litość Twoją przeciwko człowdeku. Są szlaki miłosierdzia Twego i Twej chęci, Które Dawid, sługa Twój, wrył w ludzkie pamięci, Iżeś krwie niewinniejszej nie patrzył z rąk jego, Aleś szczyrze odpuścił, kiedy pragnął tego. Wszak jeszcze miłosierdzie Twoje nie ustało, Wszak się wiekuistego słowa nie przebrało.
Wszak i wiek wszytkokrotny, Panie, Twej dobroci, Twojego miłosierdzia, Twej łaski nie skróci. Panie, szczyra dobroci, Tyś i słowo swoje Cofał, gdy się wzruszało miłosierdzie Twoje. Prorocy, co od Ciebie upad powiedali, Często dla Twej dobroci w kłamstwie zostawali. Panie, chociaś i popadł gniewem poruszony, Placu-ś
litość Twoię przeciwko człowdeku. Są szlaki miłosierdzia Twego i Twej chęci, Które Dawid, sługa Twój, wrył w ludzkie pamięci, Iżeś krwie niewinniejszej nie patrzył z rąk jego, Aleś szczyrze odpuścił, kiedy pragnął tego. Wszak jeszcze miłosierdzie Twoje nie ustało, Wszak się wiekuistego słowa nie przebrało.
Wszak i wiek wszytkokrotny, Panie, Twej dobroci, Twojego miłosierdzia, Twej łaski nie skróci. Panie, szczyra dobroci, Tyś i słowo swoje Cofał, gdy się wzruszało miłosierdzie Twoje. Prorocy, co od Ciebie upad powiedali, Często dla Twej dobroci w kłamstwie zostawali. Panie, chociaś i popadł gniewem poruszony, Placu-ś
Skrót tekstu: ArciszLamBar_I
Strona: 382
Tytuł:
Lament
Autor:
Krzysztof Arciszewski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1622
Data wydania (nie wcześniej niż):
1622
Data wydania (nie później niż):
1622
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
którego spadł niejeden, co na starość godzi. Wtenczas kiedy ty myślisz, jużeś był nieboże; Między śmiercią, rodzeniem, byt nasz ledwie może Nazwań być czwartą częścią mgnienia, wielom była Kolebka grobem, wielom matka ich mogiła. 567. Na toż.
Dzień jeden drugi goni i potym zostawa Tam, skąd wiek wszytkokrotny odwrotu nie dawa. Żaden dzień i godzina bez szkody nie bywa Człowieku, który ze dniem zarówno upływa. Karmia byt nasz godziny, która leci snadnie; Więcej się ten nie wraca, kto z regestru spadnie; Już w nocy wiekuistej sen przyjdzie spać twardy. Na to masz zawsze pomnieć, o człowiecze hardy: Dwakroć
ktorego spadł niejeden, co na starość godzi. Wtenczas kiedy ty myślisz, jużeś był nieboże; Między śmiercią, rodzeniem, byt nasz ledwie może Nazwań być czwartą częścią mgnienia, wielom była Kolebka grobem, wielom matka ich mogiła. 567. Na toż.
Dzień jeden drugi goni i potym zostawa Tam, zkąd wiek wszytkokrotny odwrotu nie dawa. Żaden dzień i godzina bez szkody nie bywa Człowieku, ktory ze dniem zarowno upływa. Karmia byt nasz godziny, ktora leci snadnie; Więcej się ten nie wraca, kto z regestru spadnie; Już w nocy wiekuistej sen przyjdzie spać twardy. Na to masz zawsze pomnieć, o człowiecze hardy: Dwakroć
Skrót tekstu: NaborWierWir_I
Strona: 289
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Daniel Naborowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1620 a 1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1640
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910