zacnych pokrewnych przyjaciół przyjaciół i sąsiadów miłych/ serdecznym żalem obciążonych nie widzi? Kto życzliwych sług służebnic/ poddanych płaczem i lamentem wielce smętnych/ do społecznego pożałowania/ nie jest poruszony? Ile obaczyć i zrozumieć mogę/ ledwieby się kto taki/ w tym zacnym Kole znaleźć mógł. Ale na to pamiętając/ że wszyscy wyrokom Bożym podlegli jesteśmy/ miarę w żalu zachować musimy/ zawarte zacnego zmarłego oczy już na to nie patrzą/ próżny proch i sprochniałe ciało o to nic niedba. Pan bóg tylko sam widzi/ że tą ludzkością Wm. M. M. PP. do odwdzieczenia jest skłonna wszytka Familia zacnego Domu zmarłego tego. Bogdaj
zacnych pokrewnych przyiaćioł przyiaćioł y sąśiádow miłych/ serdecżnym żalem obćiążonych nie widźi? Kto życzliwych sług służebnic/ poddánych plácżem y lamentem wielce smętnych/ do społecżnego pożáłowánia/ nie iest poruszony? Ile obacżyć y zrozumieć mogę/ ledwieby sie kto táki/ w tym zacnym Kole ználeść mogł. Ale ná to pámiętáiąc/ że wszyscy wyrokom Bożym podlegli iestesmy/ miárę w żalu záchowáć muśimy/ záwárte zacnego zmárłego ocży iuż ná to nie pátrzą/ prożny proch y zprochniáłe ćiáło o to nic niedba. Pan bog tylko sam widźi/ że tą ludzkośćią Wm. M. M. PP. do odwdźiecżenia iest skłonna wszytká Fámilia zacnego Domu zmárłego tego. Bogday
Skrót tekstu: SpiżAkt
Strona: E4v
Tytuł:
Spiżarnia aktów rozmaitych przy zalotach, weselach, bankietach, pogrzebach
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
nieskuteczności tych wszystkich sposobów ten następujący dyskurs. § 18 Co rozumieć o tych maksymach: fatis suis permittendam esse Rempublicam. Polska nierządem i nieporządkiem stoi.
Są więc na ostatek i tacy, którzy widząc, że sejmy ordynaryjne tymi wyżej specyfikowanymi sposobami w rzeczy samej nie są do utrzymania podobne... desperują o Rzplitej i wyrokom ją swoim zostawić, wszystkiemu dać pokój, niepodobnych rzeczy daremnie i próżno nie tentować, za najrozumniejszy sentyment i za regułę swego życia mają. Na co darmo, mówią, bez pożytku nadziei pracować, na co darmo pocić się? „I wół niechętnie płonną ziemię kraje, dobra, choć znuży, lecz pszenicę daje.
nieskuteczności tych wszystkich sposobów ten następujący dyskurs. § 18 Co rozumieć o tych maksymach: fatis suis permittendam esse Rempublicam. Polska nierządem i nieporządkiem stoi.
Są więc na ostatek i tacy, którzy widząc, że sejmy ordynaryjne tymi wyżej specyfikowanymi sposobami w rzeczy samej nie są do utrzymania podobne... desperują o Rzplitej i wyrokom ją swoim zostawić, wszystkiemu dać pokój, niepodobnych rzeczy daremnie i próżno nie tentować, za najrozumniejszy sentyment i za regułę swego życia mają. Na co darmo, mówią, bez pożytku nadziei pracować, na co darmo pocić się? „I wół niechętnie płonną ziemię kraje, dobra, choć znuży, lecz pszenicę daje.
Skrót tekstu: KonSSpos
Strona: 156
Tytuł:
O skutecznym rad sposobie
Autor:
Stanisław Konarski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1760 a 1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1760
Data wydania (nie później niż):
1763
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma wybrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
żałośne przychodzą nowiny, że Domy Wielkie i Zacne, które bez wszelkiej skazy pierwej zostawały, teraz szpetną zdradziectw, i od Pana swego odstępstwa notę na się zaciągają, a zapomniawszy Wiary Świętej, zapomniawszy tych w których się urodzili, swobód i wolności, z ochotnemi pod jarzmo Szwedzkie karkami ubiegają się. Aleć się to wyrokom Boskiem przypisać musi: a pozna osądzi potomność, i każdemu swoję, której kto godzien, odda pochwałę. Zdrugiej zaś strony, co może być piękniejszego i pocieśniejszego, jako kiedy tak wiele ludzi wielkich całym statkiem w cnocie, i miłości przeciwko wierze świętej, i Ojczyźnie zostaje? i luboć się prawie rZeczy zwątpione
żáłośne przychodzą nowiny, że Domy Wielkie y Zacne, ktore bez wszelkiey skázy pierwey zostawáły, teraz szpetną zdradźiectw, y od Páná swego odstępstwá notę ná się záćiągáią, á zápomniawszy Wiáry Swiętey, zápomniawszy tych w ktorych się vrodźili, swobod y wolnośći, z ochotnemi pod iárzmo Sżwedzkie kárkámi vbiegáią się. Aleć się to wyrokom Boskiem przypisáć muśi: á pozna osądźi potomność, y káżdemu swoię, ktorey kto godźien, odda pochwałę. Zdrugiey záś strony, co może bydź pięknieyszego y poćieśnieyszego, iáko kiedy ták wiele ludźi wielkich cáłym státkiem w cnoćie, y miłośći przeciwko wierze świętey, y Oyczyznie zostáie? y luboć się práwie rZeczy zwątpione
Skrót tekstu: LubJMan
Strona: 12
Tytuł:
Jawnej niewinności manifest
Autor:
Jerzy Sebastian Lubomirski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
kontrowersye respektem Dziesięcin, utwierdzone Prawo do ich brania od wszytkich Iure communi. Z czego wszytkiego jawnie patet, że Dziesięcina Prawem Boskim i Ludzkim należy Kościołom, a kto by był gwałtownikiem tego Prawa, zatraci BÓG Familią, ukarze nędzą i zgubnym Imieniem. Jeżeli bowiem obligacjom ludzkim i kontraktom wierzymy, a czemuż tu Boskim wyrokom nie wierzymy, i ich się nietrzymamy? Wszak ten BÓG mówi, który nec falli, nec fallere potest. A choć by Prawa Bożego nie było o Dziesięcinach, powinna mu być wdzięczność, mówiąc. De Tuis donis Tibi offerimus. BÓG to słońcem swoim ogrzewa, coś ty posiał, deszczem swoim skrapia,
kontrowersye respektem Dziesięcin, utwierdzone Prawo do ich brania od wszytkich Iure communi. Z czego wszytkiego iáwnie patet, że Dziesięcina Prawem Boskim y Ludzkim należy Kościołom, a kto by był gwałtownikiem tego Prawa, zatraci BOG Familią, ukarze nędzą y zgubnym Imieniem. Ieżeli bowiem obligacyom ludzkim y kontraktom wierzymy, á czemuż tu Boskim wyrokom nie wierzymy, y ich się nietrzymamy? Wszak ten BOG mowi, ktory nec falli, nec fallere potest. A choć by Prawa Bożego nie było o Dziesięcinach, powinna mu bydź wdzięczność, mowiąc. De Tuis donis Tibi offerimus. BOG to słońcem swoim ogrzewa, coś ty posiał, deszczem swoim skrapia,
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 499
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
śmy ciekawym choć na jeden moment okiem, naszego jednostajnego nieszczęścia uważać i przeglądać nie mieli. Powtarzaliśmu je, jakbyśmy sobie o nich jeszcze nie byli powiadali, W naszych żalach cieszyliśmy się tą prawdą, że łaskawy i mądry Bóg ten wyrok na nas włożył, i że naszej nędzy lepiej ulżyć nie możemy, jak wyrokom Jego cierpliwie się poddawszy, ażby raczył lub nieszczęście, lub życie odebrać. Daliśmy sobie na to ręce, że wszystko co nas potka, z przyzwoitą nam powolnością, poniesiemy. Lecz zaczął Stelej, uważając moję rękę, nie mamyż tego sobie życzyć, żebyśmy tym jeszcze raz te podali ręce, których
śmy ćiekawym choć na ieden moment okiem, naszego iednostaynego nieszczęścia uważać i przeglądać nie mieli. Powtarzaliśmu ie, iakbyśmy sobie o nich ieszcze nie byli powiadali, W naszych żalach cieszyliśmy śię tą prawdą, że łaskawy i mądry Bog ten wyrok na nas włożył, i że naszey nędzy lepiey ulżyć nie możemy, iak wyrokom Jego ćierpliwie śię poddawszy, ażby raczył lub nieszczęście, lub życie odebrać. Daliśmy sobie na to ręce, że wszystko co nas potka, z przyzwoitą nam powolnością, poniesiemy. Lecz zaczął Steley, uważaiąc moię rękę, nie mamyż tego sobie życzyć, żebyśmy tym ieszcze raz te podali ręce, ktorych
Skrót tekstu: GelPrzyp
Strona: 91
Tytuł:
Przypadki szwedzkiej hrabiny G***
Autor:
Christian Fürchtegott Gellert
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Jan Chrystian Kleyb
Miejsce wydania:
Lipsk
Region:
zagranica
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
epika
Gatunek:
romanse
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
wojsku. Ak: Ah! jeszcze słaba nadzieja. AB: Ja dufam; Tę zaś wemnie nadzieje same potwierdzają Nieba. AK: I cóż zamyślasz? AB: Już Akimie, wiele Mam w Wojsku Kawalerów, którzy innych męstwem I wiernością przechodzą: tym ja drógę ścielę Do tego, żeby Króla okrutnym wyrokom Stawili się przeciwni. ci z bronią, gotowi Oprzeć się komukolwiek, choć by też Królowi, Jeśli na śmierć Jonaty stać będzie zacięty. Ty też, któryś powagą jest u Panów wzięty, I radą wiele, możesz; spraw co podobnego. Książąt, Panów, znaczniejszych pociągni do siebie: Wszystkie na to starania niech
woysku. Ak: Ah! ieszcze słába nádzieiá. AB: Ja dufam; Tę záś wemnie nádzieie sáme potwierdzáią Niebá. AK: I coż zámyślasz? AB: Już Akimie, wiele Mam w Woysku Káwálerów, którzy innych męstwem I wiernością przechodzą: tym ia drógę scielę Do tego, żeby Królá okrutnym wyrokom Stáwili się przeciwni. ci z bronią, gotowi Oprzeć się komukolwiek, choć by też Królowi, Jeżli ná śmiérć Jonáty stać będzie zácięty. Ty też, któryś powagą iest u Pánów wzięty, I rádą wiele, możesz; spraw co podobnego. Xiążąt, Pánów, znácznieyszych pociągni do siebie: Wszystkie ná to stáránia niech
Skrót tekstu: JawJon
Strona: 61
Tytuł:
Jonatas
Autor:
Stanisław Jaworski
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1746
Data wydania (nie wcześniej niż):
1746
Data wydania (nie później niż):
1746
.
Skoro Grylla odprawił, Greczyna jednego, Andropona, i Niemca, Kondrata, drugiego Zabił dwiema sztychami; ci długo nie spali I przez wielką część nocy pijąc, kostki grali. Szczęśliwi, kiedyby się byli w onej chwili Dotąd, aż słońce weszło, oną grą bawili! Aleby nie podlegał wiecznem wiek człowieczy Wyrokom, gdyby każdy wiedział przyszłe rzeczy. PIEŚŃ XVIII.
CLXXVIII.
Jako lew, długiem głodem i długiem przemorem Wycieńczony, kiedy gdzie ujźrzy pode dworem Trzodę, która w południe sobie odpoczywa, Kąsa, drze, łupi, dawi i w sztuki rozrywa: Tak Sarracen okrutny bije w czasy one Chrześcijany, głęboko we śnie
.
Skoro Grylla odprawił, Greczyna jednego, Andropona, i Niemca, Kondrata, drugiego Zabił dwiema sztychami; ci długo nie spali I przez wielką część nocy pijąc, kostki grali. Szczęśliwi, kiedyby się byli w onej chwili Dotąd, aż słońce weszło, oną grą bawili! Aleby nie podlegał wiecznem wiek człowieczy Wyrokom, gdyby każdy wiedział przyszłe rzeczy. PIEŚŃ XVIII.
CLXXVIII.
Jako lew, długiem głodem i długiem przemorem Wycieńczony, kiedy gdzie ujźrzy pode dworem Trzodę, która w południe sobie odpoczywa, Kąsa, drze, łupi, dawi i w sztuki rozrywa: Tak Sarracen okrutny bije w czasy one Chrześcijany, głęboko we śnie
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 80
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
Angielskim/ są tam czworacy ludzie: Pierwszy są Katolicy/ których może być czwarta część: a ci są dwojacy; bo niektórzy jawnie wyznawają wiarę Katolicką/ i cierpią dla niej wiele złego/ i prześladowanie takie/ o jakimesmy powiedzieli: drudzy zaś chowają wiarę w tajemnicy serca swego: a z inszej miary akomodują się ku wyrokom tyrańskim: będąc barankami/ przybierają się z bojaźni w wilczą skorę. Drudzy są Protestanci. Trzeci Purytani: ci przecie zachowują poniekąd cerymonie Katolickie/ jako ubior Biskupi/ i insze wyższej wspomnione: a tamci niwczym się niechcą zgadzać z Katolikami. Rozumiem że tam więcej jest Purytanów/ a niż Protestantów/
Angielskim/ są tám czworácy ludźie: Pierwszi są Kátholicy/ ktorych może być czwarta część: á ći są dwoiácy; bo niektorzy iáwnie wyznawáią wiárę Kátholicką/ y ćierpią dla niey wiele złego/ y przeszládowánie tákie/ o iákimesmy powiedźieli: drudzy záś chowáią wiárę w táiemnicy sercá swego: á z inszey miáry áccommoduią się ku wyrokom tyráńskim: będąc báránkámi/ przybieráią się z boiáźni w wilczą skorę. Drudzy są Protestánći. Trzeći Puritani: ći przećie záchowuią poniekąd caerimoniae Kátholickie/ iáko vbior Biskupi/ y insze wyższey wspomnione: á támći niwczym się niechcą zgádzáć z Kátholikámi. Rozumiem że tám więcey iest Puritanow/ á niż Protestántow/
Skrót tekstu: BotŁęczRel_IV
Strona: 59
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. IV
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
w sobie, i powszechna nad wszystkim i zawsze. Wyrok zaś ściąga się do samych rzeczy, i w niech się tylko pokazuje, jakoby wytłumaczenie jakieś woli Boskiej przez skutek, kiedy go obaczemy. Opatrzność jest w samym Bogu, a wyrok pochodzi od Boga. A lubo Opatrzność miesza się z wyrokiem, bo jest zawsze wyrokom przytomna, i niemi rządzi, ale jest daleko zacniejsza i pierwsza, niż wyrok. Jako naprzykład, słoneczne promienie być nie mogą bez słońca, a przecież słońce jest samo jaśniejsze, zacniejsze, i pierwsze niż promienie jego. Rozum więcej coś znaczy niżeli rozumienie, wieczność, niżeli czas. Uważając zaś samą istotę wyroku
w sobie, i powszechna nad wszystkim i zawsze. Wyrok zaś ściąga się do samych rzeczy, i w niech się tylko pokazuie, iakoby wytłumaczenie iakieś woli Boskiey przez skutek, kiedy go obaczemy. Opatrzność iest w samym Bogu, á wyrok pochodzi od Boga. A lubo Opatrzność miesza się z wyrokiem, bo iest zawsze wyrokom przytomna, i niemi rządzi, ale iest daleko zacnieysza i pierwsza, niż wyrok. Jako naprzykład, słoneczne promienie być nie mogą bez słońca, á przecież słońce iest samo iaśnieysze, zacnieysze, i pierwsze niż promienie iego. Rozum więcey coś znaczy niżeli rozumienie, wieczność, niżeli czas. Uważaiąc zaś samą istotę wyroku
Skrót tekstu: KryszStat
Strona: 81
Tytuł:
Stateczność umysłu
Autor:
Andrzej Kazimierz Kryszpin Kirszensztein
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1769
Data wydania (nie wcześniej niż):
1769
Data wydania (nie później niż):
1769
, lub słowem, na władzę jego, który z najgorszej rzeczy dobrą sprawić umie, a w jadu pełnych, na oko ludzkie, rzeczach, najpewniejsze zepsowanej ziemi posyła lekarstwo. Dziwować się nam zatym, nie szperać w tym, co się dzieje, należy. Część I. ROZDZIAŁ XII. Wyrażają się niektóre wątpliwości przeciwko wyrokom; na które zaraz dla lepszego ułacnienia, odpowiedź, i nauka skuteczna się daje.
SZlachcic. Słuchałem cierpliwie, coś dotychczas przykładnie mówił, i jakoby w zachwyceniu będący, podnosić się w sobie zdałem nad ludzką naturę, którą za nikczemną poczytam, względem dziwnych spraw Boskich, które nad rozum, i nasze pojęcie
, lub słowem, na władzę iego, który z naygorszey rzeczy dobrą sprawić umie, á w iadu pełnych, na oko ludzkie, rzeczach, naypewnieysze zepsowaney ziemi posyła lekarstwo. Dziwować się nam zatym, nie szperać w tym, co się dzieie, należy. Część I. ROZDZIAŁ XII. Wyrażaią się niektóre wątpliwości przeciwko wyrokom; na które zaraz dla lepszego ułacnienia, odpowiedź, i nauka skuteczna się daie.
SZlachcic. Słuchałem cierpliwie, coś dotychczas przykładnie mówił, i iakoby w zachwyceniu będący, podnosić się w sobie zdałem nad ludzką naturę, którą za nikczemną poczytam, względem dziwnych spraw Boskich, które nad rozum, i nasze poięcie
Skrót tekstu: KryszStat
Strona: 104
Tytuł:
Stateczność umysłu
Autor:
Andrzej Kazimierz Kryszpin Kirszensztein
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1769
Data wydania (nie wcześniej niż):
1769
Data wydania (nie później niż):
1769