Pańskiego sprawiono/ który tak różne nie tylko pokrewnością i wszelakiej przyjaźni związkami/ ale czasem i doległością miejsca dwoje w jedno zwykł jednoczyć serca: większego to jest niżeli tu na ziemi znaleźć ise może/ rozum/ dzieło. Co im pilniej I. M. P. N. usiebie uważa/ tym skłonniejszym serćem wyrokiem Bożym powinna część czyniąc/ i według nich wolę swoją miarkujac/ panieńskim wstydem okrytą/ powolność swoję Jego Mci P. oddała: przy tym zacnych innych osób zgromadzeniu ty na ten czas tak znacznie Jego Mci Upominki przyjmując wielce dziękuje: nad to małżeńską chęć i uprzejmość swojęcale oddajac i ofiarując. Oddawanie Upominków przy Weselu.
STateczna
Páńskiego spráwiono/ ktory tak rożne nie tylko pokrewnośćią y wszelákiey przyiáźni zwiąskámi/ ále cżásem y doległośćią mieyscá dwoie w iedno zwykł iednoczyć sercá: większego to iest niżeli tu ná źiemi ználeść ise moze/ rozum/ dźieło. Co im pilniey I. M. P. N. vśiebie vwáża/ tym skłonnieyszym serćem wyrokiem Bożym powinna cżęść cżyniąc/ y wedlug nich wolę swoią miárkuiac/ pánieńskim wstydem okrytą/ powolność swoię Iego Mći P. oddała: przy tym zacnych innych osob zgromádzeniu ty ná ten cżás ták znácżnie Iego Mći Vpominki przymuiąc wielce dźiękuie: nád to małżeńską chęć y vprzeymość swoięcále oddáiac y ofiáruiąc. Oddawanie Vpominkow przy Weselu.
STátecżná
Skrót tekstu: SpiżAkt
Strona: C4
Tytuł:
Spiżarnia aktów rozmaitych przy zalotach, weselach, bankietach, pogrzebach
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
Filozof powiedział/ że ciała nasze upadkowi i skażeniu podległy bo ręce śmiertelne nic nieśmiertelnego na świat nie wydały. Niech obfituje człowiek w bogactwach i dostatkach wszelakich/ śmierć jednak na to nic nie respektuje: a to nawiększa/ choć pełen cnot będzie ona i na to nie patrzy/ nawet i niewinność samę na chwile Dekretem i wyrokiem Najwyższego Pana znosi. Zgoła cokolwiek miedzy pierwszym i ostatnim dniem na człowieka padnie/ rzecz niepewna jest bo jeżeli na na nędzę i molestye patrzymy i dziecięciu długo cierpieć co świat przynosi niewczasu/ jeśli na bieg prędkości lat oczy obrócimy/ i stanowi wszelkiemu przykro znosić uszczerbek tego w czym się na świecie kocha. Stąd jeden nie
Philozoph powiedział/ że ćiáłá nasze vpadkowi y skáżeniu podległy bo ręce śmiertelne nic nieśmiertelnego ná świát nie wydáły. Niech obfituie cżłowiek w bogáctwách y dostátkach wszelákich/ śmierć iednak ná to nic nie respektuie: á to nawiększa/ choć pełen cnot będźie oná y ná to nie pátrzy/ náwet y niewinność samę na chwile Dekretem y wyrokiem Naywyższego Páná znośi. Zgołá cokolwiek miedzy pierwszym y ostátnim dniem ná cżłowieká pádnie/ rzecż niepewna iest bo ieżeli na ná nędzę y molestye pátrzymy y dziećięciu długo ćierpieć co świát przynośi niewczásu/ ieśli ná bieg prędkośći lat ocży obroćimy/ y stanowi wszelkiemu przykro znośić vszcżerbek tego w cżym sie ná świećie kocha. Ztąd ieden nie
Skrót tekstu: SpiżAkt
Strona: F4v
Tytuł:
Spiżarnia aktów rozmaitych przy zalotach, weselach, bankietach, pogrzebach
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
jest książę prymas Radziejowski z domem Lubomirskich wystawił księcia de Konti francuza i nominować go śmiał bez większej części polskiej. Przy dwóch zaś hetmanach koronnych i trzecim Słuszce polnym litewskim, także przy licznym senacie całe księstwo litewskie a przytem województwa krakowskie, poznańskie, sandomierskie, mazowieckie z ziemiami przez biskupa kujawskiego nominowały księcia imć saskiego prawie wyrokiem divinitus: bo nigdy w umyśle nie będącego i intencji, obie partie albo Scissie uporczywie lubo szły, atoli Scysjia księcia saskiego przez dwie niedziele w traktaty wchodziła cum adversa parte, nie pomogły jednak aliae rationes i nie przyciągnęły ad unitatem. Z obu stron solennitates actuum gotowały się in ordine electii et in ordine ad coronationem.
jest książę prymas Radziejowski z domem Lubomirskich wystawił księcia de Conti francuza i nominować go śmiał bez większéj części polskiej. Przy dwóch zaś hetmanach koronnych i trzecim Słuszce polnym litewskim, także przy licznym senacie całe księstwo litewskie a przytém województwa krakowskie, poznańskie, sandomierskie, mazowieckie z ziemiami przez biskupa kujawskiego nominowały księcia jmć saskiego prawie wyrokiem divinitus: bo nigdy w umyśle nie będącego i intencyi, obie partye albo Scissie uporczywie lubo szły, atoli Scyssyia księcia saskiego przez dwie niedziele w traktaty wchodziła cum adversa parte, nie pomogły jednak aliae rationes i nie przyciągnęły ad unitatem. Z obu stron solennitates actuum gotowały się in ordine electii et in ordine ad coronationem.
Skrót tekstu: ZawiszaPam
Strona: 189
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Krzysztof Zawisza
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1715 a 1717
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1717
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Julian Bartoszewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Jan Zawisza
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1862
Pomiestnym Laodyceńskim/ w Kanonie trzynastym/ a po tym na Synodzie Powszechnym siódmym/ w Kanonie trzecim zakazali/ aby świetski lud pospolity nie obierał na dostojeństwo Kapłańskie wstąpić mającego. i którybykolwiek Biskup/ abo Presbyter lub Diakon od świetskiej władzy był obrany/ obranie takie aby nie było ważne. Cóż tu za takim SS. Ojców wyrokiem mają ludzie świetscy z prawa Boskiego władzy do obierania osób na stan duchowny? A my jednak w tym z Jednym Filaletem i przeciwo Ojcom/ i przeciwo Apostołom/ i przeciwo samemu Panu Chrystusowi. Co też za jedność ytożstwo Kapłaństwa Duchownego/ względem którego wszyscy pobożni ludzie męźczyzny i niewiasty/ ofiarę chwały/ na każdy dzień/
Pomiestnym Láodyceńskim/ w Kanonie trzynastym/ á po tym ná Synodźie Powszechnym śiodmym/ w Kanonie trzećim zákazáli/ áby świetski lud pospolity nie obierał ná dostoieństwo Kápłáńskie wstąpić máiącego. y ktorybykolwiek Biskup/ ábo Presbyter lub Dyakon od świetskiey władzy był obrány/ obránie tákie áby nie było ważne. Coż tu zá tákim SS. Oycow wyrokiem máią ludźie świetscy z práwá Boskiego władzy do obieránia osob ná stan duchowny? A my iednák w tym z Iednym Philáletem y przećiwo Oycom/ y przećiwo Apostołom/ y przećiwo sámemu Pánu Christusowi. Co też zá iedność ytożstwo Kápłáństwá Duchownego/ względem ktorego wszyscy pobożni ludźie męźcżyzny y niewiásty/ ofiárę chwały/ ná każdy dźień/
Skrót tekstu: SmotApol
Strona: 50
Tytuł:
Apologia peregrinacjej do Krajów Wschodnich
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Dermań
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1628
Data wydania (nie wcześniej niż):
1628
Data wydania (nie później niż):
1628
Die 3. Maii. mane.
Z ogniem TEODOZEGO gdy oświadcza zarza. Cóż mniemasz nie Bożali w nas miłość rozżarza: Któryż jest człowiek który żyć będzie/ a nie ogląda śmierci/ rzekł królujący Prorok: a to chcąc nam ukazać/ i na pamięć przywieść częstokrotne śmierci rozbiranie/ onej to/ która raz jest wyrokiem Bożym człowiekowi postanowiona/ iżbyśmy starali się dobrze schodzić z życia tego. Zawsze straszna ta śmierci i sądu trąmba brzmiała w uszach ś^o^ Patriarchi naszego TEODOZEGO Pieczarskiego/ zawsze go do dobrych i Panu Bogu miłych w Pieczarze ciała i dusze ćwiczeni/ jakoby nijakim bodźcem stimulowała/ zawsze o niebieskich/ przeyźrzawszy ziemne marności myślić pobudzała/
Die 3. Maii. mane.
Z ogniem THEODOZEGO gdy oświadcza zarzá. Coż mniemasz nie Bożali w nas miłość rozżarza: KToryż iest człowiek ktory żyć będźie/ á nie ogląda smierći/ rzekł kroluiący Prorok: á to chcąc nam vkázáć/ y ná pámięć przywieść częstokrotne smierći rozbiránie/ oney to/ ktora raz iest wyrokiem Bożym człowiekowi postánowiona/ iżbysmy stáráli się dobrze zchodźić z żyćia tego. Záwsze strászna tá śmierci y sądu trąmbá brzmiáłá w vszach ś^o^ Pátriarchi nászego THEODOZEGO Pieczárskiego/ záwsze go do dobrych y Pánu Bogu miłych w Pieczárze ćiáłá y dusze ćwiczeni/ iákoby niiákim bodźcem stimulowałá/ záwsze o niebieskich/ przeyźrzawszy ziemne márnośći myslić pobudzáłá/
Skrót tekstu: KalCuda
Strona: 96.
Tytuł:
Teratourgema lubo cuda
Autor:
Atanazy Kalnofojski
Drukarnia:
Drukarnia Kijowopieczerska
Miejsce wydania:
Kijów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
Któż może rzec, tylko ten, kto w szaleństwie błądzi, że cale Boga nie masz, co na ziemi rządzi. Chcąc grzeszyć, każdy zmyśla: „Nie masz z nami Boga!” – inaczej straszyłaby go grzechowa trwoga. Aleć i jawne głupstwo słabym stoi krokiem, leci na łeb dotknione za Boskim wyrokiem. Budujemy ku niebu zamki i pałace, mniemając, że na wieki zażyjem swej prace, alić gdy jutro każą wyzuć się z żywota, wtenczas ujrzy, że była szalona robota. Rozsadzamy dziardyny ślicznymi drzewami, wirydarze zdobimy wonnymi różami, a co, głupcy, siejemy, ledwie dziedzic trzeci ujrzy i jabłko urwą wnuków jego
Któż może rzec, tylko ten, kto w szaleństwie błądzi, że cale Boga nie masz, co na ziemi rządzi. Chcąc grzeszyć, kożdy zmyśla: „Nie masz z nami Boga!” – inaczej straszyłaby go grzechowa trwoga. Aleć i jawne głupstwo słabym stoi krokiem, leci na łeb dotknione za Boskim wyrokiem. Budujemy ku niebu zamki i pałace, mniemając, że na wieki zażyjem swej prace, alić gdy jutro każą wyzuć się z żywota, wtenczas ujrzy, że była szalona robota. Rozsadzamy dziardyny ślicznymi drzewami, wirydarze zdobimy wonnymi różami, a co, głupcy, siejemy, ledwie dziedzic trzeci ujrzy i jabłko urwą wnuków jego
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 32
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
życia nie wiedziała? Gdyby mój wiek przechodził Matuzala w lata, jeszcze by mi za fawor ta uszła prywata. Zda mi się, że zmarłemu owa to dziecina tak rzecze: „Umarł stary!” – co mówić poczyna. Tak też pewnym robaczkom dzień zda się być rokiem, gdy już dłużej nie może żyć górnym wyrokiem. I kwiatek, który z rana spod ziemie wyziera, za wiek licząc godziny, w wieczór obumiera. Kwiateczku, z rana dzieckiem, w pół dnia mężem całym, w zachodzie słońca jesteś już, kwiatku, zgrzybiałym! Umierasz z zajściem słońca, rodzisz się, gdy świta, jeden cię Febus dzieckiem, mężem,
życia nie wiedziała? Gdyby mój wiek przechodził Matuzala w lata, jeszcze by mi za fawor ta uszła prywata. Zda mi się, że zmarłemu owa to dziecina tak rzecze: „Umarł stary!” – co mówić poczyna. Tak też pewnym robaczkom dzień zda się być rokiem, gdy już dłużej nie może żyć górnym wyrokiem. I kwiatek, który z rana spod ziemie wyziera, za wiek licząc godziny, w wieczór obumiera. Kwiateczku, z rana dzieckiem, w pół dnia mężem całym, w zachodzie słońca jesteś już, kwiatku, zgrzybiałym! Umierasz z zajściem słońca, rodzisz się, gdy świta, jeden cię Febus dzieckiem, mężem,
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 65
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
, zginęłam! Powtarzam serdeczne wzdychania i głos mój brzmi od nieznajomego kochania, a tak gdy już me członki miłość splądrowała, żądzom moim z triumfem zamki odebrała. Ach, nikt mię już z tak srogich ogniów nie ratuje? Żaden się z ludzi ani z bogów nie zmiłuje? Więc Ty, któryś boleści moich jest wyrokiem, Ty, Kochanku mój, patrzysz na to suchym okiem? Wy, duchowie niebiescy, byście pomoc dali, proszę, bo was, co i mnie, tenże ogień pali. Ale cóż czynię, na co proszę o te frukty! Jest w różach oszukanie, jest i w jabłkach drugdy. Zda mi
, zginęłam! Powtarzam serdeczne wzdychania i głos mój brzmi od nieznajomego kochania, a tak gdy już me członki miłość splądrowała, żądzom moim z tryumfem zamki odebrała. Ach, nikt mię już z tak srogich ogniów nie ratuje? Żaden się z ludzi ani z bogów nie zmiłuje? Więc Ty, któryś boleści moich jest wyrokiem, Ty, Kochanku mój, patrzysz na to suchym okiem? Wy, duchowie niebiescy, byście pomoc dali, proszę, bo was, co i mnie, tenże ogień pali. Ale cóż czynię, na co proszę o te frukty! Jest w różach oszukanie, jest i w jabłkach drugdy. Zda mi
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 130
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
grzesznych męczony, dla ich zbawienia jako łotr zelżony. Z czego jako źli będą zawstydzeni i zatrwożeni! Sam w majestacie chwały niewidanej, w złotych obłokach, w mocy niesłychanej Król się pokaże złym i sprawiedliwym jak bojaźliwym. Twarz swoję pełną Boskiej wspaniałości pokaże dobrym w dziwnej łaskawości, patrzając na nich barzo wdzięcznym okiem przed swym wyrokiem. Co oni widząc, padną na kolana: “Błogosławionyś – przywitają Pana – który dać idziesz zapłatę każdemu: złemu, dobremu!”. Źli zaś obaczą Sędziego srogiego, twarz zagniewaną dziwnie mającego, pełną piorunów, pełną surowości, zapalczywości. Nie tak się zlękną piekła gorącego jako Sędziego srogo patrzącego. O,
grzesznych męczony, dla ich zbawienia jako łotr zelżony. Z czego jako źli będą zawstydzeni i zatrwożeni! Sam w majestacie chwały niewidanej, w złotych obłokach, w mocy niesłychanej Król się pokaże złym i sprawiedliwym jak bojaźliwym. Twarz swoję pełną Boskiej wspaniałości pokaże dobrym w dziwnej łaskawości, patrzając na nich barzo wdzięcznym okiem przed swym wyrokiem. Co oni widząc, padną na kolana: “Błogosławionyś – przywitają Pana – który dać idziesz zapłatę każdemu: złemu, dobremu!”. Źli zaś obaczą Sędziego srogiego, twarz zagniewaną dziwnie mającego, pełną piorunów, pełną surowości, zapalczywości. Nie tak się zlękną piekła gorącego jako Sędziego srogo patrzącego. O,
Skrót tekstu: BolesEcho
Strona: 53
Tytuł:
Przeraźliwe echo trąby ostatecznej
Autor:
Klemens Bolesławiusz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jacek Sokolski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
Już wam stworzenia nie będą służyły, ale mękami bez końca trapiły, już mię w uciskach wzywać nie będziecie, wiecznie zginiecie. Strzec was nie będą święci Aniołowie, ale katować okrutni czartowie. Matką się moją cieszyć nie będziecie w swoim kłopocie. Już na was suchym patrzać będę okiem, nie litując się was za tym wyrokiem, już od was łaskę na wieki odejmę, do niej nie przyjmę”. A oni krzykną: “Boże dobrotliwy, więc nas przeklinasz, Jezu miłościwy?! Gdzież są wnętrzności miłosierdzia Twego nieskończonego? Iżaliś nas krwią nie odkupił drogą, zażeś nie umarł dla nas śmiercią srogą? Mat. 25,(41
Już wam stworzenia nie będą służyły, ale mękami bez końca trapiły, już mię w uciskach wzywać nie będziecie, wiecznie zginiecie. Strzec was nie będą święci Aniołowie, ale katować okrutni czartowie. Matką się moją cieszyć nie będziecie w swoim kłopocie. Już na was suchym patrzać będę okiem, nie litując się was za tym wyrokiem, już od was łaskę na wieki odejmę, do niej nie przyjmę”. A oni krzykną: “Boże dobrotliwy, więc nas przeklinasz, Jezu miłościwy?! Gdzież są wnętrzności miłosierdzia Twego nieskończonego? Iżaliś nas krwią nie odkupił drogą, zażeś nie umarł dla nas śmiercią srogą? Matth. 25,(41
Skrót tekstu: BolesEcho
Strona: 60
Tytuł:
Przeraźliwe echo trąby ostatecznej
Autor:
Klemens Bolesławiusz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jacek Sokolski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004