od Szelutty, marszałka księcia teraźniejszego kanclerza, barzo smut-
na wiadomość, że brat mój najmłodszy Leon, u teatynów w Warszawie będący, rok dwudziesty pierwszy życia swego zacząwszy, na dysenterią umarł. Był to młodzian wielkich talentów, wielkich cnót, wielkich nadziei, bo rozum miał wielki, serce wielkie. Pojedynkował i szczęśliwie z zawołanym pachołkiem Sulerzyskim, którego potem w Piotrkowie, deputatem będącego, ścięto. Był wielkiej modestii, a przy tym osobliwszego nabożeństwa. Wielkim mię żalem ta nabawiła nowina. Poszedłem zaraz z sądów do jezuitów do konfidenta mego, księdza Obrębskiego rektora, gdzie dopiero wylawszy się na płacz, przez dwa dni płakałem. Na resztę
od Szelutty, marszałka księcia teraźniejszego kanclerza, barzo smut-
na wiadomość, że brat mój najmłodszy Leon, u teatynów w Warszawie będący, rok dwudziesty pierwszy życia swego zacząwszy, na dysenterią umarł. Był to młodzian wielkich talentów, wielkich cnót, wielkich nadziei, bo rozum miał wielki, serce wielkie. Pojedynkował i szczęśliwie z zawołanym pachołkiem Sulerzyskim, którego potem w Piotrkowie, deputatem będącego, ścięto. Był wielkiej modestii, a przy tym osobliwszego nabożeństwa. Wielkim mię żalem ta nabawiła nowina. Poszedłem zaraz z sądów do jezuitów do konfidenta mego, księdza Obrębskiego rektora, gdzie dopiero wylawszy się na płacz, przez dwa dni płakałem. Na resztę
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 258
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
T. To wy potroszywszy, naroki z gotować chędogo. Bohatyr i Totumfacki. Bohatyr i Totumfacki. Bohatyr i Totumfacki. ROZMOWA CZTERNASTA. Bohatyr straszny na bankiecie u Neptuna Boga morskiego. BOHATYR i TOTUMFACKI.
B. Neptunus wilgotnych Prowincyj Monarcha, wziąwszy pewną wiadomość że Pluton wielki Ham piekielny w ciemnych przepaściach, umyślił mnie zawołanym uhonorować bankietem, uwiedziony uczciwą invidią, uprzedza w tej mierze zębozgrzytającego Cesarza. T. Wiedział widzę bazo dobrze Neptunus, iż uczty, bankiety, prezenty, i tym podobne Arki są pewnym dowodem, sławy i honoru, tak temu który oświadcza, jako i owemu który odbiera należący, luboć honor zasadzony na słabym fundamencie
T. To wy potroszywszy, naroki z gotowáć chędogo. Bohátyr y Totumfácki. Bohátyr y Totumfácki. Bohátyr y Totumfácki. ROZMOWA CZTERNASTA. Bohátyr strászny ná bánkiećie v Neptuná Bogá morskiego. BOHATYR y TOTVMFACKI.
B. Neptunus wilgotnych Prowincyi Monárchá, wziąwszy pewną wiádomość że Pluton wielki Hám piekielny w ćięmnych przepáśćiách, vmyślił mnie záwołánym vhonorowáć bánkietem, vwiedźiony vczćiwą invidią, vprzedza w tey mierze zębozgrzytáiącego Cesarza. T. Wiedźiał widzę bazo dobrze Neptunus, iż vczty, bánkiety, prezenty, y tym podobne Arky są pewnym dowodem, sławy y honoru, ták temu ktory oświadcza, iáko y owemu ktory odbiera należący, luboć honor zásadzony ná słábym fundámenćie
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 48
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
że broń odjął dobrodziejstwami swemi. Cycero w ten czas dopiero jakim był sercem ku Cezarowi rzetelnie pokazał, gdy się żalił na to po lilkakroć, że na onę miłą ucztę jego nie zaproszono dnia owego. Quam vellem ad illas pulcherrimas epulas me Idibus Martiis invitasses? reliquiarum nihil haberemus. Epist: lib. X. Bankietem zawołanym, czyli ochotą śliczną, nazywa zagładę burzyciela Rzeczypospolitej.
Marcellus nie mógł zażyć łaski Cezara. Powracając do Rzymu, gdy stanął w Atenach, był zabity od jednego niecnoty, który mu od dawnego barzo czasu był obowiązanym, który też potym samże siebie zabił. Przyczyna która przywiodła tego zbrodnika do takiego szaleństwa, nie jest
że broń odiął dobrodzieystwami swemi. Cycero w ten czas dopiero iakim był sercem ku Cezarowi rzetelnie pokazał, gdy się żalił na to po lilkakroć, że na onę miłą ucztę iego nie zaproszono dnia owego. Quam vellem ad illas pulcherrimas epulas me Idibus Martiis invitasses? reliquiarum nihil haberemus. Epist: lib. X. Bankietem zawołanym, czyli ochotą śliczną, nazywa zagładę burzyciela Rzeczypospolitey.
Marcellus nie mogł zażyć łaski Cezara. Powracaiąc do Rzymu, gdy stanął w Atenach, był zabity od iednego niecnoty, który mu od dawnego barzo czasu był obowiązanym, który też potym samże siebie zabił. Przyczyna która przywiodła tego zbrodnika do takiego szaleństwa, nie iest
Skrót tekstu: CycNagMowy
Strona: 111
Tytuł:
Mowy Cycerona przeciwko Katylinie
Autor:
Marek Tulliusz Cyceron
Tłumacz:
Ignacy Nagurczewski
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy polityczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1763
Data wydania (nie później niż):
1763
nad wszelkie dobro? Dla tytułów szfankować i w reputacyj I śmiechów ludzkich nie viść/ oraz obmowiska? Porwan diabłu tytuł/ wolę ja swój pokoj I dobre zachowanie i wspomnienie wszędzie. Które pełne próżności i dymu. Prosisz o Wymowę. I ta nie jednego zawiodła.
Życzysz sobie wymowy/ życzysz być praktikiem Sławnym i zawołanym/ aza tego niewiesz Że Brzezińskiemu język urznięto/ a potym Do szubienice kędyś mizernie przybito? Aza niewiesz że tymi czasy z Trybunału Wyjeżdżając Jurystów każdy co przedniejszy Musi sobie opatrzyć konowy i obronę/ I strzelby co przy wozach/ aby go tam w drodze Marnie gdzie nie zabito/ bo nieufa sobie. Zjadł
nád wszelkie dobro? Dla tytułow szfankowáć y w reputacyi Y śmiechow ludzkich nie viść/ oraz obmowiska? Porwan dyabłu tytuł/ wolę ia swoy pokoy Y dobre záchowánie y wspomnienie wszędźie. Ktore pełne proznośći y dymu. Prośisz o Wymowę. Y ta nie iednego záwiodła.
Życzysz sobie wymowy/ życzysz bydź praktikiem Sławnym y záwołanym/ áza tego niewiesz Że Brzeźinskiemu ięzyk vrznięto/ á potym Do szubienice kędyś mizernie przybito? Aza niewiesz że tymi czasy z Trybunału Wyieżdżáiąc Iurystow kożdy co przednieyszy Muśi sobie opatrzyć konowy y obronę/ Y strzelby co przy wozách/ áby go tam w drodze Márnie gdźie nie zábito/ bo nievfa sobie. Ziadł
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 101
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650