z nim witać. Aż ono, miasto Hanrej, Jan Rej trzeba czytać. Wyrażajcie litery, siła może wróżka, Żeby się zaś adiutant nie znalazł do łóżka! 140 (F). PODGÓRSKI OWIES
Przyszedszy do szlacheckiej w Podgórzu stodoły, Obaczę kupę owsa, lecz ze lnem na poły. We wszytkim ma to nasze wygodę Podgórze. Czegóż więcej potrzeba? Zaraz olej w żurze. 141 (P). PIWO Z SIECZKI, GORZAŁKA Z OWSA
Nie pić, ale się raczej takim piwem dawić, Co od niego potrzeba oracyją prawić. Szlachcic jeden uwarzyć kazał piwo z sieczki. Warzy piwowar, potem, skosztowawszy brzeczki: „Nie masz tu
z nim witać. Aż ono, miasto Hanrej, Jan Rej trzeba czytać. Wyrażajcie litery, siła może wróżka, Żeby się zaś adiutant nie znalazł do łóżka! 140 (F). PODGÓRSKI OWIES
Przyszedszy do szlacheckiej w Podgórzu stodoły, Obaczę kupę owsa, lecz ze lnem na poły. We wszytkim ma to nasze wygodę Podgórze. Czegóż więcej potrzeba? Zaraz olej w żurze. 141 (P). PIWO Z SIECZKI, GORZAŁKA Z OWSA
Nie pić, ale się raczej takim piwem dawić, Co od niego potrzeba oracyją prawić. Szlachcic jeden uwarzyć kazał piwo z sieczki. Warzy piwowar, potem, skosztowawszy brzeczki: „Nie masz tu
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 68
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
swego do każdej Prowincyj jednego, Senat drugiego, a Poselska Izba trzeciego, którzy powinni na wierność przysiąc, abo w Rawie, gdzie na ten czas Kwarta płacona była, abo w bliższym Grodzie. Tych Lustratorów obligacja jest wszystkie Królewszczyzny objechać i rzetelnie wylikwidować intraty, Inwentarze spisać i do Aktów Skarbu Koronnego oddać, wszędzie zaś wygodę mieć powinni, asystencja ich jest opisana, bezpieczeństwo Osób, Criminis laesae Majestatis, i za pracą Solarium od Podskarbiego W. K. wypłacone mieć powinni. Jako zaś na Sejmie bywają naznaczeni, tak i na Sejmie powinni się sprawić z pracy swojej, i skomputowawszy podać importancją Kwarty do Skarbu należącej, o czym wiele Konstytucyj
swego do każdey Prowincyi jednego, Senat drugiego, á Poselska Izba trzećiego, którzy powinni na wierność przyśiądz, abo w Rawie, gdźie na ten czas Kwarta płacona była, abo w bliższym Grodźie. Tych Lustratorów obligacya jest wszystkie Królewszczyzny objechać i rzetelnie wylikwidować intraty, Inwentarze spisać i do Aktów Skarbu Koronnego oddać, wszędźie zaś wygodę mieć powinni, assystencya ich jest opisana, bespieczeństwo Osob, Criminis laesae Majestatis, i za pracą Solarium od Podskarbiego W. K. wypłacone mieć powinni. Jako zaś na Seymié bywają naznaczeni, tak i na Seymie powinni śię sprawić z pracy swojey, i zkomputowawszy podać importancyą Kwarty do Skarbu należącey, o czym wiele Konstytucyi
Skrót tekstu: ŁubHist
Strona: 145
Tytuł:
Historia polska z opisaniem rządu i urzędów polskich
Autor:
Władysław Łubieński
Drukarnia:
Drukarnia Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
historia, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1763
Data wydania (nie później niż):
1763
Elekcyj swoich, lub lauda z Grodów autentyczne z podpisami i pieczęciami Marszałków i Asesorów Sejmikowych, przed przysięgą oddać do Ziemstwa. Od czasu Elekcyj swojej już się z nikim sądzić nie mogą ani w Trybunale Lubelskim lub Radomskim, ani w Grodzie, lub Ziemstwie, ani Dóbr mogą kupować aż do skończenia swojej funkcyj. oprócz na wygodę swoję arendować. RZĄD POLSKI.
W pierwszy Poniedziałek po Z. Franciszku zaczyna się Trybunał Wielkopolskiej Prowincyj, gdzie po wysłuchaniu Wotywy o Z Duchu i Kazaniu w Kościele Farnym i po wyniesionym Sanctissimum do Zakrystyj, w tymże Kościele Ziemstwo Sieradzkie wraz z Grodem Piotrków: u Stolika zasiada, i tam słuchają Juramentów Prezydenta i Duchownych
Elekcyi swoich, lub lauda z Grodów autentyczne z podpisami i pieczęćiami Marszałków i Assessorów Seymikowych, przed przyśięgą oddać do Ziemstwa. Od czasu Elekcyi swojey już śię z nikim sądźić nie mogą ani w Trybunale Lubelskim lub Radomskim, ani w Grodźie, lub Ziemstwie, ani Dóbr mogą kupować aż do skończenia swojey funkcyi. oprócz na wygodę swoję arendować. RZĄD POLSKI.
W pierwszy Poniedźiałek po S. Franćiszku zaczyna śię Trybunał Wielkopolskiey Prowincyi, gdźie po wysłuchaniu Wotywy o S Duchu i Kazaniu w Kośćiele Farnym i po wynieśionym Sanctissimum do Zakrystyi, w tymże Kośćiele Ziemstwo Sieradzkie wraz z Grodem Piotrkow: u Stolika zaśiada, i tam słuchają Juramentów Prezydenta i Duchownych
Skrót tekstu: ŁubHist
Strona: 250
Tytuł:
Historia polska z opisaniem rządu i urzędów polskich
Autor:
Władysław Łubieński
Drukarnia:
Drukarnia Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
historia, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1763
Data wydania (nie później niż):
1763
I nakoło cię strażą wężów osadziła, Bojąc się, żeby cię kto nie chciał okraść, bo ty W zanadrzu nosisz jabłka, na głowie włos złoty. DIANA NA FONTANIE
Strudzona łowem, nad moim, bogini, Śpię zdrojem, a szum z niego mi sen czyni; Nie budź mię, proszę, i za twą wygodę Cicho się i skąp, i cicho bierz wodę. NA TOŻ
Na straży zdroju mego, strudzona łowami, Leżę, Diana, jego uśpiona szumami. Nie skąpam jednak — wody tej chwile gorącej Bierz, a za tę uczynność nie budź paniej śpiącej. NA TOŻ
Nie budź mię, radzę-ć, widzisz
I nakoło cię strażą wężów osadziła, Bojąc się, żeby cię kto nie chciał okraść, bo ty W zanadrzu nosisz jabłka, na głowie włos złoty. DIANA NA FONTANIE
Strudzona łowem, nad moim, bogini, Śpię zdrojem, a szum z niego mi sen czyni; Nie budź mię, proszę, i za twą wygodę Cicho się i skąp, i cicho bierz wodę. NA TOŻ
Na straży zdroju mego, strudzona łowami, Leżę, Dyjana, jego uśpiona szumami. Nie skąpam jednak — wody tej chwile gorącej Bierz, a za tę uczynność nie budź paniej śpiącej. NA TOŻ
Nie budź mię, radzę-ć, widzisz
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 116
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
Wszak też niebieski piesek, który wschodzi, Strzec za was będzie i z straży was zwodzi. Hajwo, psi, już też ten stróż was przeważy, Godna anielska twarz niebieskiej straży. Nie chcecie ani was prośba ma ruszy I drzecie głośne paszczęki po uszy? To-ć was musi kląć, bodajżeście mieli Takąż wygodę, gdy będziecie chcieli! Niech was zarazi psia gwiazda robakiem I hajduk schodzi z gotowym półhakiem, Gorące czasy przepuszczą wścieklinę, Hycel na białą dusi pargaminę, I jako stare, jako strawne sługi Niech orzą kijem za czujne wysługi, I zapomniawszy waszej przeszłej cnoty, Wloką wpółżywych hakiem między płoty! ŁAŹNIA
W ciepłe południe,
Wszak też niebieski piesek, który wschodzi, Strzec za was będzie i z straży was zwodzi. Hajwo, psi, już też ten stróż was przeważy, Godna anielska twarz niebieskiej straży. Nie chcecie ani was prośba ma ruszy I drzecie głośne paszczęki po uszy? To-ć was musi kląć, bodajżeście mieli Takąż wygodę, gdy będziecie chcieli! Niech was zarazi psia gwiazda robakiem I hajduk schodzi z gotowym półhakiem, Gorące czasy przepuszczą wścieklinę, Hycel na białą dusi pargaminę, I jako stare, jako strawne sługi Niech orzą kijem za czujne wysługi, I zapomniawszy waszej przeszłej cnoty, Wloką wpółżywych hakiem między płoty! ŁAŹNIA
W ciepłe południe,
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 169
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
. Kształt porzezany przy jednej spódnicy O skrytej każe myślić tajemnicy; Trzewik subtelny, cieniuchna pończoszka, Bez której podczas pokaże się nóżka, Gdy ją dla chłodu z rana sobie rosi, A Zefir suknie poddyma i wznosi. Owa tak wszytek strój na się przybiera, Że mało oczom przebiegłym wydziera, Bodajże tedy za taką wygodę Wieczną psia gwiazda wiodła nam pogodę! Wolę, że się świat drugi raz zagrzeje I faetońskim opałem zniszczeje, Niżby mię miała jesienna część roku I zima zbawić takiego widoku. Wtenczas się wszytka zamknie jak do skrzynie, Wtenczas się cała w kożuchy uwinie, Załóżką piersi pilno obwaruje I sznurowaniem zazdrosnym skrępuje; Głowę to w
. Kształt porzezany przy jednej spódnicy O skrytej każe myślić tajemnicy; Trzewik subtelny, cieniuchna pończoszka, Bez której podczas pokaże się nóżka, Gdy ją dla chłodu z rana sobie rosi, A Zefir suknie poddyma i wznosi. Owa tak wszytek strój na się przybiera, Że mało oczom przebiegłym wydziera, Bodajże tedy za taką wygodę Wieczną psia gwiazda wiodła nam pogodę! Wolę, że się świat drugi raz zagrzeje I faetońskim opałem zniszczeje, Niżby mię miała jesienna część roku I zima zbawić takiego widoku. Wtenczas się wszytka zamknie jak do skrzynie, Wtenczas się cała w kożuchy uwinie, Załóżką piersi pilno obwaruje I sznurowaniem zazdrosnym skrępuje; Głowę to w
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 178
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
osobą! Zawieram oczy, Czekać cię ochoczy. CZUJNOŚĆ
Niechaj ci poduszka w tę noc nie smakuje, We łzach i wzdychaniu nie śpi, kto miłuje: Żołnierz sławę traci, Gnuśniejąc w pokoju, Noc najlepiej płaci W Kupidowym boju; W cieniu się ukryją Utarczki miłości, Same gwiazdy biją Pobudkę lubości. Sam się o wygodę gnojek nie frasuje, We łzach i wzdychaniu nie śpi, kto miłuje.
Czujno strzeż Wenery, bo to pani płocha, Uciecze-ć, jak uśniesz, nie drzemie, kto kocha:
Kto śpi, w niepamięci Godzien umrzeć wiecznej U tej, której chęci Życzył sobie wdzięcznej; Kto na przysmak waży, Nie zaśpi
osobą! Zawieram oczy, Czekać cię ochoczy. CZUJNOŚĆ
Niechaj ci poduszka w tę noc nie smakuje, We łzach i wzdychaniu nie śpi, kto miłuje: Żołnierz sławę traci, Gnuśniejąc w pokoju, Noc najlepiej płaci W Kupidowym boju; W cieniu się ukryją Utarczki miłości, Same gwiazdy biją Pobudkę lubości. Sam się o wygodę gnojek nie frasuje, We łzach i wzdychaniu nie śpi, kto miłuje.
Czujno strzeż Wenery, bo to pani płocha, Uciecze-ć, jak uśniesz, nie drzemie, kto kocha:
Kto śpi, w niepamięci Godzien umrzeć wiecznej U tej, której chęci Życzył sobie wdzięcznej; Kto na przysmak waży, Nie zaśpi
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 281
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
wyjechawszy nad samym morzem, bo też w niektórych miejscach i wodą trzeba było jechać.
Na pokarm od tamtego miasta za mil siedym włoskich stałem w mieście Fano. Nad samym brzegiem morskim na pogóreczku, murem wysokim barzo otoczone
i wałem głębokim, ab intra wesołe, pałace i kamienice nieszpetne mające w sobie, ludne i wygodę wszelaką quoad victualia. 43v
Nocleg za mil 15 włoskich w mieście Senigallia, także nad samym brzegiem morskim leżącym. To miasto insze, wszytkie excellens magnitudine et ordine, murem barzo wybornym i wałem otoczone.
Tych miast wszytkich począwszy od Imoli inclusive był jeden kardynał posesorem i prepozytem od Ojca Świętego, który rezydencją swoję miał
wyjechawszy nad samym morzem, bo też w niektórych miejscach i wodą trzeba było jechać.
Na pokarm od tamtego miasta za mil siedym włoskich stałem w mieście Fano. Nad samym brzegiem morskim na pogóreczku, murem wysokim barzo otoczone
i wałem głębokim, ab intra wesołe, pałace i kamienice nieszpetne mające w sobie, ludne i wygodę wszelaką quoad victualia. 43v
Nocleg za mil 15 włoskich w mieście Senigallia, także nad samym brzegiem morskim leżącym. To miasto insze, wszytkie excellens magnitudine et ordine, murem barzo wybornym i wałem otoczone.
Tych miast wszytkich począwszy od Immoli inclusive był jeden kardynał posesorem i prepozytem od Ojca Świętego, który rezydencją swoję miał
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 182
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
wielkości niemałej i wyśmienicie exstruitur, ale jeszcze imperfectum opus.
Ma to miejsce więcej niż cztery tysiące komór, a barzo wesołych i wspaniałych; wschody wszytkie z gankami żelaznemi, wybornej roboty. W każdej komorze jest łóżek po trzy albo po cztery, w których ci żołnierze 89 mieszkają, mając swoję pewną pensją cotygodniową i wszelką wygodę przez cały swój żywot, i barwę co rok jednakowej liberii z sołdatami. Kędy było podczas mojej bytności więcej niżeli osim albo dziewięć tysięcy; wszytko albo bez ręki, albo bez nogi, albo też i bez obuch drudzy, i wiele grzecznych, młodych, którzy pod ten czas wojny szwanki poodbierali.
wielkości niemałej i wyśmienicie exstruitur, ale jeszcze imperfectum opus.
Ma to miejsce więcej niż cztery tysiące komór, a barzo wesołych i wspaniałych; wschody wszytkie z gankami żelaznemi, wybornej roboty. W kożdej komorze jest łóżek po trzy albo po cztery, w których ci żołnierze 89 mieszkają, mając swoję pewną pensją cotygodniową i wszelką wygodę przez cały swój żywot, i barwę co rok jednakowej liberii z sołdatami. Kędy było podczas mojej bytności więcej niżeli osim albo dziewięć tysięcy; wszytko albo bez ręki, albo bez nogi, albo też i bez obuch drudzy, i wiele grzecznych, młodych, którzy pod ten czas wojny szwanki poodbierali.
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 291
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
przecie in exercitio militari zostają, nie próżnują. Wartę zawsze i straż tamże doprawują, wał około tej fabryki kopią, ale non obligantur ad hoc, jeno który chce, ponieważ nad pensją ordynaryną na dzień po złotemu dają tym, którzy kopią. Jest wiele dużych, zdrowych, jeno że kalek, a wszyscy mają swoją wygodę dobrą, ponieważ ten szpital ma co rok intraty na tych żolnierzów i na edyfikację cztery miliony.
O Paryżu dalej nie piszę, gdyż na opisanie onego trzeba by ksiąg kilkunastu, dość jeno na tym, iż samych karet jest komput 50 000, ducta proportione jakowa ma być magnificencja miasta.
Dnia 10 Augustii. Byłem
przecie in exercitio militari zostają, nie próżnują. Wartę zawsze i straż tamże doprawują, wał około tej fabryki kopią, ale non obligantur ad hoc, jeno który chce, ponieważ nad pensją ordynaryną na dzień po złotemu dają tym, którzy kopią. Jest wiele dużych, zdrowych, jeno że kalek, a wszyscy mają swoją wygodę dobrą, ponieważ ten szpital ma co rok intraty na tych żolnierzów i na edyfikację cztery miliony.
O Paryżu dalej nie piszę, gdyż na opisanie onego trzeba by ksiąg kilkunastu, dość jeno na tym, iż samych karet jest komput 50 000, ducta proportione jakowa ma być magnificencja miasta.
Dnia 10 Augustii. Byłem
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 291
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004