, żeby twórcę swego Za prawdziwego pana swego znali I jemu winny pokłon oddawali. Skąd na pierwoci dziecinnego świata Ten który poległ od własnego brata, Modlił się twórcy swojemu i w dary Przynosił z chęcią palone ofiary. Trwa i po dziśdzień w tym nałogu świętym Tenże czyn boży, lecz wiele przeklętym Błędem zwiedzionych. Najbardziej szkarady Błądzi poganin, co bogów gromady Chwali szalony, nawet lada czemu Winny oddaje ukłon wszechmocnemu. Nie wie o piekle, nie wie i o niebie I o żywocie drugim po pogrzebie. Błądzi bezbożnie bisurmanin brzydki, Choć mocą posiadł sjońskie przybytki. Woli w sprosnego swego zwodziciela Niż w prawdziwego wierzyć zbawiciela A najplugawsze cielesne lubości Kładzie
, żeby tworcę swego Za prawdziwego pana swego znali I jemu winny pokłon oddawali. Zkąd na pierwoci dziecinnego świata Ten ktory poległ od własnego brata, Modlił się tworcy swojemu i w dary Przynosił z chęcią palone ofiary. Trwa i po dziśdzień w tym nałogu świętym Tenże czyn boży, lecz wiele przeklętym Błędem zwiedzionych. Najbardziej szkarady Błądzi poganin, co bogow gromady Chwali szalony, nawet lada czemu Winny oddaje ukłon wszechmocnemu. Nie wie o piekle, nie wie i o niebie I o żywocie drugim po pogrzebie. Błądzi bezbożnie bisurmanin brzydki, Choć mocą posiadł syońskie przybytki. Woli w sprosnego swego zwodziciela Niż w prawdziwego wierzyć zbawiciela A najplugawsze cielesne lubości Kładzie
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 400
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
I na tamteczne sypał wina śniegi W nieznośnym słońcu; widziałeś obfite Sykulskie góry, macicą przykryte, Piłeś z Mesyny, z Palermu i z Etny, Dała-ć kieliszek Katana niemętny. W Malcieśmy, pomnię, kosztowali kafy, Trunku dla baszów, Murata, Mustafy I co jest Turków, ale tak szkarady Napój, tak brzydka trucizna i jady, Co żadnej śliny nie puszcza za zęby, Niech chrześcijańskiej nie plugawią gęby. A potem, kiedyś do ojczyzny wdzięcznej Powrócił, przecięś do wina statecznej Nie złożył chęci i przez twe Podgórze Pytałeś Węgrów o tercalskiej górze I gdzie tokaj skie leżą winogrady, Polskiemu bardzo pograniczu
I na tamteczne sypał wina śniegi W nieznośnym słońcu; widziałeś obfite Sykulskie góry, macicą przykryte, Piłeś z Mesyny, z Palermu i z Etny, Dała-ć kieliszek Katana niemętny. W Malcieśmy, pomnię, kosztowali kafy, Trunku dla baszów, Murata, Mustafy I co jest Turków, ale tak szkarady Napój, tak brzydka trucizna i jady, Co żadnej śliny nie puszcza za zęby, Niech chrześcijańskiej nie plugawią gęby. A potem, kiedyś do ojczyzny wdzięcznej Powrócił, przecięś do wina statecznej Nie złożył chęci i przez twe Podgórze Pytałeś Węgrów o tercalskiej górze I gdzie tokaj skie leżą winogrady, Polskiemu bardzo pograniczu
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 54
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
Taka zaraza z piekielnej otchłani Bucha, której zwierz ani minie, ani Żywo przeleci ptak, której żarliwy Dech drzewa suszy i wypala niwy; Taki i w piekle smród bardziej nad wszytkie Męki skazanych trapi dusze brzydkie. Smrodliwe ziele, o ziele śmiertelne, Tyś nad zaduchy szkodliwsze piekielne, Nad arszeniki, i twój dym szkarady Przechodzi zmyślnych aptek włoskich jady! O straszne głowy — nie głowy, lecz kadzi Szockie, których ten zaduch nie rozsadzi! Taki-ć to dym był, którym założnice Z mężowej Fazis paliła łożnice; Takimi zioła strutą nazbyt szczery Herkules suknią wziął od Dejaniry. Kto ojca zabił, pogwałcił ołtarze, Ojczyznę zdradził — niechaj
Taka zaraza z piekielnej otchłani Bucha, której zwierz ani minie, ani Żywo przeleci ptak, której żarliwy Dech drzewa suszy i wypala niwy; Taki i w piekle smród bardziej nad wszytkie Męki skazanych trapi dusze brzydkie. Smrodliwe ziele, o ziele śmiertelne, Tyś nad zaduchy szkodliwsze piekielne, Nad arszeniki, i twój dym szkarady Przechodzi zmyślnych aptek włoskich jady! O straszne głowy — nie głowy, lecz kadzi Szockie, których ten zaduch nie rozsadzi! Taki-ć to dym był, którym założnice Z mężowej Fazis paliła łożnice; Takimi zioły strutą nazbyt szczéry Herkules suknią wziął od Dejaniry. Kto ojca zabił, pogwałcił ołtarze, Ojczyznę zdradził — niechaj
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 356
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
zawżdy jest gotowa;
LXIII.
Ale zaś potrzebuje tego z drugiej strony, Że jeśli król od niego będzie zwyciężony, Książęcia z Zelandii z więzienia wypuści I w swą drogę, gdzie zechce, zarazem go puści. Drab królowi poselstwo odniósł ukwapliwy; Ale on, który zawsze beł zły, niecnotliwy I którego postępek każdy beł szkarady, Uciekł się do chytrości, do złych sztuk, do zdrady.
LXIV.
Myśli, jeśli dostanie rycerza samego, Który do niego draba wyprawił onego, Że będzie miał i pannę, jeśli odnieść umiał Drab poselstwo i jeśli, że ją miał, zrozumiał. Wnet trzydzieści człowieka ścieżkami wyprawił Nie tą bramą, w której
zawżdy jest gotowa;
LXIII.
Ale zaś potrzebuje tego z drugiej strony, Że jeśli król od niego będzie zwyciężony, Książęcia z Zelandyej z więzienia wypuści I w swą drogę, gdzie zechce, zarazem go puści. Drab królowi poselstwo odniósł ukwapliwy; Ale on, który zawsze beł zły, niecnotliwy I którego postępek każdy beł szkarady, Uciekł się do chytrości, do złych sztuk, do zdrady.
LXIV.
Myśli, jeśli dostanie rycerza samego, Który do niego draba wyprawił onego, Że będzie miał i pannę, jeśli odnieść umiał Drab poselstwo i jeśli, że ją miał, zrozumiał. Wnet trzydzieści człowieka ścieszkami wyprawił Nie tą bramą, w której
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 187
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
. Miarę sprawiedliwą miej/ a nikogo w niej nie krzywdź. Nie przysięgaj fałszywie chcąc abo wiedząc/ bo taki człowiek jest Bogu obmierzły. Przeklęty/ który robotnikowi broni zapłaty/ abo uciąża nędznika.
DIOGENES Cinicus/ uczeń Antystenów/ tak nazwany Cinicus/ że był sprosnych obyczajów/ i jego naśladowcy. Wszakże potym jego szkarady umysł przemógł wstyd przyrodzony/ że mu potym były w wielkiej nienawiści.
Obaczywszy jednego kropiącego się święconą wodą/ dla nabożeństwa/ rzekł: O głupi człowiecze; gdy przeciwko Gramatyce co źle rzeczesz/ tego wodą skropić nie możesz: a złości i grzechów kropieniem zbyć chcesz. Ouidius też pisze: Fast. lib. 2.
. Miárę spráwiedliwą miey/ á nikogo w niey nie krzywdź. Nie przyśięgay fałszywie chcąc ábo wiedząc/ bo táki cżłowiek iest Bogu obmierzły. Przeklęty/ ktory robotnikowi broni zapłáty/ ábo vćiąża nędzniká.
DIOGENES Cinicus/ vcżeń Antistenow/ ták názwány Cinicus/ że był sprosnych obycżáiow/ y iego náśládowcy. Wszákże potym iego szkárády vmysł przemogł wstyd przyrodzony/ że mu potym były w wielkiey nienawiśći.
Obacżywszy iednego kropiącego się święconą wodą/ dla nabożeństwá/ rzekł: O głupi cżłowiecże; gdy przećiwko Grámmátyce co źle rzecżesz/ tego wodą skropić nie możesz: á złośći y grzechow kropieniem zbyć chcesz. Ouidius też pisze: Fast. lib. 2.
Skrót tekstu: BudnyBPow
Strona: 27
Tytuł:
Krotkich a wezłowatych powieści [...] księgi IIII
Autor:
Bieniasz Budny
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
filozofia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
, na prawo pospolite, na zwierzchność W. K. M., na uczciwość powinną żeńskiej płci, na Boga i srogi sąd jego? Pewni są tego ludzie, iż W. K. M. Dymitra skarzesz, lecz tego nie wiedzą, najdzieli się kaźń taka nań, jaką uczynek jego niezwykły, szkarady a nieprzystojny zadziałał. Najdzie się podobno człowiek jaki (gdyż złości wszędy pełno), który W. K. M. miękczyć będzie, którego człowieka nie będziesz W. K. M. słuchał, ani skłonisz ucha swego na słowa jego, pomniąc na sąd sprawiedliwy boży, na którym W. K. M.
, na prawo pospolite, na zwierzchność W. K. M., na uczciwość powinną żeńskiej płci, na Boga i srogi sąd jego? Pewni są tego ludzie, iż W. K. M. Dymitra skarzesz, lecz tego nie wiedzą, najdzieli się kaźń taka nań, jaką uczynek jego niezwykły, szkarady a nieprzystojny zadziałał. Najdzie się podobno człowiek jaki (gdyż złości wszędy pełno), który W. K. M. miękczyć będzie, którego człowieka nie będziesz W. K. M. słuchał, ani skłonisz ucha swego na słowa jego, pomniąc na sąd sprawiedliwy boży, na którym W. K. M.
Skrót tekstu: GórnDzieje
Strona: 180
Tytuł:
Dzieje w Koronie Polskiej
Autor:
Łukasz Górnicki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1637
Data wydania (nie wcześniej niż):
1637
Data wydania (nie później niż):
1637
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła wszystkie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Piotr Chmielowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Salomon Lewental
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1886
Ojca namilszego. Owa zwykłej nad Synem Ojcowskiej miłości Zażywszy/ ulży mi tej nieznośnej tęskności. Panie/ Zbawicielu mój/ cóż cię z Boskiej mocy Wyzuło/ że nie możesz rady i pomocy Dodać w tym smętku sobie? któryś zasmuconych Cieszyć zwykł/ i ratować w trosce położonych? Ja nieszczęśliwy człowiek/ mój/ mój grzech szkarady: Jam przyczyną/ żem twojej nie wykonał rady. Swowolnie się targnąwszy na twe rozkazanie/ Niegodzienem tak wielkiej twej miłości Panie. Math: 26. Mar 14. Luc: 22. Pamiątka
Ustąpił tedy od nich/ jako zaciśniony Kamień dolecieć może: tam upokorzony/ Padnie na kolana swe/ potym na twarz
Oycá namilszego. Owa zwykłey nad Synem Oycowskiey miłośći Zażywszy/ vlży mi tey nieznośney tesknośći. Pánie/ Zbáwićielu moy/ cóż ćię z Boskiey mocy Wyzuło/ że nie możesz rády y pomocy Dodáć w tym smętku sobie? ktoryś zásmuconych Cieszyć zwykł/ y rátowáć w trosce położonych? Ia nieszczęśliwy człowiek/ moy/ moy grzech szkárády: Iam przyczyną/ żem twoiey nie wykonał rády. Swowolnie się tárgnąwszy ná twe roskazánie/ Niegodźienem tak wielkiey twey miłośći Pánie. Math: 26. Mar 14. Luc: 22. Pámiątka
Vstąpił tedy od nich/ iáko záćiśniony Kámień dolećieć może: tám vpokorzony/ Pádnie ná koláná swe/ potym ná twarz
Skrót tekstu: RożAPam
Strona: 7.
Tytuł:
Pamiątka krwawej ofiary Pana Zbawiciela Naszego Jezusa Chrystusa
Autor:
Abraham Rożniatowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
A ty/ o Chryste Panie/ cokolwiek masz wolą Powiedzieć/ powiedz teraz: boć nas oczy bolą Patrząc na mękę twoję i ból niezwyczajny: Ta wiara/ i ten dyskurs wiernym nie jest tajny. Ześ wedle człowieczeństwa takiej męki użył/ Jakie karanie człowiek swym grzechem zasłużył. Jakiej tedy był godzien pomsty grzech szkarady; Takeś wiele ucierpiał/ bez wszelkiej przysady: Jako człowiek/ bez folgi i ratunku z nieba; Bo/ do takiej ofiary/ tej było potrzeba Cierpliwości/ i tego dosyćvczynienia: Gdyż taka rada była wiecznego przeyźrzenia: Przeto wielkiej boleści będąc pełen prawie: Ojcu się namilszemu uskarżasz łaskawie. Wołam ktobie (Ojcze
A ty/ o Chryste Pánie/ cokolwiek masz wolą Powiedźieć/ powiedz teraz: boć nas oczy bolą Patrząc ná mękę twoię y bol niezwyczáyny: Tá wiárá/ y ten dyskurs wiernym nie iest táyny. Ześ wedle człowieczeństwa tákiey męki vżył/ Iákie karánie człowiek swym grzechem zásłużył. Iákiey tedy był godźien pomsty grzech szkárády; Tákeś wiele vćierpiał/ bez wszelkiey przysády: Iáko człowiek/ bez folgi y rátunku z niebá; Bo/ do tákiey ofiáry/ tey było potrzebá Cierpliwośći/ y tego dosyćvczynienia: Gdyż táka rádá byłá wiecznego przeyźrzenia: Przeto wielkiey boleśći będąc pełen práwie: Oycu się namilszemu vskarżasz łáskáwie. Wołam ktobie (Oycze
Skrót tekstu: RożAPam
Strona: 88.
Tytuł:
Pamiątka krwawej ofiary Pana Zbawiciela Naszego Jezusa Chrystusa
Autor:
Abraham Rożniatowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
jednak nie pomału się obawiam/ żebym słabym nie dała przyczyny/ aby pokusą pożądliwości zachwiani nie byli. Proszę tedy ciebie namiłosierniejszy Ojcze i Panie/ żebyś okrasę mojęw taką szpetność od mienił/ jakoby ciała mizernego szpetność/ więcej była w obrzydzeniu/ aniżeli piękność była w podziwieniu. To wyrzekła/ alić zara trąd barzo szkarady twarz jej zepsował/ krosty się naniej wysypały/ oczy spuchły/ usta się skrzywiły/ nos garbaty i skurczony/ i koniecznie cudza postać się na niej pokazała. Gdy wychodzi z Kaplice/ mąż się z niapotka/ żaledwe tylko po ubierze onę poznawszy/ pyta jeśliby ona była. Ona rzecze: Zem ja
iednak nie pomału sie obawiam/ żebym słábym nie dáłá przyczyny/ áby pokusą pożądliwośći záchwiáni nie byli. Proszę tedy ćiebie namiłośiernieyszy Oycze y Páńie/ żebyś okrásę moięw táką szpetność od mienił/ iákoby ciáłá mizernego szpetność/ więcey byłá w obrzydzeniu/ ániżeli piękność byłá w podźiwieniu. To wyrzekłá/ álić zára trąd bárzo szkárády twarz iey zepsował/ krosty sie nániey wysypały/ oczy spuchły/ vstá sie skrzywiły/ nos gárbáty y skurcżony/ y koniecznie cudza postáć sie na niey pokazáłá. Gdy wychodźi z Kaplice/ mąż sie z niapotka/ żáledwe tylko po vbierze onę poznawszy/ pyta ieśliby oná byłá. Oná rzecze: Zem ia
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 198
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
mają. Wiersz Dwudziesty czwarty.
NIe jest czas żaden przed Wszechmocnym skryty Co był, i co jest, i będzie przeżyty. A ci, co Bóstwo i moc Pańską znają Wieczności jego dni nieprzenikają. Są, co granice dawne przestąpili, Trżódę z owczarni wiernej odłączyli, I szkodliwemi zarażeni jady Słowem ją pasą nauki szkarady. Osła co ludzkie nosił juki, wory, Do skażytelnej wegnali obory, A dla zakładu i pewności, wołu Wdowiego, wzięli do swojego stołu. Umysł pokornych, złowili na myto, Prostaków na swe przywdziali kopyto, I niewzruszonym jakoby Urżędem Prawdziwą drogę zatarli im błędem. Inni wkształt osłów na puszczą wychodzą, I
máią. Wiersz Dwudźiesty czwárty.
NIe iest czás żaden przed Wszechmocnym skryty Co był, i co iest, i będźie przeżyty. A ći, co Bostwo i moc Páńską znáią Wiecznośći iego dńi nieprzenikáią. Są, co granice dawne przestąpili, Trżódę z owczarni wierney odłączyli, I szkodliwemi zarażeni iady Słowem ią pasą náuki szkarady. Osła co ludzkie nośił iuki, wory, Do skażytelney wegnáli obory, A dla zákładu i pewnośći, wołu Wdowiego, wżięli do swoiego stołu. Vmysł pokornych, złowili ná myto, Prostákow ná swe przywdźiáli kopyto, I niewzruszonym iákoby Vrżędem Prawdźiwą drogę zátarli im błędem. Inni wkształt osłow ná puszczą wychodzą, I
Skrót tekstu: ChrośJob
Strona: 87
Tytuł:
Job cierpiący
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Drukarnia Ojców Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1705
Data wydania (nie wcześniej niż):
1705
Data wydania (nie później niż):
1705