tym czasem, przewóz opatrzyli, Aże piękna pogoda nam w te dni służyła, Jak chęć zażyć przechadzki, tak i wczesność była Więc gdy się na Dunajskie spuścim z góry brzegi; Obaczym wielkich Wyżów nie małe szeregi, Z nich postronkiem za skrzele spięty jaki taki, Stoi u kołu, jako w obozach rumaki Na swoich wycięgaczach, lub karmne cabany, Przy żłobach za łeb trzyma powróz zdrotowany. Szczuk, karpi głównych mnóstwo, i stosy okryte, Gęsto nad brzegiem leżą; ale wszystkie bite. Czego, tamci rybacy tę przyczynę dają: Iże im się tak gęsto ryby poławiają; Ze kiedy by je żywo, brać nabaty mieli, Zażyli
tym czásem, przewoz opátrzyli, Aże piękna pogoda nam w te dni służyłá, Ják chęć zażyć przechadzki, tak y wczesność byłá Więc gdy się na Dunáyskie spuścim z gory brzegi; Obaczym wielkich Wyżow nie małe szeregi, Z nich postronkiem za skrzele spięty iaki táki, Stoi u kołu, iáko w obozách rumáki Ná swoich wycięgáczach, lub karmne cabany, Przy żłobách zá łeb trzyma powroz zdrotowany. Szczuk, kárpi głownych mnostwo, y stosy okryte, Gęsto nád brzegiem leżą; ále wszystkie bite. Czego, támci rybacy tę przyczynę dáią: Iże im się ták gęsto ryby poławiáią; Ze kiedy by ie żywo, brać nábaty mieli, Zażyli
Skrót tekstu: GośPos
Strona: 59
Tytuł:
Poselstwo wielkie [...] Stanisława Chomentowskiego [...] od Augusta II [...] do Achmeta IV
Autor:
Franciszek Gościecki
Drukarnia:
Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1732
Data wydania (nie wcześniej niż):
1732
Data wydania (nie później niż):
1732
na drugiego uderzy abo kwiknie/ gdy raz i dziesiąty szkapę w ten czas prawie gdy broi palcatem wzbierze a okrzyknie/ do takiej skromności konia przywiedzie by naszaleńszego/ że potym i bez przeworzyn chocia w szczerym polu/ będzie spokojnie stał. Ganię i ganić słusznie mogę Węgierskie owo koni jako dzikich niedźwiedzi w Anglii na poboczach i wycięgaczach rozpinania/ które więcej psują/ beztwią konie/ niż cichości uczą. Bo zaiste za tym ustawnym wiązaniem nóg/ jako częste puchliny i chromoty przypadają/ tego każdy doświadczy pilnując/ i zezna prawdę miłujący. Lecz co nawiętsza/ ze się szkapa ani ukłaść/ ani przewrócić snadnie w nich nie może/ tylko jako owo chłop
ná drugiego vderzy ábo kwiknie/ gdy raz y dźieśiąty szkápę w ten czás práwie gdy broi pálcatem wzbierze á okrzyknie/ do tákiey skromnośći koniá przywiedźie by naszaleńszego/ że potym y bez przeworzyn choćia w szczerym polu/ będźie spokoynie stał. Gánię y gánić słusznie mogę Węgierskie owo koni iáko dźikich niedźwiedźi w Angliey ná poboczách y wyćięgáczách rospinánia/ ktore więcey psuią/ bestwią konie/ niż ćichośći vczą. Bo záiste zá tym vstáwnym wiązániem nog/ iáko częste puchliny y chromoty przypadáią/ tego kożdy doświádczy pilnuiąc/ y zezna prawdę miłuiący. Lecz co nawiętsza/ ze się szkápá áni vkłáść/ áni przewroćić snádnie w nich nie może/ tylko iáko owo chłop
Skrót tekstu: DorHip_I
Strona: Fij
Tytuł:
Hippica to iest o koniach księgi_I
Autor:
Krzysztof Dorohostajski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603