głowie — A serce w piersiach, rzeczą byłoby to nową, Ma się zgodzić w złodziejskiej koopercie z głową? Strzyże włosy, z którymi rodziła go matka,
Żeby łżąc nie czuł na łbie przeciw sobie świadka. Cóż rozumiesz, gdyby mógł niewstydliwe oko Odmienić? Pewnie by go nie cenił wysoko. Ale łacniej z wisielca włos u kata kupić, Swój ostrzyc nożycami niż oczy wyłupić. Z któregoż jednak miejsca tej dostał czupryny, Tam niech oczy i z głową mają przenosiny. Nic nad tego nie może słuszniej dźwigać socha, Kto pół psa, pół kozy, pół Polaka, pół Włocha. Sfinks by nie zgadła, jako z jednejże
głowie — A serce w piersiach, rzeczą byłoby to nową, Ma się zgodzić w złodziejskiej koopercie z głową? Strzyże włosy, z którymi rodziła go matka,
Żeby łżąc nie czuł na łbie przeciw sobie świadka. Cóż rozumiesz, gdyby mógł niewstydliwe oko Odmienić? Pewnie by go nie cenił wysoko. Ale łacniej z wisielca włos u kata kupić, Swój ostrzyc nożycami niż oczy wyłupić. Z któregoż jednak miejsca tej dostał czupryny, Tam niech oczy i z głową mają przenosiny. Nic nad tego nie może słuszniej dźwigać socha, Kto pół psa, pół kozy, pół Polaka, pół Włocha. Sfinks by nie zgadła, jako z jednejże
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 260
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
by się już zły człowiek tych nałogów chronić, Widzi, żeby po domu mógł z kopiją gonić. Nie masz niczym omaścić, ani co uwarzyć, Dlatego się z nim muszę ustawicznie swarzyć. Gniewa się o lada co, zawadzi mu mucha, Wysiedzi się na kartach, zjadłby złego ducha. Dziwno mi, że wisielca kędy nie zabiją, Bogdaj diabła wypieli ci, którzy z nim piję. Temu się nie dziwuję, który ma w towarze, Ale my ledwo iże chodzimy o parze. Miałam się ja was dawno, sąsiadeczki, radzić, Ledwie mi się nie przydzie z tego świata zgładzić.
Siódma pani. A ja mam u
by się już zły człowiek tych nałogów chronić, Widzi, żeby po domu mógł z kopiją gonić. Nie masz niczym omaścić, ani co uwarzyć, Dlatego się z nim muszę ustawicznie swarzyć. Gniewa się o leda co, zawadzi mu mucha, Wysiedzi się na kartach, zjadłby złego ducha. Dziwno mi, że wisielca kedy nie zabiją, Bogdaj diabła wypieli ci, którzy z nim piję. Temu się nie dziwuję, który ma w towarze, Ale my ledwo iże chodzimy o parze. Miałam się ja was dawno, sąsiadeczki, radzić, Ledwie mi się nie przydzie z tego świata zgładzić.
Siódma pani. A ja mam u
Skrót tekstu: SejmBiałBad
Strona: 67
Tytuł:
Sejm białogłowski
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
nie wcześniej niż 1617
Data wydania (nie wcześniej niż):
1617
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950