, co jej był trafunkiem do gęby wlazł/ że go niemógł żadnym sposobem wyrwać/ aż ją wprzód Chandziarem pchnął nad prawym okiem. Czterech ich było/ którzy się podjęli mimo inszych dusić ją/ ale jako nie mieli doświadczenia w takowej robocie/ mordowali ją barzo długo/ nakoniec
mocno z tylu obłápiwszy/ á drudzy śćiskáli. Lubo iuż Cesárzowá miáłá więcey niż Ośmdźieśiąt lát/ lubo przez ten wszytek czás morderstwá swego byłá iák w záchwyceniu/ lubo iuż y iednego zębá w gębie niemiáłá/ porwáwszy się iednák/ niby kiedy się kto z głębokiego snu ocknie/ poczęłá kąsáć/ y ták mocno śćiskáć dźiąsłámi wielki pálec od lewey ręki Dogandźiego, co iey był tráfunkiem do gęby wlazł/ że go niemogł żadnym sposobem wyrwáć/ áż ią wprzod Chandźiarem pchnął nád práwym okiem. Czterech ich było/ ktorzy się podięli mimo inszych duśić ią/ ále iáko nie mieli doświádczenia w tákowey roboćie/ mordowáli ią bárzo długo/ nákoniec
Skrót tekstu: RicKłokMon
Strona: 26
Tytuł:
Monarchia turecka
Autor:
Paul Ricot
Tłumacz:
Hieronim Kłokocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1678
Data wydania (nie później niż):
1678