miedzy myślą i materią postanowiony wszystkich rzeczy stworzonych; tak tych które w oczy idą/ jako i tych które od oczu się kryją/ węzłem jest i związkiem: zaprawdę rzemieslnik/ Bóg a słowo z naturą ludzką złączone/ przez to zuniowane jest ze wszystkim stworzeniem. I któryż sposób do naprawy wszytkich rzeczy/ mógł być wymyślony sposobniejszy? Zaprawdę żaden/ A ten dobrodziejstwu Bogarodzicy przypisuje Damascen: bo dla tego wszytkie doskonałości wszystkich kreatur/ do jednej zebrał/ aby z niej człowieczeństwo wziąwszy/ w której wszytkich kreatur było skrócenie/ wszytkich do siebie mocno przywiązał/ ze wszytkimi się spowinowacił/ wszytkich uszlachcił/ i do pierwszego dostojeństwa przyjwrócił. Wszytkie mówię kreatury
miedzy myślą y máteryą postánowiony wszystkich rzeczy stworzonych; ták tych które w oczy idą/ iáko y tych które od oczu się kryią/ węzłem iest y związkiem: záprawdę rzemieslnik/ Bog á słowo z náturą ludzką złączone/ przez to zuniowáne iest ze wszystkim stworzeniem. I ktoryż sposob do nápráwy wszytkich rzeczy/ mogł być wymyślony sposobnieyszy? Zaprawdę żaden/ A ten dobrodźieystwu Bogárodźicy przypisuie Dámáscen: bo dla teg^o^ wszytkie doskonáłośći wszystkich kreátur/ do iedney zebrał/ áby z niey człowieczeństwo wźiąwszy/ w ktorey wszytkich kreátur byłó skrocenie/ wszytkich do śiebie mocno przywiązał/ ze wszytkimi się spowinowáćił/ wszytkich vszláchćił/ y do pierwszego dostoieństwá przyywroćił. Wszytkie mowię kreátury
Skrót tekstu: BirkOboz
Strona: 7
Tytuł:
Kazania obozowe o Bogarodzicy
Autor:
Fabian Birkowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
przed biciem godziny, osoby się do dzwona zbliżają reprezentujące Mękę Pańską, i każda z nich uderza młotem wybijając godzinę taką, jaka jest.
Podobne Dzieło dziwne ma Miasto Argentina, albo Strażburg w Holsacyj Francuzom przez Ranstacki Traktat, oddany, gdzie w Katedralnym Kościele w Ołtarzu jest Zegar, inwencją powiadają Mikołaja Kopernika sławnego Polskiego Matematyka wymyślony, który także godziny, dni, Miesiące, rok, bieg Słońca, Miesiąca Lunacje znaki reprezentuje. Gdy godzinę ma bić zegar, kogut skrzydłami trzepie, Chrystus Zmartwychwstający za śmiercią goni, godziny wybija uciekając. Idzie w komput tych dziwnych inwencyj Zegar Pragski, który opisałem traktując o Czechach w Peregrynancie. W Wenecyj,
przed biciem godziny, osoby się do dzwona zbliżaią reprezentuiące Mękę Pańską, y każda z nich uderza młotem wybiiaiąc godzinę taką, iaka iest.
Podobne Dzieło dziwne ma Miasto Argentina, albo Strażburg w Holsacyi Francuzom przez Ranstacki Traktat, oddany, gdzie w Katedralnym Kośćiele w Ołtarzu iest Zegar, inwencyą powiadaią Mikołaia Kopernika sławnego Polskiego Matemátyka wymyślony, ktory także godziny, dni, Miesiące, rok, bieg Słońca, Miesiąca Lunacye znaki reprezentuie. Gdy godzinę ma bić zegar, kogut skrzydłami trzepie, Chrystus Zmartwychwstaiący za śmiercią goni, godziny wybiia uciekaiąc. Idzie w komput tych dziwnych inwencyi Zegar Pragski, ktory opisałem traktuiąc o Czechach w Peregrynancie. W Wenecyi,
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 676
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
glinę przytęższą (ale nie rzadką) na prototyp przytłocz/ azać się powiedzie/ zdjąć daj żaschnie? jeżeli się rysa jaka pokaże/ gliną rozprawioną łatwo subtelnie zasmarujesz. A kiedybyś też i w garnczarskim piecu tęż samę wypalić dał polewaną. Namieniam ci tu nim zapomnę piękny kunszt/ nie dawno od dobrej głowy wymyślony i z podziwieniem moim widziany. Wiesz iz nie w każdym kraju kamień do ciosu/ nie w każdym i rzemiśnik do tej roboty znajduje się. Wiesz i to że Kapitella w budynkach/ Kościołach z kamienia warowne bywają w defekcie kamienia taki kunszt wymyślono. Z gipsu formy ulito tak wielkie a różne/ jak wielkie miały być
glinę przytęższą (ále nie rzádką) ná prototyp przytłocz/ ázáć się powiedźie/ zdiąć dái żáschnie? ieżeli się rysa iáka pokaze/ gliną rospráwioną łátwo subtelnie zásmáruiesz. A kiedybyś też i w gárnczárskim piecu tęż sámę wypalić dał polewaną. Námieniám ci tu nim zápomnę piękny kunszt/ nie dáwno od dobrey głowy wymyślony i z podziwieniem moim widźiány. Wiesz iz nie w kożdym kráiu kamień do ćiosu/ nie w kázdym i rzemiśnik do tey roboty znáyduie się. Wiesz i to że Cápitellá w budynkách/ Kośćiołách z kámienia wárowne bywáią w defekćie kámieniá táki kunszt wymyślono. Z gipsu formy ulito ták wielkie á rozne/ iák wielkie miáły bydź
Skrót tekstu: SekrWyj
Strona: 145
Tytuł:
Sekret wyjawiony
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Colegii Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1689
Data wydania (nie wcześniej niż):
1689
Data wydania (nie później niż):
1689
jeden rok Rzczypospolitej ukradł, i wyraził: oto stąd etc. i wracam ich. To nieszczęście wielkie dla Rzeczypospolitej, iż ren świątobliwy Podskarbi, dla zerwanego tego Sejmu Grodzińskiego, i innych po nim niedoszłych Sejmów, niemógł tak przykładnego i pamiętnego uczynku w Konstytucje wprowadksić. Co zaś oczywista, że kwit od Przodków naszych wymyślony, na ukaranie Podskarbiego, teraz zążywany jest od nas na podszarpanie jego in privatum. OŚMA.
5to Co zaś do Poborcoe, których instaurował, i składał in antecessum Pos skarbi, kiedy płacą miał w ręku swoich, to samo wielką powinno być racją, żeby płaca wojska w rękach Podskarbiego nigdy niebyła. Bo na
ieden rok Rzczypospolitey ukradł, y wyraźił: oto ztąd etc. y wracam ich. To nieszczęśćie wielkie dla Rzeczypospolitey, iż ren świątobliwy Podskarbi, dla zerwanego tego Seymu Grodźińskiego, y innych po nim niedoszłych Seymow, niemogł ták przykładnego y pamiętnego uczynku w Konstytucye wprowadxić. Co żaś oczywista, że kwit od Przodkow nászych wymyślony, ná ukaránie Podskarbiego, teraz zążywany iest od nas ná podszarpánie iego in privatum. OSMA.
5tó Co záś do Poborcoe, ktorych instaurował, y składał in antecessum Pos skarbi, kiedy płacą miał w ręku swoich, to sámo wielką powinno być rácyą, żeby płaca woyská w rękách Podskarbiego nigdy niebyłá. Bo na
Skrót tekstu: RadzKwest
Strona: 145
Tytuł:
Kwestie polityczne
Autor:
Franciszek Radzewski
Drukarnia:
Drukarnia Akademicka
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
JANA DAMASCENA,
Tedy Teudas schyliwszy przeklętemu ucha Szatanowi, od niego rady chytrej słucha, Według której kierując język swój zdradliwy, Do Króla w ten sens rzecze: Królu miłościwy! Jeśli chcesz, aby Syn Twój posłuszny był Tobie, I w Jego młodej pragniesz upor znieść osobie, Odemnie jest kunszt taki na to wymyślony, Od którego musi być pewnie zwyciężony: Bo twardy jego upor, który dotąd słynie W nim, tak się prędko, jak wosk od ognia, rozpłynie. A Król widząc tą w mowie pychą nadętego Człowieka, weselił się wielce z tych słów jego. I miał nadzieję pewną, że jego kłamliwy Język odwiedzie Syna
IANA DAMASCENA,
Tedy Theûdas schyliwszy przeklętemu vchá Szátánowi, od niego rády chytrey słucha, Według ktorey kieruiąc ięzyk swoy zdrádliwy, Do Krolá w ten sens rzecze: Krolu miłośćiwy! Ieśli chcesz, áby Syn Twoy posłuszny był Tobie, Y w Iego młodey prágniesz vpor znieść osobie, Odemnie iest kunszt táki ná to wymyślony, Od ktorego muśi bydź pewnie zwyćiężony: Bo twárdy iego vpor, ktory dotąd słynie W nim, ták się prędko, iák wosk od ogniá, rospłynie. A Krol widząc tą w mowie pychą nádętego Człowieká, weselił się wielce z tych słow iego. Y miał nádźieię pewną, że iego kłamliwy Ięzyk odwiedźie Syná
Skrót tekstu: DamKuligKról
Strona: 221
Tytuł:
Królewic indyjski
Autor:
Jan Damasceński
Tłumacz:
Mateusz Ignacy Kuligowski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Muzy/ a z której strony przerżniesz jabko/ po obojej ma umęczenie Pańskie/ znać i krzyż i Pana na nim/ jako trzeba. Twierdzą za pewne/ że jest to drzewo jedno z onym Rajskim Scientiae boni et mali, którego owoc rodzicom naszym był zakazany/ przydawają i to/ iż ludzie starzy/ niż był wymyślony papier/ liście ususzywszy/ na nim pisywali/ i podobieństwo/ bo linie tak porządnie od wierzchu do dołu natura puściła/ jako je owo kto umiejętnie na papierze/ abo pargaminie działa. PRZYDATEK. Prawie dziwne drzewo Liście. Japka z krucyfiksem. Papier. Peregrynacja
SLuszniejby się to/ o tych Kairskich Mauzach powiedzieć i wierzyc
Muzy/ á z ktorey strony przerżniesz iábko/ po oboiey ma umęczenie Páńskie/ znáć y krzyż y Páná ná nim/ iáko trzebá. Twierdzą zá pewne/ że iest to drzewo iedno z onym Ráyskim Scientiae boni et mali, ktorego owoc rodźicom nászym był zákazány/ przydawáią y to/ iż ludźie stárzy/ niż był wymyślony pápier/ liśćie ususzywszy/ ná nim pisywáli/ y podobieństwo/ bo linie ták porządnie od wierzchu do dołu náturá puśćiłá/ iáko ie owo kto umieiętnie ná pápierze/ ábo párgáminie dźiáła. PRZYDATEK. Práwie dziwné drzewo Liscie. Iápká z krucyfixem. Papier. Peregrynácya
SLusznieyby sie to/ o tych Káirskich Mauzách powiedzieć y wierzyc
Skrót tekstu: BreyWargPereg
Strona: 43
Tytuł:
Peregrynacja arabska albo do grobu św. Katarzyny
Autor:
Bernhard Breydenbach
Tłumacz:
Andrzej Wargocki
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
dręczyli Tyrani, Sług Boskich w szklaną machinę wsadzili, Zamknąwszy przeciw Słońcu wystawili. Nazwać by trzeba morze martwym trupem, Bez poruszenia korupcyj pełne, Albo też żony Lota solnym słupem, Ktoby rozpostarł w falach jego wełne, Bez wiatru, ktoby poznał własność morza, Swój by rumieniec utraciła zorza. Ustał by mądrych wymyślony sposób, Z wielkim pożytkiem budować Okręty, Jak dla towarów, tak wojennych Osób, Każdy od wody miałby słuszne wstręty, Bo co po Maszcie, po żaglu, po sznurze, Gdy rzeki stoją w leniwej posturze.
Byłby to upor, i rozum zbyt tępy, Ktoby Wszechmocnym Cudem nieokryślił, Jako
dręczyli Tyrani, Sług Boskich w szklaną machinę wsadzili, Zámknąwszy przeciw Słońcu wystáwili. Názwać by trzeba morze martwym trupem, Bez poruszenia korrupcyi pełne, Albo też żony Lota solnym słupem, Ktoby rozpostarł w falach iego wełne, Bez wiatru, ktoby poznał własność morza, Swoy by rumieniec utraćiła zorza. Ustał by mądrych wymyślony sposob, Z wielkim pożytkiem budować Okręty, Ják dla towarow, ták woiennych Osob, Każdy od wody miałby słuszne wstręty, Bo co po Maszćie, po żaglu, po sznurze, Gdy rzeki stoią w leniwey posturze.
Byłby to upor, y rozum zbyt tępy, Ktoby Wszechmocnym Cudem nieokryślił, Jáko
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 158
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
to pewna, bo wszyscy jesteśmy winni przed Bogiem: choć to jedni mniej, drudzy więcej: czego lubo sami dociec nie możemy, Bóg jednak jaśnie widząc wszystko, sprawiedliwie karze każdego.
Ale niewinni mówisz ludzie, i nie zasłużone narody częstokroć pokutują. Pospolity jest, lecz nie uważny, i od lekkomyślnych tylko ten zarzut wymyślony; bo jeżeli o jednym człowieku, którego poznać jest rzecz łacniejsza, twierdzić zapewne nie możemy, iż jest bez winy, cóż daleko barziej o całym narodzie, i tak wielkim ludzi mnóswie? i bez zmazy nie żyjemy. Wina, grzech, przestępstwo woli i Przykazania Boskiego, równo z mlekiem macierzyńskim w naturę naszę się
to pewna, bo wszyscy iesteśmy winni przed Bogiem: choć to iedni mniey, drudzy więcey: czego lubo sami dociec nie możemy, Bóg iednak iaśnie widząc wszystko, sprawiedliwie karze każdego.
Ale niewinni mówisz ludzie, i nie zasłużone narody częstokroć pokutuią. Pospolity iest, lecz nie uważny, i od lekkomyślnych tylko ten zarzut wymyślony; bo ieżeli o iednym człowieku, którego poznać iest rzecz łacnieysza, twierdzić zapewne nie możemy, iż iest bez winy, coż daleko barziey o całym narodzie, i tak wielkim ludzi mnóswie? i bez zmazy nie żyiemy. Wina, grzech, przestępstwo woli i Przykazania Boskiego, rowno z mlekiem macierzyńskim w naturę naszę się
Skrót tekstu: KryszStat
Strona: 184
Tytuł:
Stateczność umysłu
Autor:
Andrzej Kazimierz Kryszpin Kirszensztein
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1769
Data wydania (nie wcześniej niż):
1769
Data wydania (nie później niż):
1769
góry wieźli/ aby z nich nie zi achali. Nigdyby na tej się polityce nie sadził/ gdyby in atrum wprowadziwszy/ titulum Triclinij pokazawszy/ nie miał mu z tytułem monumenti w oczy zabieżeć. Skłońcie oczy Jaśnie wielmożni Miłościwi Panowie na ten bogaty/ na ten wyniosły/ na ten Książęcy/ tylko że konceptem śmierci wymyślony aparacik/ który dziś w trunie zawarty/ tym kamieniem zapieczętowany widzicie. Czuhał tu świat/ i ostróżnie czuhał/ aby Jaśnie Wielm: Jego Mości Pana N. (którego rozsypłym wpopioł tylko/ a nie wpamięć kościom te zewłoki oddajemy) in Titulũ Atrij przy świtaniu wyprawiwszy/ Titulũ Triclinij w południe okazawszy/ podczas wieczoru
gory wieźli/ áby z nich nie zi ácháli. Nigdyby ná tey się polityce nie sádźił/ gdyby in atrum wprowádźiwszy/ titulum Triclinij pokázawszy/ nie miał mu z tytułem monumenti w oczy zábieżeć. Skłońćie oczy Iásnie wielmożni Miłośćiwi Pánowie ná ten bogáty/ ná ten wyniosły/ ná ten Xiążęcy/ tylko że konceptem śmierći wymyślony áppáraćik/ ktory dźiś w trunie záwárty/ tym kámieniem zápieczętowány widźićie. Czuhał tu świát/ y ostrożnie czuhał/ áby Iásnie Wielm: Ie^o^ Mośći Páná N. (które^o^ rozsypłym wpopioł tylko/ á nie wpámięć kośćiom te zewłoki oddáiemy) in Titulũ Atrij przy świtániu wypráwiwszy/ Titulũ Triclinij w południe okázawszy/ podczás wieczoru
Skrót tekstu: WojszOr
Strona: 90
Tytuł:
Oratora politycznego [...] część pierwsza pogrzebowa
Autor:
Kazimierz Wojsznarowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644