na śmierć moję rozedmiecie. Bo ja za równe szczęście sobie biorę, Że ognie zgasną albo że sam zgorę. NA TRAF
Wczora u gładkiej dziewczyny Na wierzchu białej pierzyny Widziałem serc naszych mękę: Białą i śniegową rękę, Szyję mleczną, usta krwawe, Złoty włos, oko łaskawe; A co niżej szyje było, Zazdrościwe płótno kryło. Rzekłem: Napaśmy tym wzroki, To oczu naszych obroki, Bo co zakrywa pierzynka, To dla samego Szmelinka. PTASZNIK
Rozkłada Tyrsis zdradne ptakom poły I lipkie lepi rogale z jemioły; A wtem Polichna jak piersi odkryła, Duszę mu za kształt jak pod sieć zwabiła. Nie bój się, ptaszku,
na śmierć moję rozedmiecie. Bo ja za równe szczęście sobie biorę, Że ognie zgasną albo że sam zgorę. NA TRAF
Wczora u gładkiej dziewczyny Na wierzchu białej pierzyny Widziałem serc naszych mękę: Białą i śniegową rękę, Szyję mleczną, usta krwawe, Złoty włos, oko łaskawe; A co niżej szyje było, Zazdrościwe płótno kryło. Rzekłem: Napaśmy tym wzroki, To oczu naszych obroki, Bo co zakrywa pierzynka, To dla samego Szmelinka. PTASZNIK
Rozkłada Tyrsis zdradne ptakom poły I lipkie lepi rogale z jemioły; A wtem Polichna jak piersi odkryła, Duszę mu za kształt jak pod sieć zwabiła. Nie bój się, ptaszku,
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 95
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
upływa.
Upływa czas, a w starości Trudniej o gości; Przyjdzie-ć prosić i kupować, Kto by-ć chciał służyć i wiernie miłować. NA SEN
Sen z śmiercią, brat z siostrą, Wiodą zwadę ostrą: Ta wegnała Zosię w ciemne kraje, ten mi ją na noc w myśli daje. Słońce zazdrościwe, Czemu mię budzisz I żałościwe Myśli krótką pociechą łudzisz? Ranne twe wstanie Smaczne mi rwie spanie.
Chciałem ją ułapić I mile obłapić, Lecz konterfekt, który-m miał za żywy, Nie był, tylko dym i cień prawdziwy.
Krótko tej pociechy, I widzę prawie, Że me uciechy Przez sen tylko są,
upływa.
Upływa czas, a w starości Trudniej o gości; Przyjdzie-ć prosić i kupować, Kto by-ć chciał służyć i wiernie miłować. NA SEN
Sen z śmiercią, brat z siostrą, Wiodą zwadę ostrą: Ta wegnała Zosię w ciemne kraje, ten mi ją na noc w myśli daje. Słońce zazdrościwe, Czemu mię budzisz I żałościwe Myśli krótką pociechą łudzisz? Ranne twe wstanie Smaczne mi rwie spanie.
Chciałem ją ułapić I mile obłapić, Lecz konterfekt, który-m miał za żywy, Nie był, tylko dym i cień prawdziwy.
Krótko tej pociechy, I widzę prawie, Że me uciechy Przez sen tylko są,
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 280
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
Pieśń o tyraństwie Szujskiego, teraz uczyniona Roku Pańskiego/ 1609.
Kto chce słyszeć okrucieństwo Tyrana Szujskiego/ Który zdrada zamordował Cara Moskiewskiego/ Dymitra Iwanowicza potomka własnego. Namniej niedbając na Boga/ ani na uczciwe/ Nie taiło dłużej zdrady serce zazdrościwe/ Wykonało co myśliło przez ręce krwie chciwe. Jeszcze to miał w drodze sprawić/ lecz go Bóg objawił/ Skazan na śmierć od Dymitra, ale go wybawił Wojewoda Sędomierski ten się zań zastawił. Prawie mu znowu żywot dał/ jako Pan cnotliwy/ Rozumiał że co dobrego/ ano człek zdradliwy: Potym Cara i
Pieśn o tyránstwie Szuyskiego, teraz vczyniona Roku Panskiego/ 1609.
Kto chce słyszeć okrućieństwo Tyránná Szuyskiego/ Ktory zdráda zámordował Cárá Moskiewskiego/ Dimitrá Iwánowiczá potomká własnego. Namniey niedbáiąc na Bogá/ áni ná vczćiwe/ Nie táiło dłużey zdrády serce zazdrośćiwe/ Wykonáło co myśliło przez ręce krwie chćiwe. Ieszcze to miał w drodze spráwić/ lecz go Bog obiáwił/ Skazan ná śmierć od Dimitrá, ále go wybáwił Woiewodá Sędomierski ten sie zań zástáwił. Práwie mu znowu żywot dał/ iáko Pan cnotliwy/ Rozumiał że co dobrego/ áno człek zdrádliwy: Potym Cárá y
Skrót tekstu: PieśńSzuj
Strona: A
Tytuł:
Pieśń o tyraństwie Szujskiego
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1609
Data wydania (nie wcześniej niż):
1609
Data wydania (nie później niż):
1609
Twojej wiary i samych obłoków dosięga! Miłość serdeczna, umysł stały, niewzruszony, Co żadnemi groźbami nie beł zniewolony, Wspaniałej Izabelle dodaje mu chęci, Aby cię prędko z głuchej wyrwał niepamięci.
X.
A tak mu lube te są codzienne roboty, Iż ze wszystkiej czyni to bez trudu ochoty. Próżno twych nieprzyjaciół pióro zazdrościwe Lży cię: przytępi je wnet pismo jego mściwe. Nie ma świat bohatyra, coby zdrowia swego Mniej ważył na obronę cnót i uczciwego; Sam sobie materią jest, a piękna praca W zysk wieczny i jemu się i drugiem obraca.
XI.
I zaprawdę słuszna rzecz, aby tak serdeczna Biała głowa w przyjaźni była
Twojej wiary i samych obłoków dosięga! Miłość serdeczna, umysł stały, niewzruszony, Co żadnemi groźbami nie beł zniewolony, Wspaniałej Izabelle dodaje mu chęci, Aby cię prędko z głuchej wyrwał niepamięci.
X.
A tak mu lube te są codzienne roboty, Iż ze wszystkiej czyni to bez trudu ochoty. Próżno twych nieprzyjaciół pióro zazdrościwe Lży cię: przytępi je wnet pismo jego mściwe. Nie ma świat bohatyra, coby zdrowia swego Mniej ważył na obronę cnót i uczciwego; Sam sobie materyą jest, a piękna praca W zysk wieczny i jemu się i drugiem obraca.
XI.
I zaprawdę słuszna rzecz, aby tak serdeczna Biała głowa w przyjaźni była
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 131
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
soł z twego pocieszenia/ Tobie ma lutnia/ i Kornet krzykliwy/ Zawżdy grać będzie pokim jedno żywy. Na Górączkę.
GDy na obiazd wspomionę/ frasunkiem prawie ginę/ Żebyś chęć moję znała/ serce me będziesz miała Któreć tu zostawię. Pytasz mnie czemu. Bowiem cię miłuję. Ach nieszczęście złośliwe mnie tego zazdrościwe/ Żebym ciesząc się wiecznie ztobą mógł żyć społecznie/ Któraś jest mym żywotem/ Hej odjadęli/ umrzeć mi skłopotem. Toć jest moje żegnanie/ płacz tylko a wzdychanie/ Przyjmi przyjmi serdeczne łzy za podarki wieczne. Ja chociaj zasnę w grobie/ Nie przestanę się przecię kochać w tobie. Nowiny Podgorzskie
soł z twego poćieszeniá/ Tobie ma lutnia/ y Kornet krzykliwy/ Záwżdy grać będźie pokim iedno żywy. Ná Gorączkę.
GDy ná obiazd wspomionę/ frásunkiem prawie ginę/ Zebyś chęć moię znáłá/ serce me będźiesz miáłá Ktoreć tu zostáwię. Pytasz mnie czemu. Bowiem ćię miłuię. Ach niesczęśćie złośliwe mnie tego zazdrośćiwe/ Zebym ćiesząc się wiecznie ztobą mogł żyć społecznie/ Ktoraś iest mym żywotem/ Hey odiádęli/ vmrzeć mi skłopotem. Toć iest moie żegnánie/ płácz tylko á wzdychánie/ Prziymi prziymi serdeczne łzy zá podárki wieczne. Ia choćiay zasnę w grobie/ Nie przestánę się przećię kocháć w tobie. Nowiny Podgorzskie
Skrót tekstu: FraszNow
Strona: D
Tytuł:
Fraszki nowe sowizrzałowe
Autor:
Jan z Kijan
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1615
Data wydania (nie wcześniej niż):
1615
Data wydania (nie później niż):
1615