instyguje, przecię mój język, dobrze wyćwiczony w prawie, nieźle mi tuszy w mojej bojaźliwej sprawie. Tego się tylko sądu najbarziej waruję, gdzie Sędzia i sam sądzi, i sam instyguje, który gdy raz swój dekret feruje na kogo, żadne łzy ani prośby już go znieść nie mogą. O ciężki, o śmiertelny winnych trybunale, na którym Sędzia siedzi w surowym zapale! Tym dniem i ów Agaton będąc ulękniony, przez trzy dni miał zdumiały wzrok w ziemię wnurzony; i Paweł, lub na sobie żadnej nie czuł zmazy, bał się przecię przy sprawie Sędziego urazy. Tegoż był i Salomon mądry rozumienia, że nie może mieć człowiek
instyguje, przecię mój język, dobrze wyćwiczony w prawie, nieźle mi tuszy w mojej bojaźliwej sprawie. Tego się tylko sądu najbarziej waruję, gdzie Sędzia i sam sądzi, i sam instyguje, który gdy raz swój dekret feruje na kogo, żadne łzy ani prośby już go znieść nie mogą. O ciężki, o śmiertelny winnych trybunale, na którym Sędzia siedzi w surowym zapale! Tym dniem i ów Agaton będąc ulękniony, przez trzy dni miał zdumiały wzrok w ziemię wnurzony; i Paweł, lub na sobie żadnej nie czuł zmazy, bał się przecię przy sprawie Sędziego urazy. Tegoż był i Salomon mądry rozumienia, że nie może mieć człowiek
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 56
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
Pięćdziesiąta druga Zagadka.
Nie żyję, a czołgam się, mam palce bez ręki. Choć mę Markę nie świerzbi, drapam aż do męki.
Brona Ziemię drapiąca, która się zowie użyteczną Matką. Pięcdziesiąta trzecia Zagadka
Nie kat jest, ani tyran, a ma rózgi, kije. On niewinnych na drodze, w Sądach winnych bije.
Pałace, Dwory piękne, proste Chaty kleci, A sam stoi pod Niebem, śnieg, pluta nań leci.
To jest Las. O Numismatach osobliwych
Pięćdziesiątą czwarta Zagadka
Jestem Domator, hardo ogon, głowę noszę, Nie jestem Matematyk, wymiar czasów głoszę: Kiedy wstać, jaka Aura Oracz mię się radzi
Pięćdziesiąta druga Zagadka.
Nie żyię, a czołgam się, mam palce bez ręki. Choć mę Markę nie świerzbi, drapam aż do męki.
Brona Ziemię drapiąca, ktora się zowie użyteczną Matką. Pięcdziesiąta trzecia Zagadka
Nie kat iest, ani tyran, a ma rozgi, kiie. On niewinnych na drodze, w Sądach winnych biie.
Páłace, Dwory piękne, proste Chaty kleci, A sam stoi pod Niebem, śnieg, pluta nań leci.
To iest Las. O Numismatach osobliwych
Pięćdziesiątą czwarta Zagadka
Iestem Domator, hardo ogon, głowę noszę, Nie iestem Matematyk, wymiar czasow głoszę: Kiedy wstać, iaka Aura Oracz mię się radzi
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 1028
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
kopyt twardnieje, i ładnie rośnie, okrzesuje się, i przez to nauczyli się nóg podnosić, mijając kamienie, mocno stąpać i ostróżnie, niechcąc obrazić swej nogi. W Włoszech, Hiszpanii, Tartaryj, Turczech, Arabii, Grecyj, dla ciepła choć w zimne czasy, konie w polu chodzą. W Polsce i winnych krajach dla śniegów i zimna non item; dlatego na siano, dobrą paszę do stadnicy stado zaganiane ma być, tam dobrze dozierane, i karmione przez stadników i stróżów. ZRZEBCE castrare, albo czyścić, w trzecim albo w czwartym roku, w Maju albo Wrześniu na schodzie miesiąca. A że zrzebce piętnują w roku wtórym
kopyt twardnieie, y ładnie rosnie, okrzesuie się, y przez to nauczyli się nog podnosić, miiaiąc kamienie, mocno stąpać y ostrożnie, niechcąc obrazić swey nogi. W Włoszech, Hiszpanii, Tartaryi, Turczech, Arabii, Grecyi, dla ciepła choć w zimne czásy, konie w polu chodzą. W Polszcze y winnych kraiach dla sniegow y zimna non item; dlatego na siano, dobrą paszę do stadnicy stado zaganiane ma bydź, tam dobrze dozierane, y karmione przez stadnikow y strożow. ZRZEBCE castrare, albo czyścić, w trzecim albo w czwartym roku, w Maiu albo Wrześniu na schodzie miesiąca. A że zrzebce piętnuią w roku wtorym
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 478
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
z nich jakimkolwiek obyczajem, albo przynajmniej obmowiskami ważył się być przeszkodą, łoties ąuoties o to pozwany, a przekonany, przepada 50 złotych na księżą wojskową. VIII. O bunty w wojsku jakiekolwiek, a osobliwie na rozerwanie wojska, albo jaką szkodę jego, lubo też na despekt starszyzny, albo onej że w rzeczach po winnych, lubo w zamysłach wojsku pożytecznych, albo według tych artykułów powinnych, nieposłuszeństwo, i na cokolwiek temu z rozsądku koła rotmistrzowskiego podobnego, ktokolwiekby był przeświadczony, bez miłosierdzia surowie ma być gardłem karany. IX. Ktoby w wojsku trwogę uczynił nieprzyjaciela na oko nie widziawszy, gardłem także ma być karany. X.
z nich jakimkolwiek obyczajem, albo przynajmniej obmowiskami ważył się być przeszkodą, łoties ąuoties o to pozwany, a przekonany, przepada 50 złotych na księżą wojskową. VIII. O bunty w wojsku jakiekolwiek, a osobliwie na rozerwanie wojska, albo jaką szkodę jego, lubo też na despekt starszyzny, albo onej że w rzeczach po winnych, lubo w zamysłach wojsku pożytecznych, albo według tych artykułów powinnych, nieposłuszeństwo, i na cokolwiek temu z rozsądku koła rotmistrzowskiego podobnego, ktokolwiekby był przeświadczony, bez miłosierdzia surowie ma być gardłem karany. IX. Ktoby w wojsku trwogę uczynił nieprzyjaciela na oko nie widziawszy, gardłem także ma być karany. X.
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 75
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
nie gdzie indziej ta Dama, tylko w złotych Łowczego siatkach z swoją i swoich pociechą uwięznąć miała. Przyobiecuje Jejmości Pannie tę wiarę, której nic lubrica moribus aetas nie naruszyła to poszanowanie, które równie z Cnoty jak z Urodzenia zawołanej powinien Godności, tę miłość której godna summorum faemina voto digna virum. Co wszystko dożywotnie przy winnych usługach swoich na zawsze oświadczać będzie, cum hoc Terassae tessera, Tu prima voluptas, Tu postrema mihi. Oddawanie Jaśnie Oświeconej Księżnej Jejmości Katarzyny Radziwiłowny Wojewodżanki Wileńskiej przez Jaśnie Wielmożnego Jegomości Pana Stefana Paca Podkanclerzego Wielkiego Księstwa Litewskiego Jaśnie Wielmożnemu Jegomości Panu Jerzemu Hlebowiczowi Podstolemu Wielkiego Księstwa Litewskiego, potym Wojewodzie Wileńskiemu.
NIech się chlubią jako chcą
nie gdźie indźiey ta Dámá, tylko w złotych Łowczego śiatkach z swoią y swoich poćiechą uwięznąć miałá. Przyobiecuie Ieymośći Pánnie tę wiárę, ktorey nic lubrica moribus aetas nie naruszyłá to poszanowánie, ktore rownie z Cnoty iák z Urodzenia zawołaney powinien Godnośći, tę miłość ktorey godna summorum faemina voto digna virum. Co wszystko dożywotnie przy winnych usługach swoich ná záwsze oświadczáć będźie, cum hoc Terassae tessera, Tu prima voluptas, Tu postrema mihi. Oddawanie Iaśnie Oświeconey Xiężney Ieymośći Katarzyny Radźiwiłowny Woiewodźanki Wileńskiey przez Iaśnie Wielmożnego Iegomośći Páná Stefana Paca Podkanclerzego Wielkiego Xięstwa Litewskiego Iáśnie Wielmożnemu Iegomośći Panu Ierzemu Hlebowiczowi Podstolemu Wielkiego Xięstwa Litewskiego, potym Woiewodźie Wileńskiemu.
NIech się chlubią iako chcą
Skrót tekstu: DanOstSwada
Strona: 16
Tytuł:
Swada polska i łacińska t. 1, vol. 2
Autor:
Jan Danejkowicz-Ostrowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1745
Data wydania (nie wcześniej niż):
1745
Data wydania (nie później niż):
1745
Kiedy Gospodarz miód z plastrami bierze, Niech że wosk odda, ku Pańskiej ofierze. Uczyć by nam się gnuśnym należało, Od pracowitych pszczół cnot i pożytku, Robiąc na słodkie Niebo martwić ciało, Odpocząć skromnie bez wygody zbytku, Cierpliwie znosić ubóstwo ból, troski, Stanie za światło przed BOGIEM za woski. Na górach winnych, gdzie niedojrzeć wierzchu, Tam ludzie na kształt kóz dzikich po Tatrach, Skaczą, biegają, do samego zmierzchu, Na przykrym zimnie i na ostrych wiatrach, Grona zrzynając cieszą się nadzieją, Ze choć poziębną, wina ich rozgrzeją. Noszą na grzbiecie napełnione kosze, Wrzucają w kadzie doródne jagody, Zwiędłe zaś w
Kiedy Gospodarz miod z plástrámi bierze, Niech że wosk odda, ku Pańskiey offierze. Uczyć by nam się gnuśnym náleżało, Od prácowitych pszczoł cnot y pożytku, Robiąc ná słodkie Niebo mártwić ciało, Odpocząć skromnie bez wygody zbytku, Cierpliwie znosić ubostwo bol, troski, Stánie zá światło przed BOGIEM zá woski. Ná gorach winnych, gdzie niedoyrzeć wierzchu, Tam ludzie ná kształt koz dzikich po Tátrach, Skáczą, biegaią, do samego zmierzchu, Ná przykrym zimnie y ná ostrych wiatrach, Grona zrzynaiąc cieszą się nádzieią, Ze choć poziębną, wina ich rozgrzeią. Noszą ná grzbiecie nápełnione kosze, Wrzucaią w kádzie dorodne jágody, Zwiędłe zaś w
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 116
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
, wdowa, a ciotka moja, IWYM pan wojewoda brzyski, syn, nunc dzirżący, IWYM kanclerz wielki WKLgo, szwagier mój, z samą, JO książę jegomość Jabłonowski starosta czechrzyński, grand Espaigne i innych numerus innumerus obywatelów różnych województw i powiatów na fest jutrzejszy imienin moich Hieronima św. 30. Imieniny moje przy wszelkich winnych ceremoniach, jako to Te Deum laudamus włoską kapelią mą nadworną przy licznym źjeździe różnego gatunku księży, od których po skończonym nabożeństwie trwały salutacje godzin dwie w nieustającym ogniu. Od samego rana z kościoła tu przytomnych odbirałem kongratulacje, po których obiad, bal, kolacja, fajerwerek do późna przy tymże huku dział i pułków różnego
, wdowa, a ciotka moja, JWJM pan wojewoda brzyski, syn, nunc dzirżący, JWJM kanclerz wielki WKLgo, szwagier mój, z samą, JO książę jegomość Jabłonowski starosta czechrzyński, grand Espaigne i innych numerus innumerus obywatelów różnych województw i powiatów na fest jutrzejszy imienin moich Hieronima św. 30. Imieniny moje przy wszelkich winnych ceremoniach, jako to Te Deum laudamus włoską kapelią mą nadworną przy licznym źjeździe różnego gatunku księży, od których po skończonym nabożeństwie trwały salutacje godzin dwie w nieustającym ogniu. Od samego rana z kościoła tu przytomnych odbirałem kongratulacje, po których obiad, bal, kolacja, fajerwerek do późna przy tymże huku dział i pułków różnego
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 150
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak
zgoła, Jako każdego funkcja powoła, Jowiszowi się swemu przysłużali, Tandem za stołem wszyscy zasiadali. Jedna kolera po drugiej wychodzi, Zrazu się głowie zda, że wino chłodzi, Ale za drugą i trzecią się grzeje, Jeden się marszczy, a drugi się śmieje. Tak właśnie, jak też na naszych obiadach, Przy winnych owych lub mądrych biesiadach. Pozagrzywali czupryny bogowie, I w nieśmiertelnej już się kręci głowie. Zwyczajna Panom swoję sławę lubić, Z swojej się mocy i przymiotów chlubić. Toż i bogowie pijani czynili, I niezmiernie się z sztuk swoich chwalili. Mars swą potęgę rozważa na wojnie, Jako narody wywraca; i hojnie Tu
zgoła, Jako każdego funkcya powoła, Jowiszowi śię swemu przysłużali, Tandem za stołem wszyscy zaśiadali. Jedna kolera po drugiey wychodźi, Zrazu śię głowie zda, że wino chłodźi, Ale za drugą i trzećią śię grzeie, Jeden śię marszczy, a drugi śię śmieie. Tak właśnie, iak też na naszych obiadach, Przy winnych owych lub mądrych bieśiadach. Pozagrzywali czupryny bogowie, I w nieśmiertelney iuz śię kręći głowie. Zwyczayna Panom swoię sławę lubić, Z swoiey śię mocy i przymiotow chlubić. Toż i bogowie piiani czynili, I niezmiernie śię z sztuk swoich chwalili. Mars swą potęgę rozważa na woynie, Jako narody wywraca; i hoynie Tu
Skrót tekstu: JabłEzop
Strona: 30
Tytuł:
Ezop nowy polski
Autor:
Jan Stanisław Jabłonowski
Drukarnia:
Andrzej Ceydler
Miejsce wydania:
Lipsk
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
bajki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1731
Data wydania (nie wcześniej niż):
1731
Data wydania (nie później niż):
1731