zamków i kłódek, nie zna swoich kluczy. Choć i Cygan na trzy dni rozgaszcza się w kuczy, Ty z noclegu na popas, na nocleg z popasu; Lubo do karczemnego wybierasz się wczasu, Lubo gdzie do gospody, wszędzie jak na straży, Wszędzie znajdziesz złodzieja, który na cię waży. Ona konwersacja z woźnicą, z hajdukiem, Jeżeli dobrze zrobią co, zawsze z przynukiem. Cóż picie? co jedzenie? Do największej nędze Śmiem go równać, kto żywot prowadzi w włóczędze. A nuż w dom imojazdą szlachecki wyboczy, Gospodarz się na gościa skrzywi nieochoczy; Co byś dał, bez swojego żeby dyshonoru, Bez onej
zamków i kłódek, nie zna swoich kluczy. Choć i Cygan na trzy dni rozgaszcza się w kuczy, Ty z noclegu na popas, na nocleg z popasu; Lubo do karczemnego wybierasz się wczasu, Lubo gdzie do gospody, wszędzie jak na straży, Wszędzie znajdziesz złodzieja, który na cię waży. Ona konwersacyja z woźnicą, z hajdukiem, Jeżeli dobrze zrobią co, zawsze z przynukiem. Cóż picie? co jedzenie? Do największej nędze Śmiem go równać, kto żywot prowadzi w włóczędze. A nuż w dom imojazdą szlachecki wyboczy, Gospodarz się na gościa skrzywi nieochoczy; Co byś dał, bez swojego żeby dyshonoru, Bez onej
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 24
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
. Abom ja pisała Do ciebie, abom po cię posyłała? Jejmość się ozwie; świateś mi zawiązał A któż cię prosił, żebyś się obciążał Żoną i domem, kiedy temu sprostać Nie umiesz, i mnie lepiej było zostać
U pana ojca, niż być niewolnicą A ty choćbyś był został i woźnicą. Aż pan do kija; pani krzyknie rata! Biegaj dziewczyno w skok do pana brata. Ej stojcież, panie! Nie bijcie mi siostry, Bo o jej krzywdę mam ja pałasz ostry. 712. Biedy podrożne.
Zabłądziłem nieborak, barzo w ciemnej nocy, Deszcz mię siecze pospołu z śniegiem w same oczy
. Abom ja pisała Do ciebie, abom po cię posyłała? Jejmość się ozwie; świateś mi zawiązał A ktoż cię prosił, żebyś się obciążał Żoną i domem, kiedy temu sprostać Nie umiesz, i mnie lepiej było zostać
U pana ojca, niż być niewolnicą A ty choćbyś był został i woźnicą. Aż pan do kija; pani krzyknie rata! Biegaj dziewczyno w skok do pana brata. Ej stojcież, panie! Nie bijcie mi siostry, Bo o jej krzywdę mam ja pałasz ostry. 712. Biedy podrożne.
Zabłądziłem nieboras, barzo w ciemnej nocy, Deszcz mię siecze pospołu z śniegiem w same oczy
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 458
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
w gwiazdy w zakręt usadzone obróciła. Te gwiazdy miejsce swoje mają u przyośka górnego, abo u wierzchu nieba. Ten też wąż gniewał się, utrapiony w on czas ogniem Słonecznym przybliżonym. I I o tobie Boete wieść jest na wsze strony. Bootes jedno jest co i Arctofilaks gwiazda, którą zowią furmanem, abo woźnicą: miejsce swoje ma nie daleko wozu gwiazdecznego, i tej gwiaździe, per protopopaeiã, Poeta przypisuje bojaźń, i uciekanie przed ogniem Słonecznym. K Ze o ród swój pytać się pomykał. To jest, że chodził do Foebusa, pytając się, jeśli był synem jego. L Bo chcąc być rzeczonym synem Meropa Iż Faeton
w gwiazdy w zakręt vsadzone obroćiłá. Te gwiazdy mieysce swoie maią v przyośká gornego, ábo v wierzchu niebá. Ten też wąż gniewał się, vtrapiony w on czás ogniem Słonecznym przybliżonym. I Y o tobie Boete wieść iest ná wsze strony. Bootes iedno iest co y Arctofilax gwiazdá, ktorą zowią furmánem, ábo woźnicą: mieysce swoie ma nie dáleko wozu gwiazdecznego, y tey gwiaźdźie, per protopopaeiã, Poetá przypisuie boiaźń, y vćiekánie przed ogniem Słonecznym. K Ze o rod swoy pytáć się pomykał. To iest, że chodźił do Phoebusá, pytáiąc się, iesli był synem iego. L Bo chcąc być rzeczonym synem Meropá Iż Phaeton
Skrót tekstu: OvOtwWPrzem
Strona: 65
Tytuł:
Księgi Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Walerian Otwinowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
; wnętrze się zatrzęsie. Nic to, choć spluwam za nią; na womit się bierze. Poda potem kość onę, co przy drzwiach talerze Lizał, woźnicy swemu, żeby ją ogłodać; Lepiej było, pomyślę, ze szpikiem mu podać. Chociaż jarzyna dla nich była, mięsa sztuka, Przecież każdą potrawą z woźnicą hajduka Baczna pani częstuje; przez mię jak wlókł siano. „Już im — rzekę — z czeladzią moją w kuchni dano.” Przyniosą po ziemiańsku i groch do obiadu. „Znać się Waszmości zrodził, mój nie uszedł gradu. Nie mam marchwi i rzepy, cebule, pietruszki; Kapustę gąsienice pojadły i muszki.
; wnętrze się zatrzęsie. Nic to, choć spluwam za nię; na womit się bierze. Poda potem kość onę, co przy drzwiach talerze Lizał, woźnicy swemu, żeby ją ogłodać; Lepiej było, pomyślę, ze szpikiem mu podać. Chociaż jarzyna dla nich była, mięsa sztuka, Przecież każdą potrawą z woźnicą hajduka Baczna pani częstuje; przez mię jak wlókł siano. „Już im — rzekę — z czeladzią moją w kuchni dano.” Przyniosą po ziemiańsku i groch do obiadu. „Znać się Waszmości zrodził, mój nie uszedł gradu. Nie mam marchwi i rzepy, cebule, pietruszki; Kapustę gąsienice pojadły i muszki.
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 632
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
do myśli i rozumu przynależą: tedyć też i cnota. 4. Cnota zależy na rozumie: a oprócz rozumu nie może być. Rozum właśnie w myśli ludzkiej zależy: a w smysłach niemasz jedno cień baczenia: ile smysł może słuchać rozumu: nie inaczej jako gdy konie słuchają woźnice. Jako cnota kierując smysł/ woźnicą raczej jest: a smysł posłuszeń jest rozumowi/ jako konie: tak też cnota zwyczajna nie na smysłach zależy/ ale na rozumie. 5. Do tej części dusze cnota przynależy/ z której pochodzi własna sprawa ludzka/ w której się pokazuje najwyższe dobro: ale ta sprawa nie z smysłów/ ale z rozumu pochodzi własnego
do myśli y rozumu przynależą: tedyć też y cnotá. 4. Cnotá zależy ná rozumie: á oprocz rozumu nie może być. Rozum własnie w myśli ludzkiey zależy: á w smysłách niemász iedno ćień baczenia: ile smysł może słucháć rozumu: nie inaczey iáko gdy konie słuchaią woźnice. Iáko cnotá kieruiąc smysł/ woźnicą ráczey iest: á smysł posłuszen iest rozumowi/ iako konie: ták też cnotá zwyczáyna nie na smysłách zależy/ ále ná rozumie. 5. Do tey częśći dusze cnotá przynależy/ z ktorey pochodźi własna sprawá ludzka/ w ktorey się pokázuie naywyższe dobro: ále ta spráwa nie z smysłow/ ále z rozumu pochodźi własnego
Skrót tekstu: PetrSEt
Strona: 146
Tytuł:
Etyki Arystotelesowej [...] pierwsza część
Autor:
Sebastian Petrycy
Drukarnia:
Maciej Jędrzejowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
filozofia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618
, kto tam tak barzo kołace. A ta z niskim ukłonem: „Jegomość pan Kurek Stłukł pannę Maglownicę, wleciawszy na murek.” Śmiejąc się gospodyni: „Daj zdrowie Ichmościom, Wielcem rada w domu swym niebywałym gościom.” Stąd przypowieść: „Pan Kurek z panną Maglownicą”, Kiedy się waszmościają pachołek z woźnicą. Aże już skończę bajkę z przypowieścią społu: Posadzono też czubę z inszymi do stołu. Był na półmisku kapłon pieczony. Wziąwszy ta Kolano, z apetytu zębami go chwyta, Ciągnie garścią, jako pies przystąpiwszy nogą. W tym razie pojrzy pani twarzą na nią srogą, A moja czuba ręce, jako jej kazano,
, kto tam tak barzo kołace. A ta z niskim ukłonem: „Jegomość pan Kurek Stłukł pannę Maglownicę, wleciawszy na murek.” Śmiejąc się gospodyni: „Daj zdrowie Ichmościom, Wielcem rada w domu swym niebywałym gościom.” Stąd przypowieść: „Pan Kurek z panną Maglownicą”, Kiedy się waszmościają pachołek z woźnicą. Aże już skończę bajkę z przypowieścią społu: Posadzono też czubę z inszymi do stołu. Był na półmisku kapłon pieczony. Wziąwszy ta Kolano, z apetytu zębami go chwyta, Ciągnie garścią, jako pies przystąpiwszy nogą. W tym razie pojźry pani twarzą na nię srogą, A moja czuba ręce, jako jej kazano,
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 322
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
odpowie humoru: „Do żmudów mosiężnego zażywają szoru.” Aż gdy raz w błocie, drugi ustaną do góry: „Anoż strzyżone grzywy, mosiądzowe szory! Lepiej szlą z konopnego uwiązać powrozu Niż popychać za końmi, pieszo idąc, wozu. Radziłbym, Panie Bracie, uczynić tę łaskę: Zaprzągszy się z woźnicą, żmudy na kolaskę.” 26 (P). PO SMACZNYM KĄSKU NIE WADZI SIĘ NAPIĆ
Mąż się bawił publiką, bo człek był uczony, Młodej w domu z wyrostkiem odjeżdżając żony. Częsta konwersacja okazją zatem, Że się ów stał ze sługi jejmości gamratem. Więc gdy miłość nie cierpi towarzysza, skoro Wróci pan
odpowie humoru: „Do żmudów mosiężnego zażywają szoru.” Aż gdy raz w błocie, drugi ustaną do gory: „Anoż strzyżone grzywy, mosiądzowe szory! Lepiej szlą z konopnego uwiązać powrozu Niż popychać za końmi, pieszo idąc, wozu. Radziłbym, Panie Bracie, uczynić tę łaskę: Zaprzągszy się z woźnicą, żmudy na kolaskę.” 26 (P). PO SMACZNYM KĄSKU NIE WADZI SIĘ NAPIĆ
Mąż się bawił publiką, bo człek był uczony, Młodej w domu z wyrostkiem odjeżdżając żony. Częsta konwersacyja okazyją zatem, Że się ów stał ze sługi jejmości gamratem. Więc gdy miłość nie cierpi towarzysza, skoro Wróci pan
Skrót tekstu: PotFrasz5Kuk_III
Strona: 370
Tytuł:
Ogroda nie wyplewionego część piąta
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1688 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
przywieść może/ przynim zatrzymać. Potrzeba tedy na to obierać chłopczyka młodego/ po którymby to jeszcze z dzieciństwa znać było/ że barzo myśliwy: co iż poznać łacno/ nic więcej o tym pisać się nie będzie.
Taki chłopczyk naprzód ma się nauczyć doma/ na polu nie bywając/ psów karmić/ z woźnicą psiarskim/ choć drudzy myśliwcy na polu są: w kotle tłuste warzyć/ zacierać/ rozbijać: żeby to dobrze umiał/ według tego jako się wyższej w pierwszych księgach napisało: także koło lekarstw psich/ ma się od starszych uczyć/ a przytym obojgu ma się uczyć trąbić/ jakoż o trąbieniu wnetki się osobny
przywieśdź może/ przynim zátrzymáć. Potrzebá tedy ná to obieráć chłopcżyká młodego/ po ktorymby to iescże z dźiećinstwá znáć było/ że bárzo myśliwy: co iż poznáć łácno/ nic więcey o tym pisáć sie nie będźie.
Táki chłopcżyk naprzod ma sie náucżyć domá/ ná polu nie bywáiąc/ psow karmić/ z woźnicą pśiárskim/ choć drudzy myśliwcy ná polu są: w kotle tłuste wárzyć/ záćieráć/ rozbiiáć: żeby to dobrze vmiał/ według tego iáko sie wysszey w pierwszych kśięgách nápisáło: tákże koło lekarstw pśich/ má sie od stárszych vcżyć/ á przytym oboygu ma sie vcżyć trąbić/ iákoż o trąbieniu wnetki sie osobny
Skrót tekstu: OstrorMyśl1618
Strona: 48
Tytuł:
Myślistwo z ogary
Autor:
Jan Ostroróg
Drukarnia:
Bazyli Skalski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
myślistwo, zoologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618
człeku zabić, Trudno, choćby najbarziej chciał mrzeć, śmierci zwabić. Jużci z sobą i trumnę, i starym, i słabym Poczuwając się, wożę, nieboraczek, abym Po śmierci dziatkom swoim przynamniej, jako tu Żyjący, nie zadawał kosztu i kłopotu.” Tymczasem skrzynię onę, że chłopiec nie może Radzić z woźnicą, niosą na drągu dwa stróże Do złożenia, które mu gdzieś w pustej izdebce Pokazali. Widząc ją, córka z mężem szepce: „Kiego nieszczęścia ten dziad, co się z trumną chwalił, Tak ciężkiego w tę skrzynię okutą nawalił?” Toż chłopca, chleba z masłem dawszy mu, na pytki. A ten
człeku zabić, Trudno, choćby najbarziej chciał mrzeć, śmierci zwabić. Jużci z sobą i trumnę, i starym, i słabym Poczuwając się, wożę, nieboraczek, abym Po śmierci dziatkom swoim przynamniej, jako tu Żyjący, nie zadawał kosztu i kłopotu.” Tymczasem skrzynię onę, że chłopiec nie może Radzić z woźnicą, niosą na drągu dwa stroże Do złożenia, które mu gdzieś w pustej izdebce Pokazali. Widząc ją, córka z mężem szepce: „Kiego nieszczęścia ten dziad, co się z trumną chwalił, Tak ciężkiego w tę skrzynię okutą nawalił?” Toż chłopca, chleba z masłem dawszy mu, na pytki. A ten
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 491
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
pobłądzi. Przetoż i Pismo mówi: Sługa mądry będzie rozkazował głupiemu Panu: Czemu: Temu/ że przyrodzenie tam więcej pobłądziło/ gdzie więcej słudze rozumu niźli Panu dało: i takich omyłek siła się pokazuje w naturze. A tak gdzieby mąż głupi mądrej żony nie słuchał/ zginęłoby oboje/ jako konie z woźnicą. I choć dwoje prawo ma mąż na żonę aby go słuchała: pierwsze/ że Mężczyzna: drugie/ że ma być mędrszy; wszakże się to oboje już barzo szpoci/ tam gdzie męża głupszego mędrsza żona uczy: i już to ma być rozumiano za pobłądzenie przyrodzenia. Za czym i tejże przyczyny rady się
pobłądźi. Przetoż y Pismo mowi: Sługá mądry będźie roskázował głupiemu Pánu: Czemu: Temu/ że przyrodzenie tám więcey pobłądźiło/ gdźie więcey słudze rozumu niźli Pánu dáło: y tákich omyłek siłá się pokázuie w náturze. A ták gdźieby mąż głupi mądrey żony nie słuchał/ zginęłoby oboie/ iáko konie z woźnicą. Y choc dwoie práwo ma mąż ná żonę áby go słucháłá: pierwsze/ że Mężczyzná: drugie/ że ma być mędrszy; wszákże się to oboie iuż bárzo szpoći/ tám gdźie mężá głupszego mędrsza żoná vczy: y iuż to ma być rozumiano zá pobłądzenie przyrodzenia. Za czym y teyże przyczyny rády się
Skrót tekstu: StarPopr
Strona: 71
Tytuł:
Poprawa niektórych obyczajów polskich potocznych
Autor:
Szymon Starowolski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1625
Data wydania (nie później niż):
1625