Jej Mci. Stuczne koncicje aby nie był inny Sukcesor jeno ex placito Dworu. Manifest Jawnej Niewinności
3tio. Aby ten Związek Nasz skuteczniejszy był, i stateczniejszy, każdy się z nas przysięgą Solenną obowięzuje w tę rotę.
Przysięgi forma w Związku. JA N. N. przysięgam Panu Bogu w TrójcY Świętej jedynemu, że wszytkie moje koło Sukcesora na Królestwo, dla dobrego Ojczyzny i do zatrzymania Wolności Rzeczyposp: kierować będę rady, i w tym Związku sprawy, w nienaruszonym Poddaństwie i posłuszeństwie ku I. K. Mci teraz nam Panującemu zostawać, statecznie i wiernie będę. Cokolwiek Związkowi temu należącego i pożytecznego widzieć będę, to i czynić i objawiać
Iey Mći. Stuczne concicye áby nie był inny Successor ieno ex placito Dworu. Mánifest Iáwney Niewinnośći
3tio. Aby ten Związek Nász skutecznieyszy był, y státecznieyszy, káżdy się z nas przyśięgą Solenną obowięzuie w tę rotę.
Przyśięgi formá w Zwiąsku. IA N. N. przysięgam Pánu Bogu w TROYCY Swiętey iedynemu, że wszytkie moie koło Successorá ná Krolestwo, dla dobrego Oyczyzny y do zátrzymánia Wolnośći Rzeczyposp: kierowáć będę rády, y w tym Zwiąsku spráwy, w nienáruszonym Poddáństwie y posłuszeństwie ku I. K. Mći teraz nam Pánuiącemu zostáwáć, státecznie y wiernie będę. Cokolwiek Zwiąskowi temu należącego y pożytecznego widźieć będę, to y czynić y obiáwiáć
Skrót tekstu: LubJMan
Strona: 24
Tytuł:
Jawnej niewinności manifest
Autor:
Jerzy Sebastian Lubomirski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
em w mieście Fano. Nad samym brzegiem morskim na pogóreczku, murem wysokim barzo otoczone
i wałem głębokim, ab intra wesołe, pałace i kamienice nieszpetne mające w sobie, ludne i wygodę wszelaką quoad victualia. 43v
Nocleg za mil 15 włoskich w mieście Senigallia, także nad samym brzegiem morskim leżącym. To miasto insze, wszytkie excellens magnitudine et ordine, murem barzo wybornym i wałem otoczone.
Tych miast wszytkich począwszy od Imoli inclusive był jeden kardynał posesorem i prepozytem od Ojca Świętego, który rezydencją swoję miał w mieście.
W pośrzodku miasta idzie kanał, którym barki wchodzą do miasta z morza. Przenocowawszy.
Dnia 7 Februarii. Na pokarm stanął
em w mieście Fano. Nad samym brzegiem morskim na pogóreczku, murem wysokim barzo otoczone
i wałem głębokim, ab intra wesołe, pałace i kamienice nieszpetne mające w sobie, ludne i wygodę wszelaką quoad victualia. 43v
Nocleg za mil 15 włoskich w mieście Senigallia, także nad samym brzegiem morskim leżącym. To miasto insze, wszytkie excellens magnitudine et ordine, murem barzo wybornym i wałem otoczone.
Tych miast wszytkich począwszy od Immoli inclusive był jeden kardynał posesorem i prepozytem od Ojca Świętego, który rezydencją swoję miał w mieście.
W pośrzodku miasta idzie kanał, którym barki wchodzą do miasta z morza. Przenocowawszy.
Dnia 7 Februarii. Na pokarm stanął
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 182
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
bo nicht nie przeszkodzi. A pod samym obrazem jest miejsce gołe muru, które całują ludzie, kędy Naświętsza Panna siedziała, kiedy Anioł Gabriel zwiastował.
Muzyka barzo wyśmienita podczas mszy śpiewanej była. Spowiedników wszytkich języków dla różnych foristierów, ustawnie od poranku aż do wieczora siedzących, barzo siła.
Miasto samo niewielkie, jeno wszytkie w austeriach, i nie ludne barzo, niebogate. Kościoła inszego nie masz, pałaców żadnych, bo nie masz rezydencji kawalerów, jeno co dla nabożeństwa przyjeżdżają, tak iż praeter Sanctam Casam nihil est dignum visu. Merkancji żadnych, tylko quoad devotionem to dostać może, jednak w austeriach wygoda wszelka dla przyjeżdżych.
Tego dnia
bo nicht nie przeszkodzi. A pod samym obrazem jest miesce gołe muru, które całują ludzie, kędy Naświętsza Panna siedziała, kiedy Anioł Gabriel zwiastował.
Muzyka barzo wyśmienita podczas mszy śpiewanej była. Spowiedników wszytkich języków dla różnych foristierów, ustawnie od poranku aż do wieczora siedzących, barzo siła.
Miasto samo niewielkie, jeno wszytkie w austeriach, i nie ludne barzo, niebogate. Kościoła inszego nie masz, pałaców żadnych, bo nie masz rezydencjej kawalerów, jeno co dla nabożeństwa przyjeżdżają, tak iż praeter Sanctam Casam nihil est dignum visu. Merkancji żadnych, tylko quoad devotionem to dostać może, jednak w austeriach wygoda wszelka dla przyjeżdżych.
Tego dnia
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 184
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
przez śrzodek całego jako jest długie miasto, idzie potężna Tama, 91v którą okręty wchodzą do miasta. Tych, jako wielka moc, accurate niepodobna komput mieć, ponieważ jedne przybywają ustawicznie, drugie ubywają, jednak ustawicznie będących circiter trzech albo czterech znajduje się tysięcy okrętów głównych, krom drobnych różnych wodnych statków, tak iż wszytkie miasto od masztów i chorągiewek, przyjeżdżając pstre, apparet.
Dnia 30 Augusti. Chodziłem do rezydencji króla angielskiego, która jest jakoby na przedmieściu, ale po staremu miasto porządne i tamże około rezyden-
cjej. Ta, lubo nie jest barzo apparens extrinsecus, bo nic ma wyniosłości ani extranei operis magnificentiam, jednak extenditur in
przez śrzodek całego jako jest długie miasto, idzie potężna Tama, 91v którą okręty wchodzą do miasta. Tych, jako wielka moc, accurate niepodobna komput mieć, ponieważ jedne przybywają ustawicznie, drugie ubywają, jednak ustawicznie będących circiter trzech albo czterech znajduje się tysięcy okrętów głównych, krom drobnych różnych wodnych statków, tak iż wszytkie miasto od masztów i chorągiewek, przyjeżdżając pstre, apparet.
Dnia 30 Augusti. Chodziłem do rezydencjej króla angielskiego, która jest jakoby na przedmieściu, ale po staremu miasto porządne i tamże około rezyden-
cjej. Ta, lubo nie jest barzo apparens extrinsecus, bo nic ma wyniosłości ani extranei operis magnificentiam, jednak extenditur in
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 299
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
wszytko barzo obfitego. Tam tegoż dnia lubo o północy, jednak na nocleg stanąłem. Rotterdam
Dnia 12 Sptembris. Rano chodziłem po mieście przypatrując się decori miasta, które i piękne, wielkie barzo, i we wszytko abundans. Tam widziałem – considerabile - iż wszytkie kamienice są murowane pochyło, jakoby się wszytkie waliło miasto.
W rynku jest statua lana ze spiży, Erasmus nazwanego, wielkiego doktora in fide calvinistien, który różnych i niemal wszytkich kosztowawszy zakonów, potym reformował wiarę, uciekszy, i wiele ksiąg contra fidem napisał. Tego, jako magni doctoris in illorum fide, pro memoria statuam postawili, iż w tym mieście umarł
wszytko barzo obfitego. Tam tegoż dnia lubo o północy, jednak na nocleg stanąłem. Rotterdam
Dnia 12 Sptembris. Rano chodziłem po mieście przypatrując się decori miasta, które i piękne, wielkie barzo, i we wszytko abundans. Tam widziałem – considerabile - iż wszytkie kamienice są murowane pochyło, jakoby się wszytkie waliło miasto.
W rynku jest statua lana ze spiży, Erasmus nazwanego, wielkiego doktora in fide calvinistien, który różnych i niemal wszytkich kosztowawszy zakonów, potym reformował wiarę, uciekszy, i wiele ksiąg contra fidem napisał. Tego, jako magni doctoris in illorum fide, pro memoria statuam postawili, iż w tym mieście umarł
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 308
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
trąbie darowawszy, zaprzągłam się w gościńcu do podróżnej prace, czujno zawsze śpiąc u drzwi, gdy kto zakołace. Pieprz i wełnę płaciłam na zysk kruszcem złotym, spławiałam aż za morze różne zboża potym. Szkuty moje aż w brzegach indyjskich stawały, które się z ciężkim nazad towarem wracały. Na tym było zawisło wszytkie me staranie, bym z małej rzeczy mogła mieć wielkie zebranie. Jakoż tak mi fortuna w handlach posłużyła, żem skarbami dom wszytek cale napełniła. Wtym okręt, dopływając kresu swego biegu, rozbił mi się już prawie przy ojczystym brzegu. Wnet dłużnicy, co stoły moje zasiadali, poprzysięgli, że u mnie
trąbie darowawszy, zaprzągłam się w gościńcu do podróżnej prace, czujno zawsze śpiąc u drzwi, gdy kto zakołace. Pieprz i wełnę płaciłam na zysk kruszcem złotym, spławiałam aż za morze różne zboża potym. Szkuty moje aż w brzegach indyjskich stawały, które się z ciężkim nazad towarem wracały. Na tym było zawisło wszytkie me staranie, bym z małej rzeczy mogła mieć wielkie zebranie. Jakoż tak mi fortuna w handlach posłużyła, żem skarbami dom wszytek cale napełniła. Wtym okręt, dopływając kresu swego biegu, rozbił mi się już prawie przy ojczystym brzegu. Wnet dłużnicy, co stoły moje zasiadali, poprzysięgli, że u mnie
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 116
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
, najniższych, najuniżeńszych sług, klejentów, wasalów i podnóżków, a rzecz sama ma się do momentu i odmiany prędkiej, do oszukania, do niechęci, do obmowiska, do taksy, do zazdrości, do nieuczynności, nienawiści i obłudy wewnętrznej. Będzie owo: „Mój jedyny, serdeczny bracie, życie moje całe i wszytkie, fortunę masz na woli i potrzebie swojej, nic dla siebie nie zostawuję, co ci się upodobać może, i tam dalej.” A kiedy tego doświadczyć choć w najmniejszej cząstce potrzeba usiłuje, aż znowu będzie: „Widzi Bóg, że nie mam, niech nie żyję, jeżeli uczynić mogę, do diabła z
, najniższych, najuniżeńszych sług, klijentów, wasalów i podnożków, a rzecz sama ma się do momentu i odmiany prędkiej, do oszukania, do niechęci, do obmowiska, do taksy, do zazdrości, do nieuczynności, nienawiści i obłudy wewnętrznej. Będzie owo: „Mój jedyny, serdeczny bracie, życie moje całe i wszytkie, fortunę masz na woli i potrzebie swojej, nic dla siebie nie zostawuję, co ci się upodobać może, i tam dalej.” A kiedy tego doświadczyć choć w najmniejszej cząstce potrzeba usiłuje, aż znowu będzie: „Widzi Bóg, że nie mam, niech nie żyję, jeżeli uczynić mogę, do dyjabła z
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 250
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
. Wokrąg na 8. Włoskich mil w sobie ma/ i lubo cale w morzu leży/ jednak przecie od burz i nawałności Morskich naturalnym i przyrodzonym Portem obwarowane/ którym jest otoczone wkoło/ nakształt/ jednego potężnego niedobytego Muru wałom i sturmom Morskim się opierający/ Insuł 25. wkoło siebie ma/ które prawie wszytkie Duchowieństwo osiada. Przyjechawszy do Weneczyjej/ pytaj się do Lwa białego/ lub czarnego Orła/ lub do Floty/ trzech najlepszych w cały Weneczyjej Gospód gdzie dostaniesz takiego/ który cię żaprowadzi/ albo też na Gondoli do Czekauzu tamtecznego odwiezie. Delicyje Ziemie Włoskiej WENETIA Czekausz albo ARSENAL.
JEżeli masz wolą do Czekaużu albo Arsenału/
. Wokrąg ná 8. Włoskich mil w sobie ma/ y lubo cále w morzu leży/ iednák przećie od burz y náwáłnośći Morskich náturálnym y przyrodzonym Portem obwárowáne/ ktorym iest otoczone wkoło/ nákształt/ iednego potęznego niedobytego Muru wáłom y sturmom Morskim się opieráiączy/ Insuł 25. wkoło śiebie má/ ktore práwie wszytkie Duchowieństwo ośiáda. Przyiecháwszy do Weneczyiey/ pytáy się do Lwá białego/ lub czárnego Orłá/ lub do Floty/ trzech naylepszych w cáły Weneczyiey Gospod gdźie dostániesz tákiego/ ktory ćię żáprowádźi/ albo też ná Gondoli do Czekauzu támtecznego odwieźie. Deliczyie Ziemie Włoskiey WENETIA Czekáusz álbo ARSENAL.
IEżeli masz wolą do Czekaużu álbo Arsenału/
Skrót tekstu: DelicWłos
Strona: 2
Tytuł:
Delicje ziemie włoskiej
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1665
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1665
Tej TRZECIEJ CZĘŚCI. Tres digiti scribunt, caetera membra dolent.
To jest prawda, że Pióro nie jest cep, ni radło, Ani pług, ni siekiera, ani też zwijadło. A przecie z fatygować, tak zwykło Pisarza, Jak pług, istyk oracza, a bika mularza. Trzy palce tylko piszą, wszytkie ciało boli, Jakbyś go zebrał z krzyża, tak człeka zniewoli. A dopieroż co oczom, z niespania, czytania, Wyrządza się z kilkuset książek wartowania. Komponując, gluzując, przenosząc na czyste, Jak to mozoł jest ciężki, ty sam widzisz Chryste Ale niemam za ciężkość, gdy rzucam przed Tronem
Tey TRZECIEY CZĘSCI. Tres digiti scribunt, caetera membra dolent.
To iest prawda, że Pioro nie iest cep, ni radło, Ani pług, ni siekiera, ani też zwiiadło. A przecie z fatygować, tak zwykło Pisarza, Iák pług, istyk oracza, á bika mularza. Trzy palce tylko piszą, wszytkie ciało boli, Iakbyś go zebrał z krzyża, tak człeka zniewoli. A dopieroż co oczom, z niespania, czytania, Wyrządza się z kilkuset książek wartowania. Komponuiąc, gluzuiąc, przenosząc na czyste, Iak to mozoł iest cięszki, ty sam widzisz Chrystè Ale niemam za cięszkość, gdy rzucam przed Tronem
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 704
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
Krzyżowej w późrzodku tegoż domu, i do mnie wielkim głosem PRAGNĘ wołającego. Na który ja głos zastanowiłem się i na to widowisko naśw: nie mniej z boleścią serca mego; jako i z uciechą niewymowną zdumiałem się, a to najbarziej dla tego, gdym usłyszał głos Tego, który mnie, i wszytkie stworzenie, wszytkim dobrym jako jedyny sam tylko nasyca, do mnie mówię wołającego PRAGNĘ w ostatniej potrzebie swojej. Ja mając tu pogotowiu Bankiet mój ubogi ochotnie mu na utulenie niewymownego pragnienia dla zbawienia dusz naszych dedykowałem i ofiarowałem: rad to jako hojny i jedyny dobrotliwy P. ode mnie przyjął: Lecz oraz jako ten
Krzyżowey w poźrzodku tegoż domu, y do mnie wielkim głosem PRAGNĘ wołaiącego. Na ktory ia głos zastanowiłem się y na to widowisko naśw: nie mniey z boleśćią serca mego; iako y z vćiechą niewymowną zdumiałem się, á to náybarźiey dla tego, gdym vsłyszał głos Tego, ktory mnie, y wszytkie stworzenie, wszytkim dobrym iako iedyny sam tylko nasyca, do mnie mowię wołaiącego PRAGNĘ w ostatniey potrzebie swoiey. Ia maiąc tu pogotowiu Bankiet moy vbogi ochotnie mu na vtulenie niewymownego prágnienia dla zbawienia dusz naszych dedikowałem y ofiarowałem: rád to iáko hoyny y iedyny dobrotliwy P. ode mnie przyiął: Lecz oraz iako ten
Skrót tekstu: BanHist
Strona: 5
Tytuł:
Bankiet albo historia jako Adam bankietował
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650