Karbuje sobie i mieć sobie życzy Czas niedościgły w głowie zrachowany, A widząc lat swych i bieg, i odmiany, Zegarka słucha i godziny liczy. ERATO POESIS
Wesołej myśli są wymysłem rymy; Komu żałośnie psi wyją za uchem, Próżno się sadzi śpiewać co smacznego. Mnie serdecznego żalu głowę dymy Rozdęły; próżno mam się wieszczym duchem Pisać i z zdroju czerpać parnaskiego. Wolałabym się napić z letejskiego, Aby nie czasem zwietrzała, nie laty, Lecz zaraz pamięć zginęła mej straty. Atoli i tym ochrzypiałym głosem Wzmagać się będę i starać, jakoby Zabrzmiał wysoko krzyk mojej żałoby, I jeślim Muza, jeślim złotym włosem Sławna Erato
Karbuje sobie i mieć sobie życzy Czas niedościgły w głowie zrachowany, A widząc lat swych i bieg, i odmiany, Zegarka słucha i godziny liczy. ERATO POESIS
Wesołej myśli są wymysłem rymy; Komu żałośnie psi wyją za uchem, Próżno się sadzi śpiewać co smacznego. Mnie serdecznego żalu głowę dymy Rozdęły; próżno mam się wieszczym duchem Pisać i z zdroju czerpać parnaskiego. Wolałabym się napić z letejskiego, Aby nie czasem zwietrzała, nie laty, Lecz zaraz pamięć zginęła mej straty. Atoli i tym ochrzypiałym głosem Wzmagać się będę i starać, jakoby Zabrzmiał wysoko krzyk mojej żałoby, I jeślim Muza, jeślim złotym włosem Sławna Erato
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 145
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
płochy Serca ich na prochy. Czyli dom wskrzeszony Pelopów okrutny, Czyli wzlecieć znowu Pandionie smutnej? Abo Diomedes w północnej gdzie stronie, Postawił swe konie. Tak gdy w półdnia słońce, z pola pułki zwodzą, Szańce dwa wyparte, które się przygodzą Ku fortylom naszym, a strachu przyszłemu Nieprzyjacielskiemu. Bo pan duchem wieszczym (komu się nie zdało) Przeczuwszy co na tych fortach należało, Osadził piechotą, ni w imprezie onej Swojej omylony. Czem zlękłszy się Moskwa (pod zorzę nowina) Żeby nie zalegli naszy od Sehina, Z szańców wielkich ośmi, zwątpiwszy w ich mocy, Pierzchła o północy. Zapalą wraz ognie, żeby co
płochy Serca ich na prochy. Czyli dom wskrzeszony Pelopów okrutny, Czyli wzlecieć znowu Pandyonie smutnej? Abo Dyomedes w północnej gdzie stronie, Postawił swe konie. Tak gdy w półdnia słońce, z pola pułki zwodzą, Szańce dwa wyparte, które się przygodzą Ku fortylom naszym, a strachu przyszłemu Nieprzyjacielskiemu. Bo pan duchem wieszczym (komu się nie zdało) Przeczuwszy co na tych fortach należało, Osadził piechotą, ni w imprezie onej Swojej omylony. Czem zlękłszy się Moskwa (pod zorzę nowina) Żeby nie zalegli naszy od Sehina, Z szańców wielkich ośmi, zwątpiwszy w ich mocy, Pierzchła o północy. Zapalą wraz ognie, żeby co
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 17
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
burza, którą w-nasze strony Śmiało wywarły harde Aquilony: Czy w zapomnienie ma iść Polska siła, Która te wichry Szablą ukoiła? Lżejsze lub Pirrba, lub Pelasgów Zbroje, I dzienne trzech set Fabiuszów boje Tak lata głoszą? a Szwedzką furią Gromiący Polak, pójdzie w-Amnistyą? Nie da go milczeć Ojczysta Kamena I wieszczym duchem napuszona wena; Gdy TWARDOWSKIEGO żyć mu pióro każe, I cudze kleski na wstyd wieczny skaże. Gdzież się z-opisem Mars Ojczysty skłoni, Po krwawej bitnych trzech Narodów toni? Tyś mu na oku: Twe zwiedzieć, chce progi, I Polskie wspomnieć uśmierzone trwogi. Bo gdzież Port mielszy CZARNIECKIEGO
burza, ktorą w-nasze strony Smiáło wywárły harde Aquilony: Czy w zápomnienie ma iść Polska śiła, Ktora te wichry Száblą ukoiła? Lżeysze lub Pirrbá, lub Pelasgow Zbroie, I dźienne trzech set Fabiuszow boie Tak látá głoszą? á Szwedzką furyą Gromiący Polak, poydźie w-Amnistyą? Nie da go milczeć Oyczysta Kamená I wieszczym duchem nápuszona wená; Gdy TWARDOWSKIEGO żyć mu pioro każe, I cudze kleski ná wstyd wieczny skaże. Gdźiesz sie z-opisem Márs Oyczysty skłoni, Po krwawey bitnych trzech Narodow toni? Tyś mu ná oku: Twe zwiedźieć, chce progi, I Polskie wspomniec uśmierzone trwogi. Bo gdźiesz Port mielszy CZARNIECKIEGO
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 3
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
miło kąsać białe, miękkie ciało? I ciebie tu, komórku, zła śmierć posadziła! Ukąsiłeś, że przez sen wargami ruszyła. Lekko, owieczki moje, lekko następujcie, Śpi tu piękna Neera, spania jej nie psujcie! Śnie! Jedni cię do śmierci czarnej przyrównają, Drudzy mistrzem przyszłego życia nazywają, Ja wieszczym, ja prorokiem; dziś mi się przyśniła Neera, że w kościele ze mną wespół była. Była matka i babka, i sąsiad niemało, Po chwale bożej już się to w południe działo. Kapłan stał przy ołtarzu, myśmy też tam stali, Kapłan mówił, a myśmy jego słów słuchali. Wiązał stułą
miło kąsać białe, miękkie ciało? I ciebie tu, komorku, zła śmierć posadziła! Ukąsiłeś, że przez sen wargami ruszyła. Lekko, owieczki moje, lekko następujcie, Spi tu piękna Neera, spania jej nie psujcie! Śnie! Jedni cię do śmierci czarnej przyrównają, Drudzy mistrzem przyszłego życia nazywają, Ja wieszczym, ja prorokiem; dziś mi się przyśniła Neera, że w kościele ze mną wespół była. Była matka i babka, i sąsiad niemało, Po chwale bożej już się to w południe działo. Kapłan stał przy ołtarzu, myśmy też tam stali, Kapłan mówił, a myśmy jego słów słuchali. Wiązał stułą
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 113
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
humorze Bez odmiany trwała;
w Jednej Nimfie, co wszystkie Boginie celuje,
Ta się styma i taki Wzór cnoty znajduje,
I niedziw! lub to za cud Mieć może Korona,
Kiedy w Nimfie Minerwa, Słynie i Bellona:
Przeto milcz już bladawy Rządco Oceanu!
Drogim chełpliwy piaskiem, w Nurtach Erydanu,
Wymuszonych dowcipów Wieszczym wynalaskiem,
Perłowym i złotawym Władający blaskiem,
Bożku wodnych widoków, Zamilcz już Neptunie!
Ucichnij z szturmujących Fal miałki Piorunie;
Niemrucz! Hydaszpie w Biegu Cicho z swym szemraniem
Od Helikonu echo Muz walczących graniem,
Nie tu z skutków Bajecznych Wytryśnione Bogi,
Nie Nilu Egipstkiego, Ani morskie progi
Zważąm, jeśli się Człeka
humorze Bez odmiány trwáłá;
w Jedney Nimfie, co wszystkie Boginie celuie,
Tá się stymá y táki Wzor cnoty znáyduie,
Y niedźiw! lub to zá cud Mieć może Koroná,
Kiedy w Nimfie Minerwá, Słynie y Belloná:
Przeto milcz iuż bládáwy Rządco Oceánu!
Drogim chełpliwy piaskiem, w Nurtách Erydanu,
Wymuszonych dowćipow Wieszczym wynálaskiem,
Perłowym y złotawym Władáiący bláskiem,
Bożku wodnych widokow, Zámilcz iuż Neptunie!
Ućichnij z szturmuiących Fal miáłki Piorunie;
Niemrucz! Hydászpie w Biegu Cicho z swym szemrániem
Od Helikonu echo Muz walczących grániem,
Nie tu z skutkow Bájecznych Wytryśnione Bogi,
Nie Nilu Egipstkiego, Ani morskie progi
Zważąm, ieżli się Człeká
Skrót tekstu: JunRef
Strona: a2v
Tytuł:
Refleksje duchowne na mądry króla Salomona sentyment
Autor:
Mikołaj Karol Juniewicz
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1731
Data wydania (nie wcześniej niż):
1731
Data wydania (nie później niż):
1731
KsIĘCIU.
Niezakłada wesela W Fortuny przyjęciu,
Co się znikomym liczy Mieniem i dostatkiem,
Swej się jedynie Nimfy Konsoluje statkiem,
Przyjaźń i doskonałość W wszelkim procederze,
To w Niej szacuje przez swe Wieczyste przymierze.
To Fortuna, to wszystka Jego kontenteca
To nad wszelką szczęśliwość W Nim wesele wznieca;
A zatym już nie wieszczym Głosem wyśpiewuję,
Ani próżnym umysłem To Wam ominuję,
Jaśnie świecące światu Księstwo Miłościwe,
Minerwy i Katona, Abrysy prawdziwe:
Będą faworyzować Wam Nieba skutecznie,
I swym się toczyć kołem Fortuna statecznie,
Ukoronują vota Zobopolnej pary
Boskie przy wszelkim szczęściu Cnych Potomków dary;
Tego Senat, Mars, wolność, Życzą i Kościoły,
XIĘCIU.
Niezákłada wesela W Fortuny przyięćiu,
Co się znikomym liczy Mieniem y dostátkiem,
Swey się iedynie Nimfy Konsoluie státkiem,
Przyiaźń y doskonáłość W wszelkim procederze,
To w Niey szácuie przez swe Wieczyste przymierze.
To Fortuná, to wszystká Iego kontentecá
To nád wszelką szczęśliwość W Nim wesele wznieca;
A zátym iuż nie wieszczym Głosem wyśpiewuię,
Ani prożnym umysłem To Wam ominuię,
Jáśnie świecące świátu Xięstwo Miłośćiwe,
Minerwy y Kátoná, Abrysy prawdźiwe:
Będą faworyzowáć Wam Niebá skutecznie,
Y swym się toczyć kołem Fortuná státecznie,
Ukoronuią votá Zobopolney pary
Boskie przy wszelkim szczęśćiu Cnych Potomkow dáry;
Tego Senat, Márs, wolnosć, Zyczą y Kośćioły,
Skrót tekstu: JunRef
Strona: b2v
Tytuł:
Refleksje duchowne na mądry króla Salomona sentyment
Autor:
Mikołaj Karol Juniewicz
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1731
Data wydania (nie wcześniej niż):
1731
Data wydania (nie później niż):
1731
abo raczej wszetecznik czarownice te słowy łagodnymi zmiękczywszy/ potajemnie ją uwiódł do miasta Meteńskiego/ gdzie z nią jako z nałożnicą mieszkał. W czym pokazała jaśnie od jakiegoby ducha rządzona była. Była nadto nie dawno jakoby przed dziesiącią lat we Francjej panna/ o który wspomniałem wyżej/ imieniem Joanna/ zaczna nie tylko duchem wieszczym/ ale też sprawami w oczach ludzkich cudownymi. Ta także w szatach męskich chodziła/ a żadną namową ludzi uczonych niemogła być do tego przywiedziona/ żeby męskie szaty porzuciwszy białogłowskich używała/ zwłaszcza jawnie się być białągłową i panną przyznawając. W tych mówi szatach męskich na znak zwycięstwa przyszłego/ od Boga jestem posłana/
ábo ráczey wszetecżnik cżárownice te słowy łágodnymi zmiękczywszy/ potáiemnie ią vwiodł do miástá Meteńskiego/ gdźie z nią iáko z nałożnicą mieszkał. W czym pokazáłá iáśnie od iákiegoby duchá rządzona byłá. Byłá nádto nie dawno iákoby przed dźieśiąćią lat we Fránciey pánná/ o ktory wspomniałem wyżey/ imieniem Ioánná/ záczna nie tylko duchem wiesczym/ ále też spráwámi w oczách ludzkich cudownymi. Tá tákże w szátách męskich chodźiłá/ á żadną namową ludźi vcżonych niemogłá bydź do tego przywiedźiona/ żeby męskie száty porzuciwszy biáłogłowskich vżywáłá/ zwłascżá iáwnie sie bydź białągłową y pánną przyznawáiąc. W tych mowi szátách męskich ná znák zwyćięstwá przyszłego/ od Bogá iestem posłána/
Skrót tekstu: SpInZąbMłot
Strona: 353
Tytuł:
Młot na czarownice
Autor:
Jacob Sprenger, Heinrich Institor
Tłumacz:
Stanisław Ząbkowic
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
magia, obyczajowość, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tacjanem stanął, wyszedł po chorobie na przechadzkę w pole; gdzie zmordowani wszyscy trzej będąc, pokładli się na trawie, i usneli żadnego nie mając cienia. Tym czasem przylatuje orzeł, i Marycana od słonecznych promieni swemi skrzydłami zasłania; postrzega to Tacjan, budzi brata, i obydwa w podziwieniu nie zwyczajnemu przypatrując się widokowi, wieszczym jak inni duchem, Królewską Marcjanowi prorokują koronę, łasce się jego oddają, i w zadatek pamięci, przy pożegnaniu 200 mu czerwonych złotych ofiarują. Drugi raz potym w Afryce pod Alsarem Hetmanem walcząc z Genserykiem Królem Wandalskim, gdy po przegranej dostał się w niewolą, a w więzach z drugiemi razem niewolnikami na trawie spoczywał,
Tacyanem stanął, wyszedł po chorobie na przechadzkę w pole; gdzie zmordowani wszyscy trzey będąc, pokładli się na trawie, i usneli żadnego nie maiąc cienia. Tym czasem przylatuie orzeł, i Marycana od słonecznych promieni swemi skrzydłami zasłania; postrzega to Tacyan, budzi brata, i obydwa w podziwieniu nie zwyczaynemu przypatruiąc się widokowi, wieszczym iak inni duchem, Królewską Marcyanowi prorokuią koronę, łasce się iego oddaią, i w zadatek pamięci, przy pożegnaniu 200 mu czerwonych złotych ofiaruią. Drugi raz potym w Afryce pod Alsarem Hetmanem walcząc z Genserykiem Królem Wandalskim, gdy po przegraney dostał się w niewolą, á w więzach z drugiemi razem niewolnikami na trawie spoczywał,
Skrót tekstu: KryszStat
Strona: 96
Tytuł:
Stateczność umysłu
Autor:
Andrzej Kazimierz Kryszpin Kirszensztein
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1769
Data wydania (nie wcześniej niż):
1769
Data wydania (nie później niż):
1769
się do przyjaźni Z Kawalerem, który ją rozmaicie drażni, Jakby o nią nic nie dbał — posła konfunduje, Skąd wpadszy w suspicją eunuch się sprawuje, Że Paniej jest życzliwym a Panu inaczej Dla pretensjej, którą wyraźnie tłumaczy.
Teraz, teraz ja ciebie, helikońska coro, Klejo — wzywam, w me wieszczym duchem dmuchaj pióro
I nowym entuzjazmem cerebellu z głową Podsyć, gdy już zaczynam rzecz w sobie takową. A zaczynani od Włocha: Latom nie miał miary, Żonka zaś jak roży kwiat. Więc nie dając wiary, By kto nie zajrzał w kuchnią, nie przysiadł jej rucha, Obarczonego w członki miał przy niej eunucha Żony
sie do przyjaźni Z Kawalerem, ktory ją rozmaicie drażni, Jakby o nię nic nie dbał — posła konfunduje, Skąd wpadszy w suspicyą eunuch sie sprawuje, Że Paniej jest życzliwym a Panu inaczej Dla pretensyej, ktorą wyraźnie tłumaczy.
Teraz, teraz ja ciebie, helikońska coro, Klijo — wzywam, w me wieszczym duchem dmuchaj pioro
I nowym entuzjazmem cerebellu z głową Podsyć, gdy już zaczynam rzecz w sobie takową. A zaczynani od Włocha: Latom nie miał miary, Żonka zaś jak roży kwiat. Więc nie dając wiary, By kto nie zajrzał w kuchnią, nie przysiadł jej rucha, Obarczonego w członki miał przy niej eunucha Żony
Skrót tekstu: KorczWiz
Strona: 16
Tytuł:
Wizerunk złocistej przyjaźnią zdrady
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak, Stefan Saski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1949
psi ząb. Theonino dente rodit. V Diabła ryby/ a pieprz u dwu. V Krawca zawsze ma być zdarta suknia/ a u Szewca dziurawy bot. Ukazuje gruszki na wierzbie. Uległ miedzy trupy. Ustoi się/ jak młode piwo za czasem. Omne Principium feruet, medium tepet, finis friget. Uczyń mię wieszczym/ a uczynię cię bogatym. Umie swego psa leczyć. Ubogi z wodą warzy. Uchodząc przed Wilkiem/ trafił na Niedźwiedżya. Incidit in Scyllam volens vitare Charybdim. V Białychgłów długie włosy/ a rozum krótki. Longam Caesariem fert, curtam foemina mentem. Uchowaj Boże zdrowych potraw/ wielkiego szczęścia/ i cnotliwej Zony kiedykolwiek
pśi ząb. Theonino dente rodit. V Diabłá ryby/ á pieprz v dwu. V Kráwcá záwsze ma być zdárta suknia/ á v Szewcá dźiuráwy bot. Vkázuie gruszki ná wierzbie. Vległ miedzy trupy. Vstoi się/ iák młode piwo zá cżásem. Omne Principium feruet, medium tepet, finis friget. Vcżyń mię wieszcżym/ á vcżynię ćię bogátym. Vmie swego psa leczyć. Vbogi z wodą wárzy. Vchodząc przed Wilkiem/ tráfił ná Niedźwiedżiá. Incidit in Scyllam volens vitare Charybdim. V Białychgłow długie włosy/ á rozum krotki. Longam Caesariem fert, curtam foemina mentem. Vchoway Boże zdrowych potraw/ wielkiego szcżęśćia/ y cnotliwey Zony kiedykolwiek
Skrót tekstu: RysProv
Strona: I3
Tytuł:
Proverbium polonicorum
Autor:
Salomon Rysiński
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przysłowia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618