owym swym łajaniu, Nie mógł to na mnie czekać z nabożeństwem? Czy był gdzie despekt z większym okrucieństwem? Postójże, popie, nie dam dziesięciny, Tej ci do zgonu nie daruję winy!” A zatem znowu do kolaski wsiada, Afrontem zdjęta w sobie się ujada. „Zawracaj nazad! — woła na woźnicę — Ten pop chce, widzę, mieć mię za błaźnicę. Oddam ja tobie wet za wet w narogi, Byś wiedział potem, jak mój honor drogi.”
To taki był bies pani podsędkowej. A ów też drugi pani olejowej. Była to mieszczka, co się nieźle miała, Sto złotych matka posagu z
owym swym łajaniu, Nie mógł to na mnie czekać z nabożeństwem? Czy był gdzie despekt z większym okrucieństwem? Postójże, popie, nie dam dziesięciny, Tej ci do zgonu nie daruję winy!” A zatem znowu do kolaski wsiada, Afrontem zdjęta w sobie się ujada. „Zawracaj nazad! — woła na woźnicę — Ten pop chce, widzę, mieć mię za błaźnicę. Oddam ja tobie wet za wet w narogi, Byś wiedział potem, jak mój honor drogi.”
To taki był bies pani podsędkowej. A ów też drugi pani olejowej. Była to mieszczka, co się nieźle miała, Sto złotych matka posagu z
Skrót tekstu: DembowPunktBar_II
Strona: 479
Tytuł:
Punkt honoru
Autor:
Antoni Sebastian Dembowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1749
Data wydania (nie wcześniej niż):
1749
Data wydania (nie później niż):
1749
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
Że skoro czego nie stało, „Nie masz” mówić się im zdało. „Wielka nieostrożność wasza, Nie kocham tego niemasza. Więc kiedy czego nie stanie, Mówcie: przebrało się, a nie Wiejskim obyczajem grubym Na plac z słówkiem mnie niełubym.” W tąż, gdy to mówi, godzinę Śle po woźnicę dziewczynę; A że był odszedł ze dworu, Wedle paniej swej humoru, Ukłoniwszy się jej dusza: „Przebrało się i Matusza.” 72 (P). WIĘKSZY APETYT ZAKAZANYCH RZECZY BIAŁOGŁOWSKA CHCIWOŚĆ
Szlachcic z domu wyjechał; będąc już za wroty, Wspomni sobie z plebanem żenine zaloty. „Wróć się — rzecze
Że skoro czego nie stało, „Nie masz” mówić się im zdało. „Wielka nieostrożność wasza, Nie kocham tego niemasza. Więc kiedy czego nie stanie, Mówcie: przebrało się, a nie Wiejskim obyczajem grubym Na plac z słówkiem mnie niełubym.” W tąż, gdy to mówi, godzinę Śle po woźnicę dziewczynę; A że był odszedł ze dworu, Wedle paniej swej humoru, Ukłoniwszy się jej dusza: „Przebrało się i Matusza.” 72 (P). WIĘKSZY APETYT ZAKAZANYCH RZECZY BIAŁOGŁOWSKA CHCIWOŚĆ
Szlachcic z domu wyjechał; będąc już za wroty, Wspomni sobie z plebanem żenine zaloty. „Wróć się — rzecze
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 233
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
— odpowie sługa Kościelny — ale będzie, jeśli trzeba, druga.” „Cóż, albo tu dwóch księży?” „Nie, lecz dla tych, którzy W drodze są, rad ksiądz pleban dobrą rzecz powtórzy.” 292. CZEMU WDOWY ZA MĄŻ IDĄ
Inszej przyczyny wdowa zamęścia nie szuka, Tylko ją na woźnicę składa i hajduka, Że jej obadwa słuchać nie chcieli, i kłama, I bywszy wolną, pana z nimi bierze sama. 293 (P). POETOM I MALARZOM WOLNO WSZYTKO
Chłop poetę przy żenie, malarza przy skrzyni Zastawszy, z cudzołóstwa i z kradzieży wini. Owi w skok do reguły apelują starej, Że
— odpowie sługa Kościelny — ale będzie, jeśli trzeba, druga.” „Cóż, albo tu dwóch księży?” „Nie, lecz dla tych, którzy W drodze są, rad ksiądz pleban dobrą rzecz powtórzy.” 292. CZEMU WDOWY ZA MĄŻ IDĄ
Inszej przyczyny wdowa zamęścia nie szuka, Tylko ją na woźnicę składa i hajduka, Że jej obadwa słuchać nie chcieli, i kłama, I bywszy wolną, pana z nimi bierze sama. 293 (P). POETOM I MALARZOM WOLNO WSZYTKO
Chłop poetę przy żenie, malarza przy skrzyni Zastawszy, z cudzołóstwa i z kradzieży wini. Owi w skok do reguły apelują starej, Że
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 315
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
się cud i z nami stał, bo jakochmy konno wszyscy w przód jadący, także i rajtaria (która zawsze przed samą karytą jedzie), pominęli właśnie przy karycie pierwszej, w której księżna IM siedziała, szmat skały wielki upadł na dyszel i konie dyszlowe, ułomki zaś, po nim spadające, woźnicę z kozłów zbiły. To cudowna, że tak wielka skała, której we dwunastu chłopów zwalić z koni nie możono (bo pod nią dyszel i konie leżeli), z takim impetem z góry urwawszy się i spadszy, koni nie pogniotła, ani dyszla nie tylko nie pogruchotała, ale nawet i nie nadtrąciła. Z koni
się cud i z nami stał, bo jakochmy konno wszyscy w przód jadący, także i rajtaria (która zawsze przed samą karytą jedzie), pominęli właśnie przy karycie pierwszej, w której księżna JM siedziała, szmat skały wielki upadł na dyszel i konie dyszlowe, ułomki zaś, po nim spadające, woźnicę z kozłów zbiły. To cudowna, że tak wielka skała, której we dwunastu chłopów zwalić z koni nie możono (bo pod nią dyszel i konie leżeli), z takim impetem z góry urwawszy się i spadszy, koni nie pogniotła, ani dyszla nie tylko nie pogruchotała, ale nawet i nie nadtrąciła. Z koni
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 140
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
starzy czynili/ że gdy chłopy swe do posług dwornych obracali/ dawszy im suknie ochędożne/ przedsię kołnierze siermiężne do nich przyszywać kazali/ aby chłop pamiętał że jest chłopem. Nie próżno mówią: Dano kurowi grzędę/ a on wieże chce. Raz gdy wszytek lud na igrzyskach z wielkim krzykiem tego się domagał/ aby jednego Woźnicę wolnością darował: taki im dał respons przez Cedułę: Iż to nie słuszna o co proszą. Bo gdzieby nie swego niewolnika na wolność puścił/ wielkaby się w tej mierze krzywda działa jego Panu/ czyj jest. Księgi Wtóre.
Prosił go o jednę rzecz niejaki człowiek już siwy: a nie otrzymawszy/ dał
stárzy cżynili/ że gdy chłopy swe do posług dwornych obrácáli/ dawszy im suknie ochędożne/ przedśię kołnierze śiermiężne do nich przyszywáć kazáli/ áby chłop pámiętał że iest chłopem. Nie prożno mowią: Dano kurowi grzędę/ á on wieże chce. Raz gdy wszytek lud ná igrzyskách z wielkim krzykiem tego się domagał/ áby iednego Woźnicę wolnośćią dárował: táki im dał respons przez Cedułę: Iż to nie słuszna o co proszą. Bo gdźieby nie swego niewolniká ná wolność puśćił/ wielkaby się w tey mierze krzywdá dźiałá iego Pánu/ cżiy iest. Kśięgi Wtore.
Prośił go o iednę rzecż nieiaki cżłowiek iuż śiwy: á nie otrzymawszy/ dał
Skrót tekstu: BudnyBPow
Strona: 95
Tytuł:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Autor:
Bieniasz Budny
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
filozofia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
cieszyć/ Do żalu przywodzić. Szatańska. W wieku młodym utracony wstyd/ W śrzednim nieprawda. W starym zdrada. Do cnoty nic szkodliwszego. Boga zapomnieć/ Starszych znieważyć/ Cnoty odbieżeć. Sprawa człowieka zginionego. Duży nie robotny/ Ubogi leniwy/ Majętny niedbały. Jeden zysk mają. Bić Cyrulika przed goleniem/ Woźnicę w drodze/ Kucharza przed obiadem. Niebezpieczna. Prawo bez pieniędzy/ Miłość o głodzie/ Leki bez dostatku. Jakoś niesmarownie idą.
ćieszyć/ Do żálu przywodźić. Szátáńska. W wieku młodym vtrácony wstyd/ W śrzednim nieprawdá. W stárym zdrádá. Do cnoty nic szkodliwszego. Bogá zápomnieć/ Stárszych znieważyć/ Cnoty odbieżeć. Spráwá człowieká zginionego. Duży nie robotny/ Vbogi leniwy/ Máiętny niedbáły. Ieden zysk máią. Bić Cyruliká przed goleniem/ Woźnicę w drodze/ Kuchárzá przed obiádem. Niebespieczna. Práwo bez pieniędzy/ Miłość o głodźie/ Leki bez dostátku. Iákoś niesmárownie idą.
Skrót tekstu: ŻabPol
Strona: C2
Tytuł:
Polityka dworska
Autor:
Jan Żabczyc
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przysłowia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
nie wcześniej niż 1616
Data wydania (nie wcześniej niż):
1616
Data wydania (nie później niż):
1650
na pomoc Brandenburczyka i Rakocego, obiecawszy Brandenburczykowi Wielką Polskę, Rakocemu z Rusią, Małą. Sam się Prusami kontentując. Zwabion obietnicą Rakocy, w 50000 wojska z Kozakami w Polskę wszedł, ale że niesłusznie, same ganieły nieba, i onego przestrzegały, bo gdy do Krakowa wiezdzał, piorun w karete jego straszny uderzył, Woźnicę zabił, jegosz samego ogłuszył, który z karety lecząc palec wybił, a cug przestraszony w pola pierzchnął. A że się niepostrzegł, iż niesłusznie Polskie najechał kraje, zaczym też w popiele przez Lubomierskiego spaloną swoję obaczył Ojczyznę, a niedość natym, ale że we dwanaście Niedziel, sromotnie od Polaków przełomany, na
na pomoc Brandeburczyka y Rakocego, obiecawszy Brandeburczykowi Wielką Polskę, Rakocemu z Rusią, Małą. Sam się Prusami kontentuiąc. Zwabion obietnicą Rakocy, w 50000 woyska z Kozakami w Polskę wszedł, ale że niesłusznie, same ganieły nieba, y onego przestrzegały, bo gdy do Krakowa wiezdzał, piorun w karete iego straszny uderzył, Woźnicę zabił, iegosz samego ogłuszył, ktory z karety lecząc palec wybił, á cug przestraszony w pola pierzchnął. A że się niepostrzegł, iż niesłusznie Polskie naiechał kraie, zaczym też w popiele przez Lubomierskiego spaloną swoię obaczył Oyczyznę, á niedość natym, ale że we dwanaście Niedziel, sromotnie od Polakow przełomany, na
Skrót tekstu: KołTron
Strona: 185
Tytuł:
Tron ojczysty
Autor:
Augustyn Kołudzki
Drukarnia:
Drukarnia Akademicka
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1707
Data wydania (nie wcześniej niż):
1707
Data wydania (nie później niż):
1707
czym skarać. Odwieziesz mi je potem, skoro się osławisz I skoro jako tako, coś podrwił, poprawisz.” Dziękuje ów ze łzami i łasztem pacierzy Obiecuje, że radzi, że tak wiele wierzy, Czego by rodzonemu brat nie wierzył bratu; W trudnej potrzebie doznać przyjaciela. A tu I chłopca, i woźnicę odwiódszy na stronę, Uskarżają się wzajem na nieludzkość onę: „Któż się tego po dzieciach spodziewał — pan rzecze — Jeszczeż bieda znośniejsza; żal mi serce piecze, Wstyd ludzi; dobrzy głupstwo ganią, zły urąga, Czekając rychło w kruchcie z dziadami szeląga, Będę żebrał u niego, lecz się nie doczeka,
czym skarać. Odwieziesz mi je potem, skoro się osławisz I skoro jako tako, coś podrwił, poprawisz.” Dziękuje ów ze łzami i łasztem pacierzy Obiecuje, że radzi, że tak wiele wierzy, Czego by rodzonemu brat nie wierzył bratu; W trudnej potrzebie doznać przyjaciela. A tu I chłopca, i woźnicę odwiódszy na stronę, Uskarżają się wzajem na nieludzkość onę: „Któż się tego po dzieciach spodziewał — pan rzecze — Jeszczeż bieda znośniejsza; żal mi serce piecze, Wstyd ludzi; dobrzy głupstwo ganią, zły urąga, Czekając rychło w kruchcie z dziadami szeląga, Będę żebrał u niego, lecz się nie doczeka,
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 490
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, Przydawszy trzy pieczęci moje do okowu, Zawiozę z depozytem do klasztora znowu. Klucze w szkatule, sygnet na mym palcu znajdzie Każda z was, gdy mi słońce ostatni raz zajdzie, Od zamku niechaj będzie u waszego stryja, Żeby, prócz waszych, ręka nie tknęła się czyja, A już i konie przedam, woźnicę odprawię, Chłopca tylko małego przy sobie zostawię. Jedna mię swym powozem niech odsyła drugiej; Wszak też, jako widzicie, wiek mój już niedługi. Nie dbam o specjały i trunki przewoźne, Byłem wody napijał, a miał w czasy mroźne Izbę i suknią ciepłą, ażeby żywego Robacy mnie nie zjedli, dość po
, Przydawszy trzy pieczęci moje do okowu, Zawiozę z depozytem do klasztora znowu. Klucze w szkatule, sygnet na mym palcu znajdzie Każda z was, gdy mi słońce ostatni raz zajdzie, Od zamku niechaj będzie u waszego stryja, Żeby, prócz waszych, ręka nie tknęła się czyja, A już i konie przedam, woźnicę odprawię, Chłopca tylko małego przy sobie zostawię. Jedna mię swym powozem niech odsyła drugiej; Wszak też, jako widzicie, wiek mój już niedługi. Nie dbam o specyjały i trunki przewoźne, Byłem wody napijał, a miał w czasy mroźne Izbę i suknią ciepłą, ażeby żywego Robacy mnie nie zjedli, dość po
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 494
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
oczyma Nie każdy z Greków śmiał się pokusić o sławne Oręże Achillesa/ które i tak ledwie Ulisses on przebieglec otrzymał/ choć na ten Czas za namędrszego był między Greki miany. Toż i w małych i w wielkich rzeczach zachowywać Potrzeba/ i nie piąć się gdzie wleźć niepodobna. Skarało to Ikara/ także i owego Woźnicę co był Konie uprosił i zwozem V Słońca. Spadł chudzina sam i świat zapalił. Według sił i dostatku wszytko czyń. Nieszalij Trzymai miarę w wydatkach. Miarą kotek mówi. A kiedy masz łososia kupić/ uważ pierwej Czy cię na śledzia stanie/ bo pewnie twój mięszek Jesiotrowi niezdoła. Wielką siecią niełów Gdzie wiencierzem
oczymá Nie kożdy z Grekow śmiał się pokuśić o sławne Oręże Achillesá/ ktore y ták ledwie Vlisses on przebieglec otrzymał/ choć ná ten Czás zá namędrszego był między Greki miány. Tosz y w máłych y w wielkich rzeczách záchowywáć Potrzebá/ y nie piąć się gdźie wleść niepodobná. Skarało to Ikara/ tákże y owego Woźnicę co był Konie vprośił y zwozem V Słońcá. Spadł chudźiná sąm y świat zápalił. Według śił y dostatku wszytko czyń. Nieszalij Trzymai miárę w wydátkách. Miárą kotek mowi. A kiedy masz łosośia kupić/ vważ pierwey Czy ćie ná śledźia stanie/ bo pewnie twoy mięszek Ieśiotrowi niezdołá. Wielką siecią niełow Gdźie wienćierzem
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 28
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650