szczyrze znami i zsobą/ to jest/ że Wschodną i z Zachodną Cerkwią w tym obchodząc/ jednostajnie przyznawają wszyscy/ że w pokoju Synod ten Florencki obchodzony był: wzgodzie i w miłości od wszytkich spolnie Rzymian i Greków skończony jest i zamieniony. Do Narodu Ruskiego. Apologia Rzymscy pisarze wszyscy twierdzą o zgodnym zamknieniu tego Soboru I hereticcy pisarze świadczą/ że Sobór Florencki w zgodzie doszedł.
Dowód tegoż czwarty od postronnych: z Jana Functiusa Chronografa Noryberskiego/ który żył około Roku 1570. Ten w Kronice swej pisze o Synodzie Florenckim/ że w pokoju i w miłości był obchodzony. Na którego ile do wiary uchwały/ Gręckie/
szcżyrze známi y zsobą/ to iest/ że Wschodną y z Záchodną Cerkwią w tym obchodząc/ iednostáynie przyznawáią wszyscy/ że w pokoiu Synod ten Florentski obchodzony był: wzgodźie y w miłośći od wszytkich spolnie Rzymian y Grękow skończony iest y zámieniony. Do Narodu Ruskiego. Apologia Rzymscy pisárze wszyscy twierdzą o zgodnym zámknieniu tego Soboru Y haereticcy pisárze świádczą/ że Sobor Florentski w zgodźie doszedł.
Dowod tegoż cżwarty od postronnych: z Ianá Functiusá Chronográphá Noriberskiego/ ktory żył około Roku 1570. Ten w Kronice swey pisze o Synodźie Florentskim/ że w pokoiu y w miłośći był obchodzony. Ná ktorego ile do wiáry vchwały/ Gręckie/
Skrót tekstu: SmotApol
Strona: 85
Tytuł:
Apologia peregrinacjej do Krajów Wschodnich
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Dermań
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1628
Data wydania (nie wcześniej niż):
1628
Data wydania (nie później niż):
1628
kędy wielka część ciała św. Pawła asservatur i innych wiele relikwii. Kościół sam niemały, a słupy wszytkie z marmuru wyrabianego, jeno że, staroświecki barzo, non babet intus apparentiam et splendorem. Ołtarze niemal wszytkie mają słupy, i wielkie, ex porphyre lapide. In eadem ecclesia habent w jednym ołtarzu, jeno w zamknieniu, ten de facto krucyfiks cudowny, który S. Brigide omnes fecit revellationes.
Od tego kościoła niedaleko, o mil 2 włoskich, jest to miejsce, kędy św. Paweł byt ścięty. A że po ścięciu głowa św. Pawła tres saltus, na trzy albo cztery kroki od siebie, fecit, na których miejscach
kędy wielka część ciała św. Pawła asservatur i innych wiele relikwii. Kościoł sam niemały, a słupy wszytkie z marmuru wyrabianego, jeno że, staroświecki barzo, non babet intus apparentiam et splendorem. Ołtarze niemal wszytkie mają słupy, i wielkie, ex porphyre lapide. In eadem ecclesia habent w jednym ołtarzu, jeno w zamknieniu, ten de facto krucyfiks cudowny, który S. Brigidae omnes fecit revellationes.
Od tego kościoła niedaleko, o mil 2 włoskich, jest to miejsce, kędy św. Paweł byt ścięty. A że po ścięciu głowa św. Pawła tres saltus, na trzy albo cztery kroki od siebie, fecit, na których miejscach
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 242
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
trwoga Wiatronoga. lako spaść się zdarzy Zimie niespodziewanej, wszytko mróz powarzy Coszkolwiek w-Winogradach, co w-kwieciu i sadzie Nie krytego zastanie. A o żadnej radzie Coby rzec z tym nie wiedząc. Ponieważ luboby I miejsce do obrony, i insze sposoby leszcze mieli: Ale gdzie żywność w-tym zamknieniu? I posiełki tak bliskie, jako w-ogrodzeniu I ostepie nakoło od Chłopstwa wszytkiego Zewsząd będąc: którego imby skupionego Było więcej, tym przez nie przebijać się ciezy. To tedy, czym zgineli, nakoniec zwycięży; Żeby, nic się nie bawiąc, uchodzić Taborem. Jakoż tymże zarazem wziąwszy się
trwoga Wiatronoga. láko spaść sie zdarzy Zimie niespodźiewáney, wszytko mroz powárzy Coszkolwiek w-Winogradach, co w-kwiećiu i sadźie Nie krytego zástánie. A o żadney rádźie Coby rzec z tym nie wiedząc. Poniewasz luboby I mieysce do obrony, i insze sposoby leszcze mieli: Ale gdźie żywność w-tym zamknieniu? I posiełki tak bliskie, iako w-ogrodzeniu I ostepie nákoło od Chłopstwá wszytkiego Zewsząd bedąc: ktorego imby skupionego Było wiecey, tym przez nie przebiiać sie ćiezy. To tedy, czym zgineli, nákoniec zwyćięży; Zeby, nic sie nie bawiąc, uchodźić Taborem. Iákoż tymże zárázem wżiąwszy sie
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 9
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
W Psalmie 72
Me Światło, czegóż żądać na ziemi, na niebie, gdy niebo, ziemię, morze za nic mam bez Ciebie? Wiem dobrze, jako wielkie niebieskie radości, jakie morskie są, jakie ziemskie obfitości, lecz bez Ciebie, me Światło, wszytko w obrzydzeniu, cokolwiek ziemia, morze ma w swoim zamknieniu. O niebo, wielka ziemio, o morze szumiące, trzy królestwa w rozkoszach swoich przechodzące! Choć swe wszytkie dostatki w jeden skarb złożycie, bez mojego Kochanka mnie nie ucieszycie. Przyznawam, że mi się częstokroć podobały nieba, morza szerokie, krąg ziemie niemały, ale choćbym wszytek świat łokciem przemierzyła, jeszcze by
W Psalmie 72
Me Światło, czegóż żądać na ziemi, na niebie, gdy niebo, ziemię, morze za nic mam bez Ciebie? Wiem dobrze, jako wielkie niebieskie radości, jakie morskie są, jakie ziemskie obfitości, lecz bez Ciebie, me Światło, wszytko w obrzydzeniu, cokolwiek ziemia, morze ma w swoim zamknieniu. O niebo, wielka ziemio, o morze szumiące, trzy królestwa w rozkoszach swoich przechodzące! Choć swe wszytkie dostatki w jeden skarb złożycie, bez mojego Kochanka mnie nie ucieszycie. Przyznawam, że mi się częstokroć podobały nieba, morza szerokie, krąg ziemie niemały, ale choćbym wszytek świat łokciem przemierzyła, jeszcze by
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 141
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
przeciwko ich staniu postanowić/ dla przechodzenia. Siana dobrego za drabiny/ Owsa na czworo korzec/ Sieczki rżanej pułkorca przymieszywać/ Wodę przypuściwszy rynnami do Stajniej ich/ i dwarazy poić ich przez dzień. Abowiem pędzać ich do wody/ nie jest bezpieczno/ bo na gołoledzi rady padają/ a obrażają się. A w takim zamknieniu mają być/ aż do Świętegp Wojciecha. A potym w trawę puszczone/ i zaś na stanie wzięte na dzień Świętej Jadwigi/ i tak Rok po Roku chowane być mają/ a gdyby już na trzeci Rok przyjdzie/ tedy skoro po Nowym lecie/ niech będą połapane/ i w vździenicach postanowione w przyworach/ które
przećiwko ich staniu postánowić/ dla przechodzenia. Siáná dobrego zá drabiny/ Owsá ná czworo korzec/ Sieczki rżáney pułkorcá przymieszywáć/ Wodę przypuśćiwszy rynnámi do Stáyniey ich/ y dwárázy poić ich przez dzień. Abowiem pędzáć ich do wody/ nie iest bespieczno/ bo ná gołoledźi rády padáią/ á obrażáią się. A w tákim zámknieniu máią bydź/ áż do Swiętegp Woyćiechá. A potym w trawę puszczone/ y záś ná stanie wźięte ná dźień Swiętey Iádwigi/ y ták Rok po Roku chowáne bydź máią/ á gdyby iuż ná trzeći Rok przyidźie/ tedy skoro po Nowym lećie/ niech będą połápáne/ y w vźdźienicách postánowione w przyworách/ ktore
Skrót tekstu: PienHip
Strona: 9
Tytuł:
Hippika abo sposób poznania chowania i stanowienia koni
Autor:
Krzysztof Pieniążek
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1607
Data wydania (nie wcześniej niż):
1607
Data wydania (nie później niż):
1607
zmierzą czarnej Nocy dotąd drzwi pilnuje Narzekając na Fortę próg u niej całuje. Ale chciwe łakomstwo i zbior tęgi złota/ Wolność traci/ w życiu swym dostaje kłopota. Bo myśl takich bez miary/ by miała pracuje Je/ śpi/ chodzi/ zły chciwiec zysk swój upatruje. Kładzie worki na kupę chowa je w zamknieniu/ Zbiera/ Lichwi/ bezdenny nie wie o sumnieniu. Nie wie co miłosierny jest uczynek w daniu/ Ubogi nigdy nie był u niego w Mieszkaniu. Ręka jego ratunku Bliźniemu nie dała/ Wdołożeniu kalety zawsze pracowała/ Siedzi bogacz w gmachu swym za kupą pieniędzy/ Lazarz przed jego wroty leży w wielkiej nędzy
zmierzą czarney Nocy dotąd drzwi pilnuie Nárzekáiąc ná Fortę prog v niey cáłuie. Ale chćiwe łákomstwo y zbior tęgi złotá/ Wolność tráći/ w żyćiu swym dostáie kłopotá. Bo myśl tákich bez miáry/ by miáłá prácuie Ie/ spi/ chodźi/ zły chciwiec zysk swoy vpátruie. Kłádźie worki ná kupę chowa ie w zámknieniu/ Zbiera/ Lichwi/ bezdenny nie wie o sumnieniu. Nie wie co miłośierny iest vczynek w dániu/ Vbogi nigdy nie był v niego w Mieszkániu. Ręká iego rátunku Bliźniemu nie dáłá/ Wdołożeniu kálety záwsze prácowáłá/ Siedźi bogacz w gmáchu swym zá kupą pieniędzy/ Lázarz przed iego wroty leży w wielkiey nędzy
Skrót tekstu: WitkWol
Strona: Dv
Tytuł:
Złota wolność koronna
Autor:
Stanisław Witkowski
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
wypędzlowane. Dalej są okręty morskie, Szkuty kunsztowne zamorskie. Pozytywy, klawicymbał Znajdziesz lutnią, skrzypki, cymbał, Wijola z harfą dwoista, Z wierzchu i wśrzód, wbok troista Z strunami barzo wdzięcznemi, I z melodyjmi smacznymi; Na tych grawają muzycy Pańscy, choć są urzędnicy. Tamże nagórę chodzenie W zamknieniu, nadół schodzenie. Portyjery coś uchylę, Wszedłem w pokój, głowę schylę: Pana samego zastałem! Na chwileczkę pozostałem, Żebym się rzeczom przypatrzył, Cudownych kunsztów napatrzył; Obaczę kotka morskiego W łańcuszku, jest coś dwornego; I papuga biała skrzeczy, Obraca się w kole, wrzeczy,
wypędzlowane. Dalej są okręty morskie, Szkuty kunsztowne zamorskie. Pozytywy, klawicymbał Znajdziesz lutnią, skrzypki, cymbał, Wijola z harfą dwoista, Z wierzchu i wśrzód, wbok troista Z strunami barzo wdzięcznemi, I z melodyjmi smacznymi; Na tych grawają muzycy Pańscy, choć są urzędnicy. Tamże nagórę chodzenie W zamknieniu, nadół schodzenie. Portyjery coś uchylę, Wszedłem w pokój, głowę schylę: Pana samego zastałem! Na chwileczkę pozostałem, Żebym się rzeczom przypatrzył, Cudownych kunsztów napatrzył; Obaczę kotka morskiego W łańcuszku, jest coś dwornego; I papuga biała skrzeczy, Obraca się w kole, wrzeczy,
Skrót tekstu: JarzGośc
Strona: 48
Tytuł:
Gościniec abo krótkie opisanie Warszawy
Autor:
Adam Jarzębski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne, opisy podróży
Tematyka:
architektura, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1643
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1643
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ignacy Chrzanowski, Władysław Korotyński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1909
pośrodku wysoki, Murowany, dość szeroki. W tym pokoje są książęce, Obicia szumne, panięce. Na dole wszędzie sklepiste, Mieszkania pańskie zamczyste. Budynek przy kuchni drugi, Wbok trzeci, tam znajdziesz sługi, A w czwartym prałaci stoją; Po stronach stajnie się troją. Masz studnią, podwórze wielkie, W zamknieniu wygody wszelkie. I w ulicy są mieszczanie, U tych stawają dworzanie. Siedzą za prawem duchownym, Pan jest nad nimi zwierzchownym. Do pałacu wjazd z ulice, Drugi z fortą od przecznice. Dwór J.M.P. Grzybowskiego, Starosty Warszawskiego.
Zdziwiłem się temu srodze, Widzę budynek na drodze;
pośrodku wysoki, Murowany, dość szeroki. W tym pokoje są książęce, Obicia szumne, panięce. Na dole wszędzie sklepiste, Mieszkania pańskie zamczyste. Budynek przy kuchni drugi, Wbok trzeci, tam znajdziesz sługi, A w czwartym prałaci stoją; Po stronach stajnie się troją. Masz studnią, podwórze wielkie, W zamknieniu wygody wszelkie. I w ulicy są mieszczanie, U tych stawają dworzanie. Siedzą za prawem duchownym, Pan jest nad nimi zwierzchownym. Do pałacu wjazd z ulice, Drugi z fortą od przecznice. Dwór J.M.P. Grzybowskiego, Starosty Warszawskiego.
Zdziwiłem się temu srodze, Widzę budynek na drodze;
Skrót tekstu: JarzGośc
Strona: 121
Tytuł:
Gościniec abo krótkie opisanie Warszawy
Autor:
Adam Jarzębski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne, opisy podróży
Tematyka:
architektura, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1643
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1643
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ignacy Chrzanowski, Władysław Korotyński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1909
. By ich nabaiziej zawierano i na pewnych miejscach osadzono, nic to nie pomoże: i z pod ziemie dobędzie się ich sposobna praktyka: /gubią zgubią ojczyznę waszę i króla tego wniwec obrócą Niech każe przeczytać sobie król, a nieraz, historią, co ze dwiema królmi portugalskimi ci franci porobili, już też i w zamknieniu będąc; niech im nie wierzy, choć się tak łaszą koło niego, choć się umizgają i zalecają tak barzo. Niechaj pamięta na przysięgę swą. niech do Szwecji, aby was miał odbieżeć, nie pomyślą, niech się narodu polskiego rozmiłuje, niech z wami mieszka, a podług praw niech wam panuje, niech wam
. By ich nabaiziej zawierano i na pewnych miejscach osadzono, nic to nie pomoże: i z pod ziemie dobędzie się ich sposobna praktyka: /gubią zgubią ojczyznę waszę i króla tego wniwec obrócą Niech każe przeczytać sobie król, a nieraz, historyą, co ze dwiema królmi portugalskimi ci franci porobili, już też i w zamknieniu będąc; niech im nie wierzy, choć się tak łaszą koło niego, choć się umizgają i zalecają tak barzo. Niechaj pamięta na przysięgę swą. niech do Szwecyej, aby was miał odbieżeć, nie pomyślą, niech się narodu polskiego rozmiłuje, niech z wami mieszka, a podług praw niech wam panuje, niech wam
Skrót tekstu: PrzestPotrzCz_II
Strona: 153
Tytuł:
Przestroga Rzpltej potrzebna, którą kanclerz on Zamoyski dwiema szlachcicom godnym wiary, ukazawszy się niedawno, in publicum podać i komu należy, odnieść kazał
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
epika
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1607
Data wydania (nie wcześniej niż):
1607
Data wydania (nie później niż):
1607
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
ją zakopywano/ abo inszą srogą śmiercią tracono. Piątej części,
Jeszcze też Meksykani mieli inaksze Mniszki/ których jednak powinność nie trwała dłużej nad rok: mieszkiwały w klasztorze kościoła onego opisanego przez nas/ abo w pewnych domach/ i zwano je/ Dzieweczki pokutujące: a nie przechodziły 13. lat. Żyły w czystości i zamknieniu/ umiatały kościół/ gotowały potrawy dla bałwana/ które przedeń kładziono/ ale je księża ziadali. Wstawały o pułnocy na swe modlitwy: a za pokutę przekałały sobie szwajcami pewnymi na wierzchu uszy/ a krwią z nich na policzkach się pomazywały. Jeśliż która upadła w nieczystość/ zaraz ją tracono. Dowiadowali się o
ią zákopywano/ ábo inszą srogą śmierćią trácono. Piątey częśći,
Iescze też Mexikani mieli ináksze Mniszki/ ktorych iednák powinność nie trwáłá dłużey nád rok: mieszkiwáły w klasztorze kośćiołá onego opisánego przez nas/ ábo w pewnych domách/ y zwano ie/ Dźieweczki pokutuiące: á nie przechodźiły 13. lat. Zyły w czystośći y zámknieniu/ vmiátáły kośćioł/ gotowáły potráwy dla báłwaná/ ktore przedeń kłádźiono/ ále ie kśięża ziadáli. Wstawáły o pułnocy ná swe modlitwy: á zá pokutę przekałáły sobie szwáycámi pewnymi ná wierzchu vszy/ á krwią z nich ná policzkách się pomázywáły. Iesliż ktora vpádłá w nieczystość/ záraz ią trácono. Dowiádowáli się o
Skrót tekstu: BotŁęczRel_V
Strona: 8
Tytuł:
Relacje powszechne, cz. V
Autor:
Giovanni Botero
Tłumacz:
Paweł Łęczycki
Drukarnia:
Mikołaj Lob
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne
Tematyka:
egzotyka, geografia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609