co go doznać możesz, nie poważasz sromu; Idź tedy — ale lepiej było siedzieć w domu. O SOBIE
Nie tyle Puszcza Niepołomska zwierza, Nie tyle ordy janczarskie żołnierza, Nie tyle pszczółek ukraińskie ule, Nie tyle włoskich kortegian gondule, Nie tyle babskich strzał krymskie sajdaki, Nie tyle gwoździ indyjskie karaki, Nie tyle wrzecion brabanckie kądziele, Nie tyle kółek młyn, co jedwab miele, Nie tyle śledzi od północy morze, Nie tyle różnych barw tęcza i zorze, Nie tyle Loret toczonych pacierzy, Nie tyle Wiedeń sieci i obierzy, Nie tyle gdański port łasztów tatarki, Nie tyle książek frankfurtskie jarmarki, Nie tyle wiosna kwiatków, lato kłosów
co go doznać możesz, nie poważasz sromu; Idź tedy — ale lepiej było siedzieć w domu. O SOBIE
Nie tyle Puszcza Niepołomska zwierza, Nie tyle ordy janczarskie żołnierza, Nie tyle pszczółek ukraińskie ule, Nie tyle włoskich kortegian gondule, Nie tyle babskich strzał krymskie sajdaki, Nie tyle gwoździ indyjskie karaki, Nie tyle wrzecion brabanckie kądziele, Nie tyle kółek młyn, co jedwab miele, Nie tyle śledzi od północy morze, Nie tyle różnych barw tęcza i zorze, Nie tyle Loret toczonych pacierzy, Nie tyle Wiedeń sieci i obierzy, Nie tyle gdański port łasztów tatarki, Nie tyle książek frankfortskie jarmarki, Nie tyle wiosna kwiatków, lato kłosów
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 7
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
: Len długim na polu leżeniem po swoim rozściełaniu, a konopie w wodzie długim moczeniem bywają zepsute, zgnojone. W przędzeniu co obserwować, aby nie śliną, ale wodą czystą nici maczać, i włukno, gdyż ślina słona zjada przędzę, i rzecz szpetna, prządka też schnie przez te ślinienie. Zwijać też zaraz z wrzecion na motowidła, aby nici niegniły: a tak zwinowszy, motek wybrać. Gdy robi tkacz, dobrze się trzeba dojrzeć, gdyż pasmy ujmuje, i płótno rzadkie robi, odebrawszy go od tkacza zaraz zolić i prać, bo mu omastka, alias klejster od tkacza dany dla gładkości, zaszkodzi, długo leżącemu; bo
: Len długim na polu leżeniem po swoim rozsciełaniu, á konopie w wodzie długim moczeniem bywaią zepsute, zgnoione. W przędzeniu co obserwować, aby nie sliną, ale wodą czystą nici maczać, y włukno, gdyż slina słona ziada przędzę, y rzecz szpetna, prządka też schnie przez te slinienie. Zwiiać też zaraz z wrzecion na motowidła, aby nici niegniły: á tak zwinowszy, motek wybrać. Gdy robi tkacz, dobrze się trzeba doyrzeć, gdyż pasmy uymuie, y płotno rzadkie robi, odebrawszy go od tkacza zaraz zolić y prać, bo mu omastka, alias kleyster od tkacza dany dla gładkości, zaszkodzi, długo leżącemu; bo
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 413
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
znosisz dla swej gierki. Długoli będziesz gnuśniał w tym niewstydzie, Sromoty swojej nie znając Alcydzie? Tęż rękę, co się bić nie zlękła z nikiem, Plecionym słuszna zaprzątać koszykiem? Albo się tykać mężnym palcem nici, Włokna z nich kręcąc, na pasma, na wici; I wygadzając swojej Paniej zrzędzie, Tyle dać wrzecion, ile ona sprzędzie. O jako dzielne ręce, razy wiele, Gdy ich do gnusznej przykładasz kądziele, Nad inne dziewki, co prząść muszą z nędzy, Znacznie zmniejszają nałożonej przędzy. Latają i te o Alcydzie bajki, Ze się korbacza bojąc, czy nahajki, Z poszanowania i bojaźni srogi, Kochance swojej upada pod
znośisz dla swey gierki. Długoli będźiesz gnuśniał w tym niewstydźie, Sromoty swoiey nie znáiąc Alcydźie? Tęż rękę, co się bić nie zlękła z nikiem, Plećionym słuszna záprzątáć koszykiem? Albo się tykáć mężnym pálcem nići, Włokná z nich kręcąc, ná pásmá, ná wići; Y wygadzáiąc swoiey Pániey zrzędźie, Tyle dáć wrzećion, ile ona sprzędźie. O iáko dźielne ręce, rázy wiele, Gdy ich do gnuszney przykładasz kądźiele, Nád inne dźiewki, co prząść muszą z nędzy, Znácznie zmnieyszáią náłożoney przędzy. Latáią y te o Alcydźie bayki, Ze się korbácza boiąc, czy náháyki, Z poszánowánia y boyaźni srogi, Kochánce swoiey upada pod
Skrót tekstu: OvChrośRoz
Strona: 119
Tytuł:
Rozmowy listowne
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Wojciech Stanisław Chrościński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
każdy spłodzi.
Nie uzna ziemia ostrych zębów ani krzywy nóż zbytniej latorośli rani. Wyłoży z jarzma spojone sam woły, o pełne oracz nie dbając stodoły.
Nie sokiem różnym zmyśli barwy wełna, bo każda łąka, już purpury pełna, w szarłaty runa odmieni baranie i sama potem pójdzie farba na nie.
Tak doprządając błędnych wrzecion zgodnie, stanąwszy rzekły Parki, a pochodnie nowe i z nowym światłem nastąpiły, co ich toczone bogi potępiły.
A Ty, o kiedy Twe z podrostem ciemię, żywego Boga i człowiecze Plemię, wyniesiesz wzgórę i obtoczysz skronie koroną złotą na świętym Syjonie?
Patrz, jako drży świat pod grzechów ciężarem, tymże krąg
każdy spłodzi.
Nie uzna ziemia ostrych zębów ani krzywy nóż zbytniej latorośli rani. Wyłoży z jarzma spojone sam woły, o pełne oracz nie dbając stodoły.
Nie sokiem różnym zmyśli barwy wełna, bo każda łąka, już purpury pełna, w szarłaty runa odmieni baranie i sama potem pójdzie farba na nie.
Tak doprządając błędnych wrzecion zgodnie, stanąwszy rzekły Parki, a pochodnie nowe i z nowym światłem nastąpiły, co ich toczone bogi potępiły.
A Ty, o kiedy Twe z podrostem ciemię, żywego Boga i człowiecze Plemię, wyniesiesz wzgórę i obtoczysz skronie koroną złotą na świętym Syjonie?
Patrz, jako drży świat pod grzechów ciężarem, tymże krąg
Skrót tekstu: MiasKZbiór
Strona: 61
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Kacper Miaskowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia, fraszki i epigramaty
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Alina Nowicka-Jeżowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1995
na zawiasach i hakach żelaznych z wrzeciądzem i skoblami żelaznemi. Kosze 3, skrzynie 3, kamieni 5, szósty kamień nowy, duży, zwierzchni, leżący przy młynie, przez tegoż młynarza niedawno kupiony; siódmy kamień spodni, mający być pożyczany, jak ten sam Jędrzy młynarz powiada. Cewiów troje, czopów 6, wrzecion 3, paprzyce 3, pytlów 3. Nad tąż młynicą posowa z tarcic rżniętych, podłoga zaś z dylików. Obory okoliste, w których stajenek 2 i drzwi na biegonach drewnianych; u tychże poszycie dobre. Sałek z dylów, u niego drzwi na biegonach drewnianych z wrzeciądzem i skoblami żelaznemi, poszycie dobre.
na zawiasach i hakach żelaznych z wrzeciądzem i skoblami żelaznemi. Kosze 3, skrzynie 3, kamieni 5, szósty kamień nowy, duży, zwierzchni, leżący przy młynie, przez tegoż młynarza niedawno kupiony; siódmy kamień spodni, mający być pożyczany, jak ten sam Jędrzy młynarz powiada. Cewiów troje, czopów 6, wrzecion 3, paprzyce 3, pytlów 3. Nad tąż młynicą posowa z tarcic rżniętych, podłoga zaś z dylików. Obory okoliste, w których stajenek 2 i drzwi na biegonach drewnianych; u tychże poszycie dobre. Sałek z dylów, u niego drzwi na biegonach drewnianych z wrzeciądzem i skoblami żelaznemi, poszycie dobre.
Skrót tekstu: InwKal_II
Strona: 286
Tytuł:
Inwentarze dóbr szlacheckich powiatu kaliskiego, t. 2
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
inwentarze
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1751 a 1775
Data wydania (nie wcześniej niż):
1751
Data wydania (nie później niż):
1775
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Władysław Rusiński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1959