tylko 1000. Polaków pod Komendą Piaseczyńskiego, który mocno stawając przeciw Szwedom zginął, ale Szwedzi znacnie przegrali na 4000. ludzi straciwszy, prócz wielu Generałów Oficjerów od Duńczyka zabranych, Król Szwedzki zmieszany o Pokoju myślić począł, Jan Kazimierz tez do Gdańska przybył z Senatem dla decydowania Pokoju w naznaczonym miejscu O[...] iwie, i lubo zwątlony na siłach Szwed mógłby był dobrze przypłacić wojnę niesłusznie zaczętą, tylko że Moskwa siły swoje wywarła przeciw Polsce, musiał Król Pokojem się kontentować. Tegoż Roku Moneta odmieniona z woli Stanów na szelągi, które Boratyniemu Włochowi pozwolono bić, a Srebrną Monetę Tymfowi Ślęzakowi, od którego Imienia Tynfy nazwane. Roku 1660. Lumbresius
tylko 1000. Polaków pod Kommendą Piaseczyńskiego, który mocno stawając przećiw Szwedom zginął, ale Szwedzi znacnie przegrali na 4000. ludźi straćiwszy, prócz wielu Generałów Officyerów od Duńczyka zabranych, Król Szwedzki zmieszany o Pokoju myślić począł, Jan Kaźimierz tez do Gdańska przybył z Senatem dla decydowania Pokoju w naznaczonym mieyscu O[...] iwie, i lubo zwątlony na śiłach Szwed mógłby był dobrze przypłaćić woynę niesłusznie zaczętą, tylko że Moskwa śiły swoje wywarła przećiw Polszcze, muśiał Król Pokojem śię kontentować. Tegoż Roku Moneta odmieniona z woli Stanów na szelągi, które Boratyniemu Włochowi pozwolono bić, á Srebrną Monetę Tymfowi Slęzakowi, od którego Imienia Tynfy nazwane. Roku 1660. Lumbresius
Skrót tekstu: ŁubHist
Strona: 100
Tytuł:
Historia polska z opisaniem rządu i urzędów polskich
Autor:
Władysław Łubieński
Drukarnia:
Drukarnia Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
historia, prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1763
Data wydania (nie później niż):
1763
ale nie otrzymał. Więc tym czasem sekretnie starych Katolików w Wierze przez 13 Miesięcy utwierdzał. Zdradą Eliota nie jakiego pojmany, w triumfie do Londynu prowadzony z karteluszem na czele takim: Campianus Iesuita seditiosus Dany do więzienia, gdzie ciągniony, aby chciał propalare, tych co do Papieskiej obedyencyj przywiódł: głodem smrodem, mękami, zwątlony, na dysputę z Ministrami wezwany. Lecz cudem, choć na reście Ciała był cale zmordowany, język Boską mu zmocniła Wszechmocność, iż przez 4 dni z niemi po trzy godziny zrana, a po trzy po obiedzie dysputował. Tylko odpowiadać, anie pytać mu wolno było. Ale i to czynił z triumfem,
ale nie otrzymał. Więc tym czasem sekretnie starych Katolikow w Wierze przez 13 Miesięcy utwierdzał. Zdradą Eliota nie iakiego poymany, w tryumfie do Londynu prowadzony z karteluszem na czele takim: Campianus Iesuita seditiosus Dany do więzienia, gdzie ciągniony, aby chciał propalare, tych co do Papiezkiey obedyencyi przywiodł: głodem smrodem, mękami, zwątlony, na dysputę z Ministrami wezwany. Lecz cudem, choć na reście Ciała był cale zmordowany, ięzyk Boską mu zmocniła Wszechmocność, iż przeż 4 dni z niemi po trzy godziny zrana, á po trzy po obiedzie dysputował. Tylko odpowiadać, anie pytać mu wolno było. Ale y to czynił z tryumfem,
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 118
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
, potężnie natarł na nieprzyjaciela, ale ten do większej kupy, gdzie sołtanowie byli, odwodem uchodził wielką milę za Pererytę, przez jednę przeprawę ochotnika tego za sobą ciągnęli, za którym te pułki powoli następowali. Do drugiej tedy przyprowadziwszy nieprzyjaciel przeprawki, pod górą wielką będącej, potężnie oparł się, że już był ochotnik zwątlony i tak wielkim biegiem przez góry wysilony, te go zaś pułki nie salwowały zachowując swe siły na większą okazją. Imp. wojewodą wileński
pod komendą imp. koniuszego lit. trzy chorągwie pancerne będące: jednę króla im., drugą ks. im. podkanclerzego W. Ks. L., trzecią tegoż imp koniuszego
, potężnie natarł na nieprzyjaciela, ale ten do większej kupy, gdzie sołtanowie byli, odwodem uchodził wielką milę za Pererytę, przez jednę przeprawę ochotnika tego za sobą ciągnęli, za którym te pułki powoli następowali. Do drugiej tedy przyprowadziwszy nieprzyjaciel przeprawki, pod górą wielką będącej, potężnie oparł się, że już był ochotnik zwątlony i tak wielkim biegiem przez góry wysilony, te go zaś pułki nie salwowały zachowując swe siły na większą okazyją. Jmp. wojewodą wileński
pod komendą jmp. koniuszego lit. trzy chorągwie pancerne będące: jednę króla jm., drugą ks. jm. podkanclerzego W. Ks. L., trzecią tegoż jmp koniuszego
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 5
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
takiego kawalera obces się pod wojsko rzuciła wszystka orda; ordynowany przed straż przednią imp. podskarbi nadw. kor. z pułkiem swym. Validior hostis wprzód harcem, a potem i szykiem swym ucierał się, ale trafił na naszych ochotnych, harcowało się z nimi kilkaset koni, których wspierali Tatarowie. Kiedy jednak ochotnik nasz już zwątlony i pułk imp. podskarbiego, imp. wojewoda wileński najlepsze chorągwie pancerne króla im. i w.ks.m. dobrodzieja, imp. koniuszego litewskiego komenderował z swą rajtaryją. Te się tedy chorągwie haniebnie dobrze ucierali, że magnam cladem w sobie ponieśli: z króla im. chorągwi 8 towarzystwa i 15 pachołków,
takiego kawalera obces się pod wojsko rzuciła wszystka orda; ordynowany przed straż przednią jmp. podskarbi nadw. kor. z pułkiem swym. Validior hostis wprzód harcem, a potem i szykiem swym ucierał się, ale trafił na naszych ochotnych, harcowało się z nimi kilkaset koni, których wspierali Tatarowie. Kiedy jednak ochotnik nasz już zwątlony i pułk jmp. podskarbiego, jmp. wojewoda wileński najlepsze chorągwie pancerne króla jm. i w.ks.m. dobrodzieja, jmp. koniuszego litewskiego komenderował z swą rajtaryją. Te się tedy chorągwie haniebnie dobrze ucierali, że magnam cladem w sobie ponieśli: z króla jm. chorągwi 8 towarzystwa i 15 pachołków,
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 230
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
, z Niebieskich inklinacyj, które nie tak prowadzą człowieka, jak na śmierć owego;
Gdy prowadzono na plac złoczynnego, Ksiądz animując tak mówi do niego: O jakieś bracie szczęśliwy nad nami, Być na wieczerzy dzisiaj z Aniołami. Odpowie: Wielkim dobrodziejem będziesz, Kiedy tam zamnie mój Ojcze zasiądziesz; Bo ciężko będąc zwątlony mękami, Niechce mi się jeść choćby z Aniołami. O Zaćmieniach, Powodziach i Ogniach.
DWoje tego Roku Przypada Zaćmienia, jedno Słoneczne w Czerwcu dnia 13. podczas nowiu Lipca, które nie może być w krajach tutejszych widziane. Drugie Księżyca Dnia 2. Stycznia, które mogłoby być obserwowane, gdyby chmury na
, z Niebieskich inklinácyi, ktore nie ták prowadzą człowieká, iák ná śmierć owego;
Gdy prowadzono ná plac złoczynnego, Xiądz ánimuiąc ták mowi do niego: O iákieś bráćie szczęśliwy nád námi, Bydź ná wieczerzy dźisiay z Aniołámi. Odpowie: Wielkim dobrodźieiem będźiesz, Kiedy tám zámnie moy Oycze záśiędźiesz; Bo ćiężko będąc zwątlony mękami, Niechce mi się ieść choćby z Aniołámi. O Zaćmieniách, Powodźiách y Ogniách.
DWoie tego Roku Przypada Zaćmienia, iedno Słoneczne w Czerwcu dniá 13. podczás nowiu Lipcá, ktore nie może bydź w kráiách tuteyszych widźiáne. Drugie Xiężycá Dnia 2. Styczniá, ktore mogłoby bydź obserwowáne, gdyby chmury ná
Skrót tekstu: DuńKal
Strona: F2v
Tytuł:
Kalendarz polski i ruski na rok pański 1741
Autor:
Stanisław Duńczewski
Drukarnia:
Paweł Józef Golczewski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
kalendarze
Tematyka:
astrologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1741
Data wydania (nie wcześniej niż):
1741
Data wydania (nie później niż):
1741
sobą jednali, Jowiszowa rada, Na co i sam Kupido chętliwie przypada. Ale Mars nie przypada, nie da się hamować, Chce mu się z Kupidynem powtore sprobować. Lecz przecie go bogowie z Jowiszem prosili, Aby się pojednawszy zgodą z sobą żyli. Na co ledwie pozwolił prośbami zmiękczony A Kupido temu rad, nieborak zwątlony. Potym gdy już umilkli, wpośród wszytkich koła Mars do Jowisza tymi słowami zawoła: Jowiszu, któregośmy wszyscy pełni chęci, Przebacz proszę, ani już tego miej w pamięci, Co się u ciebie stało nie z mojej przyczyny; Kupido zwadę zaczął, jam prócz wszelkiej winy; Na twój rozkaz bić się z
sobą jednali, Jowiszowa rada, Na co i sam Kupido chętliwie przypada. Ale Mars nie przypada, nie da się hamować, Chce mu się z Kupidynem powtore sprobować. Lecz przecie go bogowie z Jowiszem prosili, Aby się pojednawszy zgodą z sobą żyli. Na co ledwie pozwolił proźbami zmiękczony A Kupido temu rad, nieborak zwątlony. Potym gdy już umilkli, wpośrod wszytkich koła Mars do Jowisza tymi słowami zawoła: Jowiszu, ktoregośmy wszyscy pełni chęci, Przebacz proszę, ani już tego miej w pamięci, Co się u ciebie stało nie z mojej przyczyny; Kupido zwadę zaczął, jam procz wszelkiej winy; Na twoj rozkaz bić się z
Skrót tekstu: NaborWierWir_I
Strona: 312
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Daniel Naborowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1620 a 1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1640
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
uskromiona wojna, niewygładzeni, ani poskromieni ukraińscy buntownicy, owszem już się powoli rozżarzała turecka wojna. Siła było jeszcze Kazimierzowi uskramiać biedy i tumultów Rzeczypospolitej. Wiedział o tym wszystkim Kazimierz dobrze, aleć on nowy na to i niezwyczajny, obrony ojczyzny obmyślał sposób. Nie chciał dłużej królować, to jest, że spracowany i zwątlony dawną dzielnością i trudnością, Rzeczypospolitej zabiegać nie podufywał. Zdrową radą, miasto siebie starego, już inszego, kogo młodszego i do ratunku Rzeczypospolitej sposobniejszego, dobrowolnie Polakom według woli swej obrać pozwolił, a sam tymczasem po tak wielkich pracach wypoczął. I nie przystało inaczej Kazimierzowej, którą miał zawsze ku Rzeczypospolitej miłości, i który
uskromiona wojna, niewygładzeni, ani poskromieni ukraińscy buntownicy, owszem już się powoli rozżarzała turecka wojna. Siła było jescze Kazimierzowi uskramiać biedy i tumultów Rzeczypospolitej. Wiedział o tym wszystkim Kazimierz dobrze, aleć on nowy na to i niezwyczajny, obrony ojczyzny obmyślał sposób. Nie chciał dłużej królować, to jest, że spracowany i zwątlony dawną dzielnością i trudnością, Rzeczypospolitej zabiegać nie podufywał. Zdrową radą, miasto siebie starego, już inszego, kogo młodszego i do ratunku Rzeczypospolitej sposobniejszego, dobrowolnie Polakom według woli swej obrać pozwolił, a sam tymczasem po tak wielkich pracach wypoczął. I nie przystało inaczej Kazimierzowej, którą miał zawsze ku Rzeczypospolitej miłości, i który
Skrót tekstu: JemPam
Strona: 449
Tytuł:
Pamiętnik dzieje Polski zawierający
Autor:
Mikołaj Jemiołowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1683 a 1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1683
Data wydania (nie później niż):
1693
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Dzięgielewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"DIG"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2000
są i przy drugim/ to jest/ u Z. Michała Archanioła/ gdzie swój mają pogrzeb Pielgrzymowie Chrześcijanie. Myśmy też tu naszego Z. pamięci P. Jana Hrabię z Solms/ Pana na Mincembergu/ młodszego miedzy nami/ ale przedniejszego/ pogrzebli/ który zaprawdę z wielkim nabożeństwem wszystkie świętości Boże przyjąwszy/ dysenterią zwątlony/ ducha P. Bogu oddał/ śmierć jego żal niewypowiedżyanie wielki nam przyniosła. Peregrynacja
PRZYDATEK.
TEnże Autor/ co są zacz Jakubitowie/ opisuje szeroko w swojej Peregrynacjej Jerozolimskiej/ z której to tu sumowawszy przynoszę. Są to Chrześcijanie wprawdzie/ ale iż źle wierzą/ a Kościołowi Pańskiemu posłuszni nie są/ tedy ich
są y przy drugim/ to iest/ u S. Micháłá Archániołá/ gdźie swoy máią pogrzeb Pielgrzymowie Chrześćiánie. Mysmy też tu nászego S. pámięći P. Ianá Hrábię z Solms/ Páná ná Mintzembergu/ młodszego miedzy námi/ ále przednieyszego/ pogrzebli/ ktory záprawdę z wielkim nabożeństwem wszystkie świątośći Boże przyiąwszy/ dysenterią zwątlony/ duchá P. Bogu oddał/ śmierć iego żal niewypowiedżiánie wielki nam przyniosłá. Peregrynácya
PRZYDATEK.
TEnże Autor/ co są zacz Iákubitowie/ opisuie szeroko w swoiey Peregrynácyey Ierozolimskiey/ z ktorey to tu sumowáwszy przynoszę. Są to Chrześćiiánie wprawdźie/ ále iż źle wierzą/ á Kośćiołowi Páńskiemu posłuszni nie są/ tedy ich
Skrót tekstu: BreyWargPereg
Strona: 79
Tytuł:
Peregrynacja arabska albo do grobu św. Katarzyny
Autor:
Bernhard Breydenbach
Tłumacz:
Andrzej Wargocki
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
po wojnie, wnet w ciężką DAWIDA Zaprzęże wojnę, gdy go w ręce Saula wyda. Bo ten jako z natury niewdzięczen nikomu Znieść pokoju niemogąc w serca swego Domu, Osobliwie z DAWIDEM, własny wilk z Jagnięciem Obchodzić się przyuczył, nie jak Ociec z Zięciem. Ten nowemi triumfy Państwo oswobodził. Ten lud Boży zwątlony, na nowe odrodził,
Ten wojsko Filistyńskie zniósł, trupem o mile Pola zasłał, ten Miasto odebrał Ceile. Nic to nieporuszyło zajadłego człeka, Znowu Saul zaczął szaleć, znowu z złości wścieka. Im więćej lud DAWIDA z wygranej wynosi, Tym mocniej Saula diabeł rzuca i komosi. Niemądry umysł w głowie niespokojnej przędzie
po woynie, wnet w ciężką DAWIDA Záprzęże woynę, gdy go w ręce Saula wyda. Bo ten iáko z nátury niewdzięczen nikomu Znieść pokoju niemogąc w serca swego Domu, Osobliwie z DAWIDEM, włásny wilk z Jágnięciem Obchodzić się przyuczył, nie iák Ociec z Zięciem. Ten nowemi tryumfy Państwo oswobodził. Ten lud Boży zwątlony, ná nowe odrodził,
Ten woysko Filistyńskie zniosł, trupem o mile Pola zásłał, ten Miasto odebrał Ceile. Nic to nieporuszyło zaiadłego człeka, Znowu Saul záczął száleć, znowu z złości wścieka. Jm więćey lud DAWIDA z wygráney wynosi, Tym mocniey Saula diabeł rzuca y komosi. Niemądry umysł w głowie niespokoyney przędzie
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 37
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
, byś się jak mógł, bronił, Byleś mi Absalona przy zdrowiu ochronił; O co cię raz i drugi i potrzecie proszę, Ujmuj młodego zrzebca wędzidłem potroszę, Jak mu przypniesz popręgów, i zażyjesz śmiało, Nie będzie umiał brykać tak, jakby się chciało. Spotkał się Joab z Wojskiem Absalona licznym, Zwątlony lud od rana bojem ustawicznym, Padło trupem na Placu Dwadzieścia tysięcy Z Partyj Absalona, choć ich było więcej. Niźli z Joabem, ale BÓG szyki pomylił, Gdy się Syn przeciw Ojcu z potęgi wysilił, Ledwie sam uciekł z wojny na leniwym mule, Dobrze że w strachu niezbył na drodze koszule. Bieżał z
, byś się iák mogł, bronił, Byleś mi Absalona przy zdrowiu ochronił; O co cię raz y drugi y potrzecie proszę, Uymuy młodego zrzebca wędzidłem potroszę, Ják mu przypniesz popręgow, y zażyiesz śmiało, Nie będzie umiał brykać ták, iákby się chciało. Spotkał się Joab z Woyskiem Absalona licznym, Zwątlony lud od rána bojem ustáwicznym, Padło trupem ná Placu Dwadzieścia tysięcy Z Partyi Absalona, choć ich było więcy. Niźli z Joabem, ále BOG szyki pomylił, Gdy się Syn przeciw Oycu z potęgi wysilił, Ledwie sam uciekł z woyny ná leniwym mule, Dobrze że w strachu niezbył ná drodze koszule. Bieżał z
Skrót tekstu: DrużZbiór
Strona: 121
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Elżbieta Drużbacka
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pieśni, poematy epickie, satyry, żywoty świętych
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752